Powrót do domu po spacerze albo zakupach wygląda zupełnie inaczej, kiedy na dworze zaczyna padać. Z butów kapie woda, na podeszwach zostaje piasek, a w przedpokoju szybko pojawiają się mokre ślady. Przy małym mieszkaniu widać to szczególnie mocno, bo kilka kroków wystarczy, żeby brud przenieść do kuchni albo salonu. Dlatego lubię proste rozwiązania, które nie zajmują wiele miejsca i nie wymagają zmieniania całego przedpokoju.

Mata do butów z IKEA kosztuje 9,99 zł i pomaga zatrzymać brud przy wejściu. Ten prosty pomysł najbardziej doceniam podczas deszczowej pogody

Podczas przeglądania oferty IKEA zwróciłam uwagę na szarą matę do butów Baggmuck. Kosztuje 9,99 zł, więc początkowo potraktowałam ją jak jeden z tych drobiazgów, które wrzuca się do koszyka trochę przy okazji. Dopiero po chwili pomyślałam, ile razy po wejściu do domu szłam od razu po mop albo ścierkę, bo pod mokrymi butami robiła się kałuża. Przy takiej cenie postanowiłam dać jej szansę. Zresztą nie tylko ja oglądałam ją dłużej. Pani stojąca obok mnie również po nią sięgnęła i chwilę później mata wylądowała w jej koszyku.

Zobacz także:

fot: ikea.com

Cały pomysł jest bardzo prosty. Po powrocie stawiamy mokre albo zabrudzone buty na podstawce zamiast bezpośrednio na podłodze. Mata ma podwyższoną krawędź, dzięki czemu woda i brud zostają na niej. Przydaje się to zwłaszcza wtedy, gdy wracamy w deszczowy dzień, dzieci wbiegają do domu w zabłoconych butach albo ktoś właśnie przyszedł ze spaceru z psem. Zamiast od razu wycierać podłogę, można zostawić obuwie do wyschnięcia i zająć się nim później.

Mata ma 71 na 35 cm. Nie jest więc malutka, ale jej podłużny kształt sprawia, że łatwo wsunąć ją pod półkę albo stojak na buty. Właśnie takie ustawienie najbardziej mi się podoba, bo nic nie stoi na środku przejścia, a mokre podeszwy nie dotykają podłogi. W małym przedpokoju każdy kawałek miejsca ma znaczenie.

Sprzątanie maty nie wymaga żadnej specjalnej pielęgnacji. Wyjmuję ją spod butów, czyszczę i odkładam z powrotem

Najbardziej przekonują mnie domowe rzeczy, o których nie trzeba później specjalnie pamiętać. Tutaj nie ma skomplikowanego czyszczenia. IKEA podaje, że matę można przecierać wilgotną szmatką z delikatnym środkiem do czyszczenia, a następnie wytrzeć ją do sucha. Producent podpowiada też jeszcze prostszy sposób. Podstawkę można wyjąć spod stojaka na buty i spłukać.

To ma znaczenie, bo na takiej powierzchni szybko zbiera się wszystko, czego nie chcę oglądać na podłodze. Piasek, drobny żwir, zaschnięte błoto i woda zamiast roznosić się po mieszkaniu zostają w jednym miejscu. Nie oznacza to oczywiście, że mata zwalnia ze sprzątania. Sama też będzie wymagała regularnego oczyszczenia. Różnica polega na tym, że zamiast przecierać kilka metrów podłogi, mam do umycia jedną podstawkę.

Widzę dla niej także zastosowanie poza sezonem deszczowym. Można stawiać na niej buty po pracy w ogródku, kalosze albo obuwie dziecięce po zabawie na dworze. Przyda się również zimą, gdy do domu wnosimy śnieg i wilgoć. Wtedy podwyższona krawędź ma jeszcze więcej sensu, bo roztopiona woda pozostaje na podstawce.

Czytaj także: W małej łazience liczy się każdy centymetr. Ten regał z Sinsay robi mi dodatkowe miejsce, a bambus daje efekt “domowego spa”

W małym przedpokoju najwięcej daje dobre wykorzystanie wolnego miejsca. Kilka tanich zmian potrafi ograniczyć bałagan bez kupowania kolejnej szafy

Sama mata nie rozwiąże oczywiście problemu przepełnionego przedpokoju. Przy niewielkim metrażu najlepiej działa u mnie zasada, że przy drzwiach zostają tylko rzeczy naprawdę potrzebne na co dzień. Buty, których przez najbliższe tygodnie nie założę, chowam głębiej. To samo robię z torbami, parasolami i kurtkami. Gdy wszystko stoi na widoku, nawet posprzątane pomieszczenie potrafi wyglądać na zagracone.

Pomagają też bardzo proste triki. Wolną przestrzeń pod ławką można wykorzystać na niskie pudełka, a na ścianie zawiesić kilka haczyków na torby czy klucze. Drobiazgi najlepiej zebrać w jednym koszyku zamiast odkładać je na każdej dostępnej półce. Przy stojaku na buty dobrze zostawić tylko te pary, które rzeczywiście są obecnie używane.

Lubię też sprawdzać, czy rzeczy stojące na podłodze można przenieść wyżej. W niewielkim przedpokoju to właśnie podłoga najszybciej robi się zatłoczona. Kilka haczyków, mała półka i pojemnik na drobiazgi często wystarczą, żeby zrobiło się spokojniej. Nie trzeba od razu kupować nowych mebli. Czasem najlepszy efekt daje po prostu znalezienie stałego miejsca dla rzeczy, które wcześniej krążyły między krzesłem, komodą a podłogą. Mata pod butami działa dokładnie na tej samej zasadzie. Zamiast walczyć z bałaganem w całym przedpokoju, zatrzymujemy go tam, gdzie powstaje.