Jesienią mój salon staje się centrum domowego życia. Wieczorem przenoszę się na kanapę z kubkiem herbaty, książką albo pilotem i wtedy najbardziej doceniam niewielki blat ustawiony w zasięgu ręki. Duża ława nie była mi potrzebna, bo tylko zabrałaby miejsce przed kanapą. Szukałam czegoś mniejszego, co będzie praktyczne na co dzień, a przy okazji nie zdominuje całego pomieszczenia. Zaczęłam więc rozglądać się za zgrabnym stolikiem bocznym.

Stolik z Jysk urzekł mnie nietypową podstawą i okrągłym blatem. Cena jednak ostudziła mój zapał

Podczas poszukiwań zajrzałam do Jysk i tam zwróciłam uwagę na stolik Lyngs. Najpierw spodobała mi się jego forma. Ma okrągły blat i nie stoi na czterech klasycznych, cienkich nóżkach. Zamiast nich zastosowano szerokie elementy ustawione krzyżowo. Ich górne krawędzie są zaokrąglone, dzięki czemu podstawa wygląda ciekawiej i od razu odróżnia ten model od najprostszych stolików.

Zobacz także:

Podobał mi się również kolor ciepłego dębu. Jest jasny i spokojny, więc dokładnie taki, jakiego szukałam do swojego salonu. Stolik ma 40 cm średnicy oraz 50 cm wysokości. Nie jest więc wielką ławą zajmującą pół przestrzeni przed kanapą, tylko niedużym meblem, na którym można postawić kubek, książkę czy niewielką dekorację. Maksymalne obciążenie blatu wynosi 8 kg.

To, co trochę mnie rozczarowało, to fakt, że stolik nie jest wykonany z drewna, a jego cena wcale nie należy do najniższych. Trzeba za niego zapłacić 249 zł, co mocno zniechęciło mnie do zakupu. Stwierdziłam więc, że na razie go nie wezmę. Po kilku dniach namysłu byłam już zdecydowana i miałam po niego wrócić, ale w międzyczasie podczas zakupów w Action znalazłam podobną perełkę i to znacznie tańszą.

fot. jysk.pl

Drewniany stolik z Action przypominał mi droższy model. Gdy sprawdziłam cenę, wiedziałam, że biorę

Gdy zobaczyłam stolik boczny w Action, od razu przypomniał mi się model oglądany wcześniej w Jysk. Nie są identyczne, ale trudno nie zauważyć podobnego pomysłu. Tutaj również mamy okrągły blat oraz szeroką podstawę zamiast czterech cienkich nóg.

Różnicę widać przede wszystkim w dolnej części. W stoliku z Action elementy podstawy mają prostsze zakończenie i nie są u góry zaokrąglone tak jak w droższym modelu. Całość jest przez to bardziej minimalistyczna. Mnie akurat taka prostota odpowiada, bo szukałam czegoś niewielkiego i spokojnego wizualnie.

Różnią się również wymiary. Stolik z Action ma 37,5 cm średnicy i 39 cm wysokości. Jest więc niższy oraz odrobinę węższy od tego, który wcześniej oglądałam. Przy kanapie taka kompaktowa forma ma dla mnie sens, bo nie chciałam zagracić przejścia. Maksymalna nośność wynosi 10 kg, czyli nawet nieco więcej niż w modelu z Jysk.

fot. action.com

Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że stolik z Action wykonany jest z drewna, a kosztuje tylko 39,95 zł. Naprawdę się tego nie spodziewałam, zwłaszcza po tym, co wcześniej widziałam w Jysk. Niewiele myśląc, wpakowałam go do koszyka i wrócił ze mną do domu.

To też może cię zainteresować: Tańczący płomień bez ognia i cienie igrające na ścianach. Ta latarenka wygląda jak z pchlego targu, a to za bezcen z marketu

Jasne drewno łatwo urządzić bez wnętrzarskich kombinacji. W moim salonie taka spokojna klasyka sprawdza się najlepiej

Mój salon jest urządzony dość spokojnie. Mam jasną kanapę, neutralne kolory i staram się nie dokładać zbyt wielu mocnych elementów naraz. Z tego powodu niewielki stolik w naturalnym wybarwieniu drewna znacznie bardziej mi odpowiada niż ciężki, ciemny mebel.

Takie jasne stoliki bardzo dobrze odnajdują się przy beżach, kremach i złamanej bieli. Drewno ociepla spokojną bazę i sprawia, że pomieszczenie nie wygląda zbyt surowo. Można dołożyć lniane tekstylia, jasny dywan czy ceramiczną lampę i nadal zachować spójną, lekką całość.

Nie oznacza to jednak, że wszystko musi być beżowe. Przy jasnym drewnie dobrze wyglądają również oliwkowa zieleń, przygaszone brązy czy niewielkie czarne akcenty. Sama wolę wybierać jeden mocniejszy kolor i powtarzać go tylko w kilku miejscach, zamiast mieszać wiele intensywnych odcieni.