Nie lubię zagracać salonu. Wolę jeden niewielki stolik, który w razie potrzeby ustawiam obok kanapy, niż ciężką ławę zajmującą pół pokoju. Szczególnie w niedużym wnętrzu każdy dodatkowy metr wolnej podłogi daje poczucie porządku. Dlatego ostatnio coraz częściej patrzę na meble nie tylko pod kątem wyglądu. Ważne jest dla mnie również to, czy łatwo je przestawić, schować i wykorzystać na kilka sposobów.

Stolik z Biedronki kosztuje teraz 29,99 zł. Czarny kolor i prosta forma pasują do wielu wnętrz

W Biedronka Home znalazłam składany stolik kawowy Smukee Home, który nie próbuje udawać ozdobnego mebla z katalogu. Ma okrągły czarny blat i lekką, prostą konstrukcję. Właśnie ta oszczędna forma najbardziej mi się w nim podoba. Bez złotych detali, imitacji marmuru czy wymyślnych podstaw. Można ustawić go przy jasnej kanapie, fotelu albo łóżku i nie trzeba od razu zmieniać pozostałych dodatków.

Zobacz także:

Teraz kosztuje 29,99 zł, podczas gdy cena regularna poza okresem promocji wynosi 59,90 zł. Obniżona cena ma obowiązywać do 12 października 2026 roku. Przy takiej kwocie widzę dla niego również zastosowanie inne niż klasyczny stolik kawowy. W salonie trzymam na nim filiżankę i książkę. Przy fotelu może służyć jako miejsce na okulary czy telefon, a w sypialni jako dodatkowy stolik, gdy potrzebuję czegoś obok łóżka. Nie jest to mebel, który ma zdominować wnętrze. Raczej dyskretnie uzupełnia to, co już w nim stoi.

fot. mat. własne Story.pl

Ma 47 cm średnicy i 50 cm wysokości. Przy kanapie mieści to, co chcę mieć pod ręką

Okrągły blat ma 47 cm średnicy, a cały stolik 50 cm wysokości. To rozmiar, który zwrócił moją uwagę przede wszystkim ze względu na niewielkie salony. Nie potrzebuję ogromnej powierzchni, żeby odstawić kawę, położyć pilota czy talerzyk z czymś słodkim. Producent określa maksymalne obciążenie na 10 kg. Konstrukcja została wykonana ze stali węglowej pokrytej żywicą epoksydową, są tu również elementy z tworzywa PP. Całość waży zaledwie 1,42 kg. To dla mnie ważniejsza informacja niż mogłoby się wydawać. Nie muszę przesuwać ciężkiego mebla po podłodze, gdy chcę odkurzyć albo zrobić więcej miejsca przed kanapą. Po prostu chwytam stolik i przenoszę tam, gdzie akurat jest potrzebny.

Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To również warto sprawdzić: Tańczący płomień bez ognia, rozsypane liście i klimat jak z górskiego pensjonatu. W Dino wyhaczyłam latarenkę w śmiesznej cenie

Czerń ma jeszcze jedną zaletę. Jest neutralna. Przy drewnie wygląda spokojnie, z beżami tworzy wyraźniejszy kontrast, a w bardziej nowoczesnym salonie po prostu wtapia się w aranżację. Nie trzeba kombinować z dopasowywaniem kolejnych kolorów.

Gdy zaczyna przeszkadzać, po prostu go składam. Za kanapą albo w szafie zajmuje niewiele miejsca

To właśnie składana konstrukcja odróżnia ten model od zwykłych małych stolików. Nogi można złożyć, a blat zdjąć. Dzięki temu nie muszę na stałe przeznaczać dla niego kawałka salonu. Po złożeniu można schować go za kanapą albo w szafie. Widzę w tym rozwiązaniu sporo sensu szczególnie w kawalerce, niewielkim mieszkaniu albo pokoju gościnnym. Na co dzień stolik może stać z boku, a kiedy przychodzą goście, ustawiam go tam, gdzie akurat brakuje miejsca na filiżanki i przekąski. Potem składam konstrukcję i odzyskuję wolną przestrzeń.

Podoba mi się też taki mebel jako rozwiązanie awaryjne. Nie każdy potrzebuje drugiego stolika przez cały tydzień. Czasami przydaje się tylko przy większym spotkaniu, podczas oglądania filmu albo wtedy, gdy pracuję z kanapy i chcę mieć kilka drobiazgów obok siebie. Zamiast kupować coś dużego na stałe, można mieć niewielki mebel czekający w szafie.

Prostą powierzchnię łatwo utrzymać w porządku. Jest jednak jedna rzecz, o której trzeba pamiętać

Przy czarnych meblach zawsze zastanawiam się, jak będzie wyglądało codzienne czyszczenie. W tym przypadku powierzchnię można przecierać miękką ściereczką z dodatkiem łagodnego środka czyszczącego. Nie ma więc potrzeby stosowania mocnych preparatów. Warto natomiast zwrócić uwagę na przeznaczenie stolika. Ten model jest przewidziany wyłącznie do użytkowania wewnątrz pomieszczeń. Nie traktowałabym go zatem jako mebla na niezadaszony balkon czy taras tylko dlatego, że konstrukcja jest metalowa.

Dla mnie największą zaletą pozostaje coś znacznie prostszego. Ten stolik nie wymaga od salonu dodatkowego miejsca na stałe. Kiedy go potrzebuję, stoi przy kanapie. Kiedy wolę mieć pustą podłogę, składam go i chowam. W małym mieszkaniu właśnie takie nieskomplikowane rozwiązania doceniam najbardziej.