Początek sezonu grzewczego zawsze przypomina mi, jak dużo znaczą małe rzeczy. Można chodzić po domu w grubym swetrze, parzyć kolejną herbatę i zastanawiać się, dlaczego mimo włączonego ogrzewania przy kanapie nadal czuć chłód. Sama najpierw przyglądam się oknom i drzwiom. To właśnie tam czasem pojawiają się drobne szczeliny, przez które do środka dostaje się zimniejsze powietrze. Zamiast od razu zwiększać temperaturę, wolę sprawdzić, czy nie da się ograniczyć takich przeciągów prostym i niedrogim sposobem.

Za 7,99 zł uszczelniam miejsca, przez które ciągnie chłodem. Ta szczotkowa uszczelka z Action ma aż 6 metrów długości

W Action znalazłam uszczelkę szczotkową, która kosztuje 7,99 zł. Producent wskazuje, że można wykorzystać ją do lepszej izolacji między innymi okien, drzwi i okiennic. Uszczelka ma formę samoprzylepnego paska. Dzięki temu nie trzeba od razu wyciągać specjalistycznych narzędzi. Pasek można przyciąć na potrzebny wymiar i dopasować do miejsca, w którym pojawia się szczelina. Rolka ma 6 metrów długości, więc w zależności od tego, ile fragmentów chcemy zabezpieczyć, może wystarczyć na więcej niż jedno miejsce. Szczotkowa część ma 9 mm wysokości i 9 mm szerokości. Produkt jest dostępny w różnych kolorach, co może mieć znaczenie wtedy, gdy zależy nam, żeby uszczelka jak najmniej rzucała się w oczy.

Zobacz także:

Najważniejsza jest jednak jej funkcja. Uszczelka ma pomagać chronić przed zimnym powietrzem, a przy okazji przed kurzem i owadami. Jesienią interesuje mnie przede wszystkim ta pierwsza właściwość. Kiedy siedzę przy oknie i czuję delikatny podmuch, nawet dobrze nagrzany pokój wydaje mi się chłodniejszy. W takiej sytuacji uszczelnienie szczeliny może poprawić komfort bez natychmiastowego zwiększania temperatury ogrzewania.

Nie oznacza to oczywiście, że pasek za 7,99 zł magicznie obniży każdy rachunek. Jeżeli mieszkanie traci dużo ciepła przez ściany, stare okna albo inne elementy budynku, jedna uszczelka nie rozwiąże całego problemu. Może jednak pomóc tam, gdzie przyczyną dyskomfortu jest konkretny niewielki prześwit przy oknie czy drzwiach. A ograniczenie takich strat oznacza, że ogrzewanie nie musi nadrabiać chłodu wpadającego przez szczelinę.

 

fot. action.com

Najpierw sprawdzam okna i drzwi, dopiero później podkręcam kaloryfer. Uszczelka przyda się tam, gdzie problemem jest zwykła szczelina

Zanim coś przykleję, zawsze staram się najpierw ustalić, skąd właściwie wieje. To banalne, ale łatwo wydać pieniądze na różne gadżety, kiedy problem znajduje się tylko w jednym miejscu. Najprościej powoli przesunąć dłonią wzdłuż ramy okna albo krawędzi drzwi i sprawdzić, czy w którymś punkcie wyraźnie czuć chłodniejsze powietrze. Szczególnie zwracam uwagę na miejsca, przy których zimą najczęściej siedzę, na przykład okno obok kanapy albo drzwi balkonowe. Dopiero później mierzę fragment, który chcę zabezpieczyć. Uszczelkę z Action można przyciąć, więc nie trzeba dopasowywać się do jednego fabrycznego rozmiaru. Kupuję jedną rolkę i wykorzystuję dokładnie tyle materiału, ile potrzebuję.

Przed przyklejeniem warto też zadbać o powierzchnię. Jeżeli na ramie jest kurz, tłusty osad albo wilgoć, samoprzylepny pasek może nie trzymać się tak dobrze. Ja zaczęłabym więc od dokładnego przetarcia miejsca i wysuszenia go, a dopiero potem dopasowałabym długość uszczelki.

Taki pasek ma też drugie życie poza sezonem grzewczym. Producent podaje, że pomaga ograniczać przedostawanie się kurzu i owadów. Nie kupowałabym go wyłącznie z tego powodu, ale dobrze wiedzieć, że po zimie nie staje się zupełnie bezużyteczny.

Oszczędzanie na ogrzewaniu zaczynam od drobiazgów, a nie od marznięcia. Ważne, żeby nie zasłaniać nawiewników i nie uszczelniać mieszkania na ślepo

Jest jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć, gdy zaczynamy walkę z przeciągami. Nie każda droga, którą do mieszkania dostaje się powietrze, powinna zostać zamknięta. Nawiewniki i inne elementy wentylacji mają swoje zadanie, dlatego nie zaklejałabym ich uszczelką ani żadnym innym materiałem. Ten produkt wykorzystałabym wyłącznie do takich szczelin przy oknach, drzwiach lub okiennicach, które rzeczywiście powodują niepożądany przeciąg.

To dla mnie ważne również z innego powodu. Oszczędzanie na ogrzewaniu nie powinno oznaczać siedzenia w zimnym mieszkaniu. Wolę najpierw ograniczyć oczywiste straty ciepła, a dopiero potem zastanawiać się nad ustawieniem grzejników. Czasem po uszczelnieniu jednego dokuczliwego miejsca okazuje się, że przy tej samej temperaturze w pomieszczeniu siedzi się znacznie przyjemniej. Przy okazji zwracam też uwagę na rzeczy, które nic nie kosztują. Nie zasłaniam grzejnika grubą zasłoną ani dużym meblem, kiedy chcę, żeby ciepło swobodnie rozchodziło się po pokoju. Nie zwiększam również temperatury tylko dlatego, że przez uchylone drzwi balkonowe właśnie wpuściłam do środka mnóstwo zimnego powietrza. Najpierw krótko wietrzę, zamykam okno i dopiero po chwili oceniam, czy naprawdę jest mi za chłodno.

To też warto sprawdzić: Wygląda jak kompozycja od florystki, a to taniocha z Dino. Wzięłam na Wszystkich Świętych, bo piękna i spora

Właśnie dlatego szczotkowa uszczelka z Action wydaje mi się ciekawym jesiennym drobiazgiem. Kosztuje 7,99 zł, jest samoprzylepna, można ją przycinać i ma 6 metrów długości. Nie obiecywałabym po niej cudów ani konkretnej kwoty oszczędności na rachunku. Jeżeli jednak przy oknie lub drzwiach mamy niewielką szczelinę, przez którą regularnie wpada chłodne powietrze, jej ograniczenie ma po prostu sens. Przed rozpoczęciem sezonu grzewczego zrobiłabym więc mały obchód mieszkania. Okna, drzwi balkonowe, wejście do domu, okolice okiennic. Kilka minut wystarczy, żeby znaleźć miejsce, które wcześniej ignorowaliśmy. A kiedy problem da się ograniczyć paskiem za mniej niż 8 zł, wolę zacząć właśnie od tego, zanim kolejny raz podkręcę kaloryfer.