Uwielbiam dodatki do wnętrz, które robią klimat bez wydawania fortuny. Szczególnie wieczorami szukam rzeczy, które dają miękkie światło i sprawiają, że mieszkanie wydaje się bardziej przytulne. Ostatnio ogromną popularnością cieszą się dekoracje inspirowane naturą i relaksującym stylem SPA. Widać je w modnych apartamentach, hotelach i na instagramowych zdjęciach wnętrz. Tym razem moją uwagę przyciągnęła niewielka lampka z Sinsay, która wygląda zaskakująco efektownie jak na swoją cenę.

Sinsay zaskoczył dekoracją inspirowaną lampą solną. Ten mały dodatek daje niezwykle przyjemny klimat

Przeglądając nowości do domu w Sinsay, od razu zatrzymałam się przy dekoracyjnej lampie LED z imitacją soli himalajskiej. Już na zdjęciach wyglądała bardzo przytulnie, ale dopiero po chwili zauważyłam, jak sprytnie została zaprojektowana. W przezroczystym cylindrycznym kloszu umieszczono jasne bryłki imitujące sól himalajską, które po podświetleniu dają ciepły, bursztynowy blask. Całość stoi na podstawie imitującej drewno, dzięki czemu lampa świetnie wpisuje się w modne wnętrza w stylu japandi, boho albo soft loft. Tego typu dodatki sprawiają, że nawet zwykły stolik nocny wygląda bardziej elegancko i przytulnie.

Zobacz także:

Produkt dostępny jest w kolorze beżowym i ma uniwersalny rozmiar. Sama forma lampki jest bardzo minimalistyczna, dlatego bez problemu można postawić ją w sypialni, salonie albo nawet w łazience przy wannie. Światło LED daje delikatny efekt, który bardziej buduje nastrój niż mocno rozświetla pomieszczenie. Od razu zwróciłam uwagę, że w sklepie została oznaczona jako bestseller, co mnie zupełnie nie dziwi, bo wizualnie wygląda dużo drożej, niż kosztuje w rzeczywistości. Najbardziej spodobało mi się to, że producent nie próbował zrobić tandetnej kopii klasycznej lampy solnej. Zamiast tego powstała nowoczesna dekoracja inspirowana tym trendem.

Fot. Sinsay.pl

Lampa z efektem lampy solnej kosztuje tyle, co kawa na mieście. W Sinsay zapłacisz tylko 17,99 zł

Największe zaskoczenie przyszło dopiero wtedy, gdy spojrzałam na cenę. Ta dekoracyjna lampa LED z imitacją soli himalajskiej kosztuje w Sinsay jedynie 17,99 zł. W obecnych czasach tyle potrafi kosztować kawa czy ciastko na mieście, dlatego trudno się dziwić, że produkt zdobył status bestselleru. Szczególnie że podobne dekoracje inspirowane lampami solnymi często kosztują kilka razy więcej. W sklepach wnętrzarskich albo uzdrowiskowych ceny lamp wykonanych z prawdziwej soli himalajskiej bardzo często zaczynają się od około 100 zł, a większe modele potrafią kosztować nawet kilkaset złotych.

To również może ci się spodobać: Ryflowany retro regał z Sinsay w stylu continental to hit. W Kauflandzie podobny 3x droższy

Oczywiście tutaj mamy do czynienia z imitacją, jednak wizualnie efekt jest naprawdę zbliżony. Ciepłe światło pięknie rozprasza się pomiędzy jasnymi bryłkami i tworzy bardzo relaksujący klimat. Gdy wieczorem zapala się taką lampkę w sypialni albo salonie, wnętrze od razu wydaje się bardziej spokojne i przyjemne. Właśnie dlatego wiele osób kupuje tego typu dodatki nie tylko ze względu na wygląd, ale też atmosferę, jaką budują. Sama zauważyłam, że przy takim delikatnym świetle dużo łatwiej się wyciszyć po całym dniu.

Lampy solne wróciły do wnętrzarskich trendów. Nawet w Wieliczce nie widziałam takiego modelu

Mam wrażenie, że lampy solne przeżywają właśnie swój wielki powrót. Jeszcze niedawno kojarzyły się głównie z uzdrowiskami albo mieszkaniami urządzonymi w bardzo klasyczny sposób, a dziś pojawiają się w nowoczesnych aranżacjach i designerskich wnętrzach. Szczególnie modne są modele minimalistyczne, które bardziej przypominają dekoracyjne lampki niż ciężkie bryły soli ustawione na drewnianej podstawie. Właśnie dlatego model z Sinsay tak bardzo przyciągnął moją uwagę. Wygląda świeżo, nowocześnie i nie sprawia wrażenia staromodnego dodatku.

Kilka miesięcy temu byłam nawet na wycieczce w Wieliczce i pamiętam, że oglądałam tam różne lampy inspirowane solą. Były piękne, ale większość miała bardzo klasyczny wygląd i zdecydowanie wyższe ceny. Takiej nowoczesnej wersji zamkniętej w szklanym kloszu nie widziałam tam ani razu. Model z Sinsay wygląda bardziej subtelnie i spokojnie wpisuje się w obecne trendy wnętrzarskie. Świetnie komponuje się z jasnym drewnem, beżowymi dodatkami, lnianymi zasłonami i minimalistycznymi meblami. Właśnie dlatego bez problemu można dopasować go praktycznie do każdego mieszkania.