Lubię, gdy na stole pojawia się jeden nieoczywisty element. Nie trzeba od razu wymieniać talerzy, sztućców i całego serwisu, żeby nakrycie wyglądało inaczej. Czasem wystarczy ciekawy kolor albo nietypowy kształt. Ostatnio szczególnie podobają mi się rzeczy inspirowane wzornictwem sprzed kilku dekad. Obłe formy, przydymione szkło i brązy wracają w nowoczesnym wydaniu. Pasują zarówno do prostego drewnianego stołu, jak i jasnej kuchni, w której brakuje mocniejszego akcentu.

Szklanka bubble z Dino kosztuje 6,99 zł. Ma bursztynowy kolor i pojemność 480 ml

W Dino znalazłam szklankę bubble za 6,99 zł. Z etykiety na półce wynika, że ma pojemność 480 ml, więc nie jest maleńkim naczyniem przeznaczonym na kilka łyków napoju. Najbardziej interesująca jest jednak jej forma. Ścianki układają się w cztery duże, zaokrąglone segmenty. Przez to szklanka wygląda trochę jak wykonana z kilku szklanych obręczy ułożonych jedna na drugiej. Do tego dochodzi kolor. Określiłabym go jako bursztynowy, miodowy, miejscami wpadający w karmel. Światło przechodzi przez szkło i sprawia, że odcień zmienia się zależnie od tego, z której strony na nie patrzę. Właśnie dlatego na żywo przyciąga wzrok bardziej niż zwykłe przezroczyste naczynie.

Zobacz także:

Forma bubble jest bardzo dekoracyjna, ale nie potrzebuje dodatkowych wzorów. Nie ma tutaj napisów, kwiatów ani nadrukowanych ornamentów. Całą robotę wykonują kształt i barwa szkła. To wystarcza, żeby naczynie miało własny charakter.

fot. mat. własne Story.pl

Wygląda trochę jak szkło z lat 70., ale forma jest bardzo współczesna. Obłe kształty robią tutaj największą różnicę

Patrzę na tę szklankę i mam dwa skojarzenia jednocześnie. Bursztynowy odcień przypomina mi naczynia, które kiedyś stały w kredensach naszych mam i babć. Pękata forma wygląda natomiast znacznie bardziej współcześnie. Takie połączenie retro z nowoczesnością bardzo mi odpowiada, bo nie daje efektu staromodnej zastawy. To też dobry przykład na to, że nieduża zmiana może odświeżyć stół. Zamiast kupować cały nowy komplet obiadowy, można zacząć właśnie od szkła. Bursztynowy odcień dobrze wygląda przy białej i kremowej ceramice, bo na jej tle staje się wyraźniejszy. Ja zestawiłabym go również z talerzami w kolorze piaskowym albo beżowym.

Szukasz ciekawych dodatków do domu? To również warto sprawdzić: Czarny blat, smukłe nogi i 0 przekombinowania. Gdy przeszkadza, składam i znika za kanapą. Stolik za 29,99 zł to hit z Biedry 

Przy ciemniejszych naczyniach efekt będzie zupełnie inny. Brązy, głęboka zieleń czy grafit stworzą bardziej jesienną kompozycję. Dzięki temu tę samą szklankę można wykorzystać przy codziennym śniadaniu, a później postawić na stole podczas kolacji z gośćmi bez wrażenia, że czegoś jej brakuje. Nie mieszałabym za to zbyt wielu wzorów. Przy tak charakterystycznej powierzchni wolę gładki obrus lub prostą podkładkę. Wtedy kształt naczynia jest dobrze widoczny i nie konkuruje z kolorowymi motywami dookoła.

Woda z cytryną, sok albo domowa lemoniada wyglądają w niej ciekawiej. Pojemność daje sporo możliwości

480 ml to pojemność, którą można wykorzystać na różne sposoby. Ja widzę w niej przede wszystkim dużą szklankę do zimnych napojów. Woda z plasterkami cytryny, domowa lemoniada, sok czy napój z kostkami lodu nie będą wymagały ciągłego dolewania. Przy takim kolorze szkła szczególnie ciekawie mogą wyglądać jasne napoje. Nie chodzi o zmianę ich smaku, oczywiście, tylko o stronę wizualną. Zwykła woda z cytryną podana w bursztynowym naczyniu prezentuje się inaczej niż w klasycznej przezroczystej szklance.

Latem dorzuciłabym kilka kostek lodu i plaster pomarańczy. Jesienią postawiłabym ją obok kamionkowych talerzy i lnianej serwetki w kolorze écru. Jedno naczynie, a można zbudować wokół niego zupełnie różne nakrycia. Nie zakładam natomiast, że nadaje się do gorących napojów, zmywarki czy kuchenki mikrofalowej. Na widocznej etykiecie nie ma takich informacji, więc bez dodatkowych danych producenta bezpieczniej traktować ją po prostu jako szklankę do napojów.

Nie potrzebuję od razu całej nowej zastawy. Kilka takich szklanek wystarczy, żeby zmienić charakter stołu

Najbardziej podoba mi się pomysł wykorzystania ich jako mocniejszego akcentu w zastawie, którą już mam. Białe talerze są świetną bazą, ale po kilku latach mogą się zwyczajnie opatrzyć. Zamiast je wymieniać, dokładam kolorowe szkło. To znacznie prostszy sposób na zmianę.
Bursztynowa barwa szczególnie dobrze wpisuje się w jesienne miesiące. Pasuje do drewna, plecionych podkładek, kremowych obrusów i ciepłych brązów. Nie oznacza to jednak, że w grudniu trzeba schować szklanki do szafki. Kolor jest na tyle spokojny, że nie traktuję go jak typowo sezonowego dodatku.

Przy większej liczbie sztuk zrobiłabym jeszcze jedną rzecz. Resztę stołu zostawiłabym możliwie prostą. Gładkie talerze, jednolite serwetki i niewielki wazon wystarczą. Pękate szkło samo jest dekoracją i nie potrzebuje konkurencji. I chyba właśnie dlatego zwróciłam na nie uwagę. Nie jest kolejną zwykłą szklanką o prostych ściankach. Ma charakterystyczną sylwetkę, ciepły bursztynowy odcień i dużą pojemność. Drobna rzecz, a przy codziennym stole potrafi wprowadzić coś nowego bez wymieniania połowy zawartości kuchennych szafek.