Mam słabość do stołów, które wyglądają tak, jakby ktoś nakrywał je w ten sam sposób od kilku pokoleń. Biała porcelana, kwiatowe ornamenty, lniany obrus, srebrne sztućce i dzbanek ustawiony gdzieś pomiędzy talerzami - to obraz, który z jednej strony przywodzi na myśl babciną jadalnię, z drugiej zaś angielską posiadłość jak z ekranizacji klasycznych powieści Jane Austen. Od pewnego czasu rozglądałam się za zastawą w takim właśnie klimacie.

Problem pojawiał się zwykle przy cenie. Oryginalne zestawy vintage znalezione na aukcjach czy w sklepach ze starociami potrafią kosztować sporo, a do tego skompletowanie kilku pasujących elementów wymaga cierpliwości. Dlatego, kiedy zobaczyłam zielone talerze LOURRY w Homli, zatrzymałam się przy nich na dłużej. To oczywiście współczesna porcelana, a nie antyk z brytyjskiej rezydencji, ale wizualnie dokładnie trafia w klimat, którego przez tak długi czas poszukiwałam.

Zobacz także:

Zielony ornament zrobił na mnie największe wrażenie. Talerz obiadowy za 35 zł wygląda jak upolowany w sklepie ze starą porcelaną

W zielonej wersji talerza obiadowego LOURRY białe tło pokrywa drobny roślinny ornament. Wzór ciągnie się również przy brzegu, dlatego talerz nie wygląda jak zwykła biała porcelana z pojedynczym nadrukiem pośrodku. Do tego dochodzi lekko falowana, dekoracyjna krawędź. To właśnie te detale robią cały efekt i sprawiają, że automatycznie myślę o dawnych serwisach stołowych. Zielony roślinny ornament na białym tle bardzo dobrze wpisuje się w modę na vintage, cottagecore czy stoły wyglądające jak nakryte przed laty.

Talerz obiadowy ma 27 cm średnicy i kosztuje obecnie 35 zł. Producent podaje, że wykonano go z porcelany, można myć go w zmywarce i używać w kuchence mikrofalowej. Na stronie Homli zielony wariant ma ocenę 4,9/5 na podstawie 43 opinii. Komentarze kupujących dobrze pokazują, że nie tylko ja widzę w tej zastawie coś wyjątkowego. Jedna z klientek porównała ją nawet do zastawy Ludwika XIV, inni zwracają uwagę na ponadczasowy wygląd i to, jak prezentuje się na stole. Królewski trop najwyraźniej nasuwa się sam.

Na mnie największe wrażenie robi wersja zielona. Jest delikatniejsza niż klasyczny granat, a jednocześnie zdecydowanie ciekawsza niż gładka biel. Kładę ją na kremowym, lnianym obrusie. Do tego proste kieliszki, srebrne sztućce i kilka świec. Więcej naprawdę nie potrzeba.

Talerze obiadowe Homlafot. homla.com.pl

Na jednym talerzu nie trzeba kończyć. LOURRY pozwala skompletować cały porcelanowy serwis

Najbardziej podoba mi się jednak to, że LOURRY nie jest pojedynczym talerzem, do którego później trzeba szukać podobnych naczyń w innych sklepach. W Homli można skompletować całą zastawę z tej samej linii. Obok obiadowego talerza dostępny jest między innymi talerzyk deserowy o średnicy 19 cm, głęboki talerz (22 cm średnicy) oraz niewielka miska. Talerz deserowy kosztuje obecnie 25 zł, głęboki 30 zł, a miseczka 20 zł. W kolekcji pojawiają się również filiżanki ze spodkami i większe naczynia do serwowania.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie waza. Ma ona pojemność aż 3 litrów i powtarza ten sam roślinny ornament, który pojawia się na talerzach. To ona daje efekt pełnego serwisu, a nie kilku przypadkowo dobranych naczyń. Kosztuje obecnie 199 zł. Myślę, że dobrym pomysłem jest kompletowanie zastawy stopniowo. Nie trzeba od razu kupować kilkudziesięciu elementów. Sama zaczęłabym od czterech lub sześciu talerzy obiadowych, później dobrała mniejsze i głębokie, a wazę zostawiła na sam koniec.

Zieleń nie jest jedyną opcją. Ten sam wzór występuje także w trzech innych kolorach

Choć zielony wariant jest zdecydowanie moim faworytem, LOURRY daje większy wybór. Talerze obiadowe występują również w czerwieni, granacie oraz brązie. Każdy z nich daje nieco inny efekt. Granat najbardziej przypomina mi klasyczne europejskie serwisy porcelanowe i wygląda najbardziej formalnie. Czerwony od razu widzę przy świątecznym stole. Brąz z kolei jest spokojniejszy i dobrze wpisałby się w jadalnię z ciemnym drewnem. Zieleń ma jednak według mnie najwięcej lekkości. Dzięki niej wzór nie wydaje mi się przesadnie uroczysty i właśnie dlatego bez problemu używałabym tych talerzy także na co dzień. 

Wyglądają odświętnie, ale nie trzeba chować ich do kredensu. Zmywarka rozwiązuje mój największy problem z ozdobną porcelaną
Przy dekoracyjnej zastawie zawsze mam ten sam dylemat. Jest piękna, więc szkoda jej używać, a skoro szkoda jej używać, po kilku miesiącach okazuje się, że tylko zajmuje miejsce w szafce. W przypadku LOURRY obawa przed szybkim zniszczeniem naczyń właściwie znika. Sklep podaje bowiem, że talerz obiadowy można myć w zmywarce i wkładać do mikrofalówki.

To również może cię zainteresować: Przydymiona pistacja wygląda jak ręcznie szkliwiona. Rossmann zaskoczył mnie tą ceramiką, zwłaszcza że kosztuje tylko 7,99 zł

Porcelana z linii LOURRY nie udaje antyku i nim nie jest, ale daje mi dokładnie taki dekoracyjny efekt, jakiego szukałam. Mogę zacząć od zakupu kilku talerzy obiadowych, zobaczyć jak sprawdzą się w mojej jadalni, a później stopniowo rozbudowywać kolekcję. Jeśli marzyła wam się zastawa, która wygląda jak wyciągnięta z kredensu starej angielskiej posiadłości, ja zaczęłabym swoje poszukiwania właśnie w Homli.