Gdy robi się chłodniej, najbardziej przeszkadzają mi puste, chłodne podłogi. Nie mam jednak ochoty urządzać salonu od początku tylko dlatego, że przyszła jesień. Wolę zmienić kilka tekstyliów, dorzucić grubszy koc, poduszki w cieplejszych kolorach i niewielki dywan. Taki zabieg nie wymaga przesuwania połowy mebli, a potrafi całkiem zmienić charakter miejsca przy kanapie albo łóżku.

Dywan Amelie z Action kosztuje 56,95 zł. Ma 100 na 150 cm i tuftowany wzór

W Action znalazłam dywanik Amelie w rozmiarze 100 na 150 cm. Kosztuje 56,95 zł, więc moje tytułowe „5 dyszek” trzeba potraktować z lekkim przymrużeniem oka. Nadal jednak mówimy o kwocie poniżej 60 zł za całkiem spory dodatek do wnętrza. Producent opisuje ten model jako dywanik z tuftowanym wzorem. I właśnie faktura najbardziej przyciąga wzrok. Wzór nie wygląda jak zwyczajny nadruk na płaskiej powierzchni. Tuftowanie sprawia, że poszczególne fragmenty są wyraźnie zaznaczone i całość nabiera bardziej dekoracyjnego charakteru. To jeden z tych dywanów, na które mam ochotę spojrzeć z bliska, a potem odruchowo przejechać po nich dłonią.

Zobacz także:

Action określa dostępne kolory jako beżowy i brązowy. Dla mnie to zestawienie wygląda dużo apetyczniej niż brzmi w suchej specyfikacji. Widzę tu kawę z mlekiem, karmel i ciepły piaskowy beż. Dzięki temu dywan nie jest ani zupełnie jasny, ani bardzo ciemny.  Action nie opisuje tego modelu jako dywanu z długim czy puszystym włosiem. Pewne jest natomiast tuftowane wykończenie, i to ono odpowiada za ten ciekawy efekt.

fot. action.pl

Karmel i beż robią przytulny klimat bez przemeblowania. Przy jasnej kanapie taki wzór od razu przyciąga wzrok

Mam wrażenie, że właśnie jesienią brązy zaczynają wyglądać w domu najlepiej. Latem ciągnie mnie do bieli i chłodniejszych kolorów, ale we wrześniu coraz chętniej patrzę na karmel, czekoladę, écru i naturalne odcienie drewna. Dywan Amelie bardzo dobrze wpisuje się w taki klimat. Położyłabym go przede wszystkim przy jasnej kanapie. Kremowa albo beżowa tapicerka stworzy z nim spokojną bazę, a brązowy wzór doda trochę charakteru. Wystarczy jeszcze koc w odcieniu cappuccino i dwie proste poduszki, żeby kącik wypoczynkowy wyglądał na bardziej dopracowany.

Szukasz ciekawych dodatków aranżacyjnych? To także może wpaść Ci w oko: Tysiące drobinek łapie światło przy każdym spojrzeniu. Tę kulę LED znalazłam w Pepco za 30 zł. Na stronie nie ma, warto się pośpieszyć

Równie dobrze widzę go w sypialni. Rozmiar 100 na 150 cm nie jest ogromny, dlatego zamiast próbować wciskać dywan pod całe łóżko, można położyć go obok. Rano stopy nie trafiają wtedy od razu na gołą podłogę, a wzór staje się dodatkową dekoracją pomieszczenia. Ciekawy efekt da też ustawienie go pod niewielkim stolikiem kawowym. Przy takiej aranżacji nie przykrywałabym jednak większej części powierzchni meblami. Szkoda byłoby schować fakturę, która jest tutaj największą ozdobą. To również dobra opcja dla osób, które nie lubią bardzo kolorowych dodatków. Brąz i beż łatwo połączyć z tym, co już mamy w domu. Pasują do bieli, czerni, kremów, zieleni, a także wielu odcieni drewna. Nie trzeba więc od razu dobierać nowych zasłon czy wymieniać poszewek na wszystkich poduszkach.

Nie jest tylko kolejnym gładkim dywanem w beżu. Wypukła faktura sprawia, że wygląda znacznie ciekawiej

Beżowe wnętrza bywają piękne, ale łatwo zrobić z nich jednolitą plamę. Gdy sofa, zasłony, ściany i podłoga mają podobny kolor, przydaje się coś, co wprowadzi różnicę bez dokładania kolejnej mocnej barwy. Wtedy dobrze działa właśnie faktura. Amelie jest prostokątny, a producent podkreśla jego tuftowany wzór. To dzięki niemu powierzchnia nie wygląda monotonnie. Zamiast kolejnego jednolitego dywanika dostajemy element, który może pełnić rolę dekoracji, mimo że pozostaje utrzymany w spokojnych kolorach.

Jest jeszcze jeden szczegół, który warto znać. Action informuje, że materiał wykorzystany w produkcie zawiera co najmniej 50 procent surowców pochodzących z recyklingu. Produkt ma również oznaczenie związane ze standardem GRS, który obejmuje weryfikację surowców z recyklingu w łańcuchu dostaw. Nie kupowałabym go jednak tylko ze względu na tę informację. Dla mnie głównym argumentem pozostaje połączenie rozmiaru, wzoru i ciepłych kolorów. To właśnie one sprawiają, że dywan pasuje zarówno do prostego salonu, jak i bardziej przytulnej sypialni.

Przed wrzuceniem go do koszyka sprawdziłabym miejsce na podłodze. Jest też jedna ważna rzecz dotycząca czyszczenia

Sto na 150 cm brzmi niepozornie, dopóki nie spróbujemy wyobrazić sobie takiego prostokąta na własnej podłodze. Sama przed kupieniem dywanu biorę miarkę i sprawdzam jego rozmiar przy meblach. Dzięki temu później nie okazuje się, że miał leżeć przed kanapą, a mieści się tylko w połowie zaplanowanego miejsca. Przy Amelie trzeba pamiętać jeszcze o pielęgnacji. Action zaznacza, że dywaniku nie należy prać ani prasować. Nie jest również przeznaczony do użytkowania dwustronnego. To ważne informacje szczególnie w domu z dziećmi albo zwierzętami, gdzie plamy na podłodze pojawiają się częściej.

Ja wykorzystałabym go więc w miejscu, w którym nie jest szczególnie narażony na zabrudzenia. Sypialnia, przestrzeń przy fotelu albo spokojniejszy fragment salonu wydają mi się znacznie lepsze niż okolice stołu, przy którym codziennie jemy. Najbardziej podoba mi się jednak to, że za stosunkowo niewielką kwotę można wprowadzić do pokoju sporą zmianę. Nie trzeba kupować nowej komody ani kanapy. Karmelowo beżowy dywan, kilka poduszek i miękki koc wystarczą, żeby jesienią wnętrze wyglądało zupełnie inaczej. A ten tuftowany wzór? To właśnie on sprawił, że zatrzymałam się przy Amelie na dłużej.