Jeszcze do niedawna każde lato wyglądało u mnie podobnie. Już od późnego rana słońce zaczynało mocno nagrzewać mieszkanie, a po południu w salonie i sypialni robiło się zwyczajnie nieprzyjemnie. O klimatyzacji myślałam wiele razy, ale odstraszały mnie zarówno koszty zakupu, jak i późniejsze rachunki za prąd. Szukałam więc czegoś prostszego, co pomogłoby ograniczyć nagrzewanie pomieszczeń bez dużych wydatków. W końcu trafiłam.

Rolety termiczne, bo o nich mowa– przyznam szczerze, że początkowo podchodziłam do nich z lekkim dystansem. W opisach producentów wszystko brzmi świetnie, a rzeczywistość bywa różna. Tym razem jednak pozytywnie się zaskoczyłam. Już po kilku dniach użytkowania zauważyłam, że pomieszczenia nagrzewają się wolniej, a w środku dnia w domu jest po prostu bardziej komfortowo.

Zobacz także:

Rolety termiczne pomagają ograniczyć nagrzewanie pomieszczeń. Działają bezkosztowo

Najbardziej spodobała mi się sama idea działania tego rozwiązania. W przeciwieństwie do klimatyzacji czy wentylatorów nie trzeba podłączać ich do prądu ani pamiętać o dodatkowych kosztach eksploatacji. Wszystko opiera się na odpowiedniej konstrukcji materiału, który pomaga odbijać promienie słoneczne i ograniczać ilość ciepła przedostającego się do wnętrza.
W praktyce oznacza to, że pomieszczenia wolniej się nagrzewają.

Oczywiście nie jest to cudowny sposób na całkowite wyeliminowanie skutków upałów podczas trzydziestostopniowych temperatur, ale różnica jest zauważalna. Sama odczuwam ją szczególnie w salonie, gdzie przez większą część dnia świeci słońce. Wcześniej po powrocie z pracy miałam wrażenie, że wchodzę do rozgrzanego piekarnika. Teraz temperatura jest zdecydowanie bardziej znośna, a wieczorne wietrzenie przynosi lepsze efekty.

To właśnie za tę prostotę najbardziej polubiłam rolety termiczne. Nie generują dodatkowych kosztów użytkowania i nie wymagają serwisowania.

Podczas tej samej wyprawy na zakupy trafiłam też: Zamiast 20 zł w Action, zapłaciłam 4 zł w Dino. Skusiłam się na to ryflowane cudo w 2 kolorach

Rolety termiczne THERMO wyróżniają się bardzo prostym montażem. Można wieszać je bez wiercenia i specjalistycznych narzędzi

Przed zakupem najbardziej obawiałam się montażu. Nie należę do osób, które z przyjemnością spędzają weekend z wiertarką w ręku, dlatego każda informacja o konieczności wiercenia od razu działa na mnie zniechęcająco.

W przypadku modelu THERMO od Gardinia, które kupiłam w OBI, okazało się, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Producent zastosował system bezinwazyjnego montażu, dzięki czemu roletę można zawiesić lub przykleić bez uszkadzania ramy okiennej. Cały proces zajął mi dosłownie kilka minut.

Rolety termiczne wykonano z poliestrowej tkaniny o właściwościach termoizolacyjnych. Dodatkowo zastosowano specjalną aluminiową powłokę, która odpowiada za odbijanie światła i energii cieplnej. To właśnie ten element odgrywa kluczową rolę podczas upalnych dni.

Dużym plusem jest także wysoki stopień zaciemnienia. Dzięki temu roleta sprawdza się nie tylko latem, ale również wtedy, gdy chcę ograniczyć ilość światła wpadającego do pomieszczenia. Szczególnie doceniłam to w sypialni, gdzie poranne słońce potrafiło skutecznie zakończyć sen już o świcie.

Podoba mi się również uniwersalny wygląd rolety. Jasnoszary kolor jest na tyle neutralny, że łatwo dopasować go do różnych stylów wnętrz. Roleta nie dominuje aranżacji i nie wygląda jak typowo techniczny element wyposażenia. W tej wersji kolorystycznej i w wymiarach 38 cm na 150 cm roleta kosztuje 54,99 zł. W innych wersjach kolorystycznych może być droższa.

fot. screen obi.pl

Sprawdzają się nie tylko podczas letnich upałów. Rolet termicznych nie zdejmę z okien nawet zimą

Początkowo planowałam zamontować je wyłącznie w jednym pokoju, który najbardziej się nagrzewał. Bardzo szybko okazało się jednak, że takie rozwiązanie ma znacznie szersze zastosowanie.

Świetnie sprawdzają się w salonie z dużymi przeszkleniami, gdzie słońce operuje przez większą część dnia. To właśnie tam zauważyłam największą poprawę komfortu. Podczas pracy przy komputerze nie muszę już walczyć z ostrym światłem odbijającym się od monitora, a temperatura w pokoju jest w słoneczne dni wyraźnie niższa.

Równie dobrze rolety sprawdzają się w sypialni. Możliwość zaciemnienia wnętrza sprawia, że łatwiej zasnąć, a rano promienie słoneczne nie budzą mnie tak wcześnie jak dawniej. Dla osób pracujących zmianowo albo lubiących spać dłużej może to być naprawdę duża zaleta.

Po kilku tygodniach użytkowania mogę powiedzieć, że ten zakup pozytywnie mnie zaskoczył. Nie kosztował fortuny, montaż był wyjątkowo prosty, a efekty zauważyłam już pierwszego gorącego dnia. Nie zdemontuję ich na zimę, bo idealnie zaciemniają pomieszczenia, dzięki czemu w końcu zapomnę o świetle z ulicznej latarni, które zimą utrudnia mi zasypianie.