Jesienią mam ogromną ochotę trochę zmieniać mieszkanie. Nie chodzi mi o wielkie remonty ani kupowanie nowych mebli, bo na takie rewolucje nie zawsze mam czas i budżet. Czasem wystarczy przestawić lampę, zmienić poszewki na poduszkach albo postawić na parapecie kilka zielonych roślin. Właśnie kwiaty robią u mnie największą różnicę. Salon od razu wygląda przytulniej, a kiedy za oknem robi się szaro, świeża zieleń naprawdę poprawia mi humor. Dlatego ostatnio zaczęłam rozglądać się za czymś nowym na jesień, a prawdziwą perełkę znalazłam w Dino, choć najpierw zajrzałam do Obi.
Skrzydłokwiat z OBI od razu wpadł mi w oko. Urzekł mnie błyszczącymi liśćmi i jasnymi kwiatami
Któregoś dnia wybrałam się do OBI właśnie po to, żeby spokojnie pooglądać kwiaty do domu i sprawdzić, czy znajdę coś, co urozmaici mój salon na jesień. Lubię takie niezobowiązujące wypady, bo czasem dopiero między półkami przychodzi mi do głowy pomysł na małą zmianę w mieszkaniu. Tym razem bardzo szybko zatrzymałam się przy skrzydłokwiecie.
Zobacz także:
Urzekł mnie przede wszystkim jego wygląd. Ma długie, intensywnie zielone i błyszczące liście, które same w sobie prezentują się bardzo dekoracyjnie. Najbardziej podobają mi się jednak jasne kwiaty. Ich kształt przypomina trochę rozpostarty żagiel albo skrzydło ptaka. Dzięki temu roślina jest elegancka, ale nie wygląda przesadnie ozdobnie. Właśnie czegoś takiego szukałam.
Skrzydłokwiat do salonu wydał mi się dobrym pomysłem również dlatego, że łatwo wyobraziłam go sobie w moim wnętrzu. Mam dość spokojne kolory i sporo jasnych dodatków, więc połączenie ciemnej zieleni z bielą dobrze by się tam odnalazło. Oglądany przeze mnie egzemplarz miał od 50 do 70 cm wysokości, więc był już całkiem okazałą rośliną.
Cena wynosiła 30,79 zł. Nie uznałam jej za jakąś zupełnie nie do przyjęcia, zwłaszcza przy tej wielkości, ale tego dnia nie chciałam kupować niczego pod wpływem chwili. Pomyślałam, że jeszcze trochę się rozejrzę. Bardzo dobrze, że wtedy się wstrzymałam, bo w Dino znalazłam tę perełkę znacznie taniej.
fot. obi.pl
Skrzydłokwiat z Dino kosztuje 5,99 zł przy zakupie dwóch sztuk. Ja od razu zdecydowałam się na cztery
Niedługo później podczas zwykłych zakupów zauważyłam skrzydłokwiat z Dino. Przyznam, że od razu przypomniała mi się roślina, którą wcześniej oglądałam. Ta ma 20 cm wysokości i znajduje się w doniczce o średnicy 9 cm. Jedna sztuka kosztuje 8,99 zł, ale przy zakupie dwóch cena spada do 5,99 zł za sztukę. To już zrobiło dla mnie sporą różnicę.
Początkowo chciałam wziąć dwie sztuki, żeby skorzystać z niższej ceny. Po chwili zaczęłam jednak układać je sobie w głowie na parapecie i stwierdziłam, że cztery będą wyglądały dużo lepiej. Chciałam uzyskać spójny efekt, a nie stawiać pojedynczą roślinę gdzieś w kącie. Za cztery sztuki zapłaciłam łącznie 23,96 zł. To nadal mniej niż cena jednego większego skrzydłokwiatu, który wcześniej oglądałam. Właśnie takie zakupy lubię najbardziej.
fot. archiwum prywatne/story.pl
Ustawiłam skrzydłokwiaty razem na parapecie i całość prezentuje się bardzo schludnie. Powtarzające się zielone liście dają efekt uporządkowanej aranżacji, a jasne kwiaty rozświetlają całość. Nie musiałam kupować nowych świeczników ani innych dekoracji, żeby salon wyglądał inaczej. Kilka małych roślin zrobiło większą zmianę, niż się spodziewałam.
Warto zajrzeć też do Action: Ostatnia sztuka czekała na mnie w Action. Tani stolik 2w1 w stylu scandi ogarnia bałagan w salonie, a ja mam miejsce na dyniowe latte
Skrzydłokwiat lubi lekko zacienione miejsca i wilgotne podłoże. Tak zamierzam dbać o moje rośliny
Zanim ustawiłam wszystkie cztery kwiaty na stałe, sprawdziłam, jakie warunki najbardziej odpowiadają skrzydłokwiatowi. To dla mnie ważne, bo kilka razy zdarzyło mi się wcześniej kupić piękną roślinę, a później dopiero dowiedzieć się, że miejsce, które dla niej wybrałam, zupełnie jej nie służy.
Skrzydłokwiat dobrze odnajduje się na stanowisku półcienistym i wilgotnym. Nie potrzebuje ostrego słońca, a wręcz powinno się go chronić przed bezpośrednio padającymi promieniami, które mogą uszkodzić liście. Dlatego określenie lekko zacienionego parapetu bardzo do niego pasuje. Nie chodzi oczywiście o ciemny kąt bez dostępu do światła. Lepsze będzie jasne miejsce, do którego dociera światło rozproszone, ale roślina nie stoi przez kilka godzin w pełnym słońcu.
Ważne jest też podlewanie. Skrzydłokwiat potrzebuje dość regularnego nawadniania i lubi stale lekko wilgotne podłoże. Nie zamierzam jednak wlewać do doniczki wody na zapas. Wolę sprawdzać ziemię i podlewać roślinę wtedy, gdy tego potrzebuje. Zimą ilość wody warto ograniczyć, bo wtedy zapotrzebowanie rośliny jest mniejsze.
Dowiedziałam się też, że skrzydłokwiat może mieć właściwości pomagające w oczyszczaniu powietrza. Traktuję to raczej jako miły dodatek do jego dekoracyjnego wyglądu, ale przyznam, że jeszcze bardziej przekonało mnie to do ustawienia go właśnie w salonie. Spędzam tam sporo czasu, więc każda roślina, która oprócz ładnego wyglądu może mieć jeszcze dodatkową zaletę, jest u mnie mile widziana.

Obserwuj nas na Google







