Najbardziej lubię ten moment, kiedy kuchnia jest już posprzątana, telefon przestaje dzwonić i mogę wreszcie usiąść. Jesienią do takiego odpoczynku dorzucam miękki koc, kubek herbaty i coś dobrego do czytania. Nie zależy mi na salonie wyglądającym jak z katalogu. Wolę, żeby po prostu było w nim przyjemnie. Zamiast kupować co tydzień kolejną figurkę czy sezonową ozdobę, wybieram jeden wyraźny akcent. Taki, który spodoba mi się również wtedy, gdy minie ochota na dynie, jesieniarskie poduszki i wszystko, co kojarzy się z październikiem.

Latarnia z JYSK kosztuje 75 zamiast 129 zł. Zaoszczędzone 54 zł wolę zostawić w portfelu

Duża, czarna latarnia z JYSK jest teraz przeceniona ze 129 na 75 zł za sztukę. Różnica wynosi 54 zł. Oferta ma obowiązywać do 11 października 2026 roku. Latarnia została wykonana ze szkła i stali. Ma czarną ramę oraz przezroczyste ścianki, przez które widać umieszczoną wewnątrz świecę. Najbardziej przekonuje mnie jej prosta, minimalistyczna forma. Nie ma tu kolorowych napisów, brokatu ani ozdób przypisanych do jednej pory roku. Są za to cienkie podziały na szybach, przypominające niewielkie okienne szprosy, oraz zaokrąglony uchwyt na górze.

Zobacz także:

Czarną ramę połączyłabym z jasną świecą. Bez dokładania wstążek, sztucznych kwiatów czy innych dekoracji do środka. Lubię takie zestawienie, bo świeca pozostaje dobrze widoczna, a całość nie konkuruje z pozostałymi rzeczami w pokoju. To również dobry kierunek dla kogoś, kto lubi eleganckie dodatki, ale nie przepada za złotem i błyszczącym wykończeniem.

fot. jysk.pl

Ta czarna latarnia ma aż 50 cm wysokości. Jeden taki dodatek wystarczy mi zamiast kilku małych ozdób

Ten model ma 50 cm wysokości oraz podstawę o wymiarach 20 × 20 cm. Nie jest więc małą latarenką, którą można bez zastanowienia wcisnąć pomiędzy doniczkę a ramkę ze zdjęciem. Warto pamiętać, że pół metra wysokości może prezentować się zupełnie inaczej przy niskiej komodzie niż przy wysokim regale. Dla siebie wybrałabym spokojne miejsce przy pustym fragmencie ściany, widoczne z kanapy, ale poza przejściem. Nie chciałabym omijać latarni za każdym razem, gdy wstaję po herbatę. Na niewielkim stoliku kawowym wolałabym natomiast zostawić przestrzeń na kubek, książkę i talerzyk. Dekoracja ma uprzyjemniać codzienność, a nie zmuszać do ciągłego przesuwania rzeczy.

W jasnym salonie potraktowałabym ją jako mocniejszy akcent. Przy drewnianych meblach tarasowych sama czarna rama byłaby dla mnie wystarczającą ozdobą. Z kolei w pokoju z czarnymi ramkami albo ciemnymi nogami stołu nawiązywałaby do elementów, które już tam są. Nie dokupowałabym specjalnie nowych dodatków tylko po to, żeby wszystko tworzyło komplet. Podoba mi się również to, że nie musiałabym chować jej po zakończeniu jesieni. Zimą widziałabym ją w salonie obok świątecznej aranżacji, a wiosną zostawiłabym w znacznie prostszym otoczeniu. Zmieniłabym poduszki czy kolor obrusu, ale sama latarnia mogłaby pozostać. Właśnie tak rozumiem oszczędne dekorowanie: kupuję rzecz, dla której mam pomysł na dłużej niż kilka tygodni. Przy wyborze zwróciłabym też uwagę na konkretny egzemplarz. Obejrzałabym szyby, sprawdziła otwieranie drzwiczek i ustawienie podstawy na równej powierzchni. To nie jest najbardziej emocjonująca część zakupów, ale wolę poświęcić na nią chwilę niż później wracać do sklepu.

Szukasz aranżacyjnych inspiracji? To też warto sprawdzić: Zmarzluchy, pędem do Lidla. Waniliowy kocyk jak puszysta chmurka właśnie wleciał na promkę. Pomieści całą rodzinę

Przy prawdziwej świecy nie zapominam również o bezpieczeństwie, dlatego koc zostaje na kanapie, a zasłony i inne tkaniny nie powinny znajdować się przy płomieniu. Przed snem albo wyjściem z pokoju świecę trzeba zgasić. Na wieczór, podczas którego planuję zaszyć się pod kocem i być może zdrzemnąć, wybrałabym świecę LED. Nie musiałabym rezygnować z dekoracji tylko dlatego, że danego dnia nie mam ochoty pilnować prawdziwego płomienia.

I właśnie taki pomysł na jesienny salon i taras najbardziej mi odpowiada. Nie dokładam ozdób na każdej wolnej powierzchni i nie próbuję zmieniać całego pokoju jednym zakupem. Wybieram jedno miejsce, zostawiam wokół niego trochę przestrzeni i korzystam z tego, co już mam. Miękki koc, ulubiony fotel i spokojny wieczór nie potrzebują przecież wielkiej oprawy.