Jesienią mój salon zmienia się razem ze mną. Latem wystarcza mi lekka narzuta i otwarte okno, ale w październiku zaczynam wyciągać grubsze tekstylia, zapalam lampki i coraz częściej spędzam wieczory na kanapie. Nie chcę jednak od razu mocniej ogrzewać całego mieszkania tylko dlatego, że podczas oglądania filmu robi mi się chłodno. Znacznie bardziej odpowiada mi prostszy sposób, ciepłe ubranie, gorąca herbata i porządny koc pod ręką.
Jestem strasznym zmarzluchem i co roku czekałam na rozpoczęcie sezonu grzewczego. Teraz dorwałam w Action czekoladowego „misia” i chłodne wieczory przestały mi przeszkadzać
Zawsze należałam do osób, które marzną, gdy tylko zaczyna się jesień. Wystarczy kilka chłodniejszych dni, żebym wieczorem zaczęła chodzić po domu w grubych skarpetkach i swetrze. Najgorszy był dla mnie okres pomiędzy końcem lata a momentem, kiedy ogrzewanie zaczyna już regularnie działać.
Zobacz także:
Co roku wyglądało to podobnie. Siadałam wieczorem na sofie, po kilkunastu minutach robiło mi się chłodno i zaczynałam myśleć o kaloryferach. Nie zawsze jednak chcę podnosić temperaturę w całym mieszkaniu, szczególnie kiedy chłodno jest tylko mnie i spędzam wieczór w jednym miejscu.
Właśnie dlatego tej jesieni postanowiłam przygotować sobie własny zestaw na zimne wieczory. Brakowało mi przede wszystkim naprawdę dużego i grubego koca, pod którym mogę się wygodnie schować. Nie chciałam cienkiego modelu, który bardziej zdobi kanapę, niż daje poczucie ciepła. Podczas zakupów w Action zobaczyłam czekoladowy pled i właściwie od razu wiedziałam, że chcę go mieć. Wygląda jak ogromny, miękki miś. Kolor też trafił idealnie w moje jesienne upodobania, bo ostatnio w salonie coraz częściej wybieram brązy, kremy i beże.
Luksusowy pled z Action ma 150 x 200 cm i kosztuje 69,95 zł. Sztuczne futerko jest wyjątkowo miękkie, a czekoladowy kolor wygląda bardzo przytulnie
Action nazywa ten model luksusowym pledem i przy pierwszym spojrzeniu łatwo zrozumieć, skąd ta nazwa. Nie jest to zwykły cienki koc. Z jednej strony uwagę przyciąga puszysta powierzchnia przypominająca futerko, z drugiej spokojny, czekoladowy kolor.
Pled został wykonany ze sztucznego futra, więc jest wyjątkowo miękki. Ma 150 cm szerokości i 200 cm długości, więc spokojnie mogę okryć nim nie tylko nogi. To właśnie rozmiar był dla mnie ważny, bo przy mniejszych kocach zawsze kończyło się tak samo. Albo wystawały mi stopy, albo musiałam wybierać pomiędzy przykryciem ramion i nóg.
fot. action.com
Cena wynosi 69,95 zł. W sprzedaży pokazany jest również jaśniejszy wariant, jednak ja zdecydowanie wybrałabym brąz. Czekoladowy odcień wygląda ciepło i pasuje do jesiennego salonu bez konieczności zmieniania całej aranżacji.
Podoba mi się również to, że ten pled może pełnić dwie funkcje. Wieczorem służy do otulenia się na sofie, a w ciągu dnia nie muszę chować go do szafy. Mogę niedbale przewiesić go przez oparcie kanapy albo ułożyć na fotelu i potraktować jak element wystroju. W moim przypadku to znacznie praktyczniejsze niż kolejna typowo sezonowa dekoracja. Zamiast figurki czy ozdoby dostaję coś, czego rzeczywiście będę używać przez chłodne miesiące.
Do czekoladowego koca dobieram kremowe i karmelowe dodatki. Kilka prostych zmian wystarczy mi, żeby salon zrobił się przytulny na całą jesień
Czekoladowy brąz daje sporo możliwości, ale nie chciałabym urządzać całego salonu w jednym kolorze. Pled ma być najciemniejszym elementem na sofie, dlatego obok niego położyłabym jaśniejsze poduszki. Kremowa, beżowa albo karmelowa będzie dobrym kontrastem dla ciemnego futerka.
Bardzo podoba mi się też połączenie brązu z drewnem. Na stoliku mogę postawić drewnianą tacę, ceramiczny kubek i niewielką lampkę dającą ciepłe światło. Jesienią staram się unikać mocnego, chłodnego oświetlenia wieczorem, bo kilka mniejszych źródeł światła daje znacznie przyjemniejszy efekt.
Do tego dorzuciłabym jedną poduszkę w kratę. Nie musi być identycznie czekoladowa. Wystarczy, że we wzorze pojawi się trochę brązu, kremu albo beżu. Wtedy całość będzie wyglądała spójnie, ale nie monotonnie. Na stoliku albo komodzie dobrze będzie wyglądał również szklany wazon z kilkoma jesiennymi gałązkami. Nie potrzebuję już wtedy wielu ozdób. Puszysty pled jest na tyle wyrazisty, że sam robi sporą część aranżacji.
To również może cię zainteresować: Ostatnia sztuka czekała na mnie w Action. Tani stolik 2w1 w stylu scandi ogarnia bałagan w salonie, a ja mam miejsce na dyniowe latte
Najważniejsze, że wszystkie te rzeczy mają dla mnie praktyczne zastosowanie. Kocem się przykrywam, poduszki wykorzystuję podczas odpoczynku, a dodatkowe światło przydaje mi się każdego wieczoru. Zamiast kupować mnóstwo sezonowych drobiazgów, wolę kilka rzeczy, dzięki którym rzeczywiście przyjemniej spędza mi się jesień w domu.

Obserwuj nas na Google







