Jesienią najbardziej doceniam drobne zmiany, które sprawiają, że w domu robi się przyjemniej. Zwłaszcza, że chłodne poranki skutecznie przypominają mi o kilku niedociągnięciach w mojej łazience. Największym problemem jest dla mnie brak ogrzewania podłogowego, przez co płytki stają się wręcz lodowate. I choć latem zupełnie mi nie przeszkadzają, to po ciepłym prysznicu kontakt bosej stopy z zimną podłogą jest wyjątkowo nieprzyjemny. Na szczęście w Sinsay znalazłam rozwiązanie tego problemu. Zapłaciłam za nie jedyne 17,99 zł.

Chłodne płytki po ciepłym prysznicu szybko zaczęły mi przeszkadzać. Szukałam prostego sposobu, żeby łazienka stała się przyjemniejsza

Najbardziej odczuwałam problem zimnych płytek w łazience wieczorami. Człowiek wychodzi spod ciepłej wody, odsuwa zasłonę albo otwiera kabinę i od razu staje bosą stopą na chłodnej podłodze. Niby drobiazg, ale jesienią potrafi skutecznie zepsuć przyjemność z prysznica.

Zobacz także:

Przez pewien czas radziłam sobie, kładąc na podłodze dodatkowy ręcznik. Szybko doszłam jednak do wniosku, że nie jest to rozwiązanie ani szczególnie wygodne, ani estetyczne. Ręcznik się przesuwał, a dodatkowo później trzeba było go suszyć.

Zaczęłam więc rozglądać się za prostym dywanikiem łazienkowym. Zależało mi na jasnym kolorze, bo moja łazienka nie jest duża i nie chciałam optycznie jej przytłaczać. Nie szukałam też wymyślnego wzoru. Wolałam coś spokojnego, co będzie pasowało do beżu, drewna, bieli i innych neutralnych kolorów.

I właśnie podczas takich poszukiwań z pomocą przyszła mi pani w Sinsay. Pokazała mi prosty biały model, na który wcześniej sama prawdopodobnie nie zwróciłabym większej uwagi. Cena szybko przekonała mnie, żeby dać mu szansę.

Prążkowany dywanik łazienkowy z Sinsay kosztuje tylko 17,99 zł. Biała miękka powierzchnia wygląda jak delikatny puch

Prążkowany dywanik łazienkowy z Sinsay kosztuje 17,99 zł i ma wymiary 60 x 40 cm. Model, który wpadł mi w oko, ma biały kolor i prostokątny kształt z delikatnie zaokrąglonymi narożnikami.

Najbardziej podoba mi się jego powierzchnia. Dywanik jest podzielony na regularne, wypukłe pasy, dzięki czemu nie wygląda jak zupełnie gładki kawałek materiału. To właśnie prążkowanie nadaje nieco ciekawszego wyglądu.

fot. sinsay.com

Nie ma tutaj nadruków, napisów ani mocnych kolorów. I dobrze, bo właśnie takiego dodatku potrzebowałam. Biały dywanik nie konkuruje z pozostałymi elementami łazienki, tylko idealnie się w nią wpisuje. Przy kamiennych płytkach, jasnej ceramice i drewnianych dodatkach wygląda bardzo naturalnie.

Cena również zrobiła swoje. 17,99 zł za dywanik łazienkowy to kwota, przy której nie musiałam długo zastanawiać się nad takim udogodnieniem. Tym bardziej że przy okazji łazienka zyskała prosty dodatek, który pasuje do reszty aranżacji.

Mały dywanik potrafi ocieplić łazienkę bez remontu i wymiany płytek. Najlepiej położyć go przy wannie albo prysznicu

Nie zawsze trzeba zmieniać szafkę, lustro czy kolor ścian, żeby nadać łazience odrobinę świeżości. U mnie zwykle wystarczają właśnie dobrze dobrane tekstylia. Jednym z nich jest biały dywanik z Sinsay. Położyłam go w miejscu, w którym najbardziej go potrzebuję, i już sama jego miękko wyglądająca powierzchnia sprawiła, że wnętrze przestało wydawać mi się tak surowe.

Najprościej oczywiście ułożyć go przy wannie albo kabinie prysznicowej. W większej łazience można też wykorzystać taki jasny dywanik przy umywalce, szczególnie jeżeli rano spędzamy przed lustrem trochę więcej czasu.

Biel ma jeszcze jedną zaletę. Łatwo zestawić ją z tym, co już znajduje się w pomieszczeniu. U mnie dobrze wygląda z drewnianymi dodatkami i beżami, ale równie łatwo wyobrażam ją sobie obok szarych czy bardziej wyrazistych płytek. Nie trzeba później dobierać pod dywanik nowych ręczników i pojemników.

To również może cię zainteresować: Mój patent na wieczorne „ale mi zimno”. Puchaty „kaloryferek” z Action ma 3 poziomy grzania, a teraz jest w promocji

Przy białych tekstyliach trzeba oczywiście liczyć się z tym, że zabrudzenia mogą być bardziej widoczne niż na ciemniejszych kolorach. Dla mnie nie jest to jednak powód, żeby z nich rezygnować. Jasny dywanik daje dokładnie taki efekt, na jakim mi zależało.