Urządzanie salonu połączonego z jadalnią potrafi pochłonąć naprawdę sporo pieniędzy. Stół, krzesła, kanapa, oświetlenie i dodatki szybko składają się na pokaźną sumę, dlatego coraz częściej zastanawiam się, gdzie rzeczywiście warto wydać więcej. Nie zawsze wysoka cena oznacza, że tylko w ten sposób osiągniemy wymarzony efekt we wnętrzu. Czasem wystarczy trochę poszukać, żeby znaleźć znacznie tańszą alternatywę i nie rezygnować przy tym z tego, na czym najbardziej nam zależy. Ostatnio przekonałam się o tym podczas poszukiwania krzeseł do swojej jadalni.
Krzesło z Westwing chodziło za mną od dłuższego czasu. Barankowe obicie i dębowe nogi to połączenie, którego szukałam
Kiedy znalazłam tapicerowane krzesło Diego z Westwing, po prostu przepadłam. Dokładnie takie krzesła wyobrażałam sobie przy swoim stole. Jasne obicie boucle ma charakterystyczną, puszystą strukturę przypominającą baranka, a do tego dochodzą proste nogi z litego drewna dębowego. Całość jest utrzymana w naturalnej bieli i ciepłym odcieniu drewna. Dla mnie to jedno z tych połączeń, które od razu sprawiają, że jadalnia wydaje się przytulniejsza.
Zobacz także:
Długo zastanawiałam się nad zakupem, ale skutecznie hamowała mnie cena. Jedno krzesło kosztuje 1569 zł. Takich krzeseł raczej nie kupuje się pojedynczo, a ja potrzebowałam czterech do stołu. Łatwo więc policzyć, jak dużym wydatkiem stałoby się urządzenie całej jadalni.
fot. westwing.pl
Bardzo podobał mi się ten wygląd, ale nie chciałam aż tak mocno nadwyrężać domowego budżetu. Całe szczęście, że nie zdecydowałam się od razu, bo jakiś czas później zajrzałam do Jysk i znalazłam tam coś, co momentalnie przypomniało mi moje wymarzone krzesło.
Krzesła z Jysk dają mi bardzo podobny efekt za ułamek ceny. Ich bardziej otulająca konstrukcja spodobała mi się nawet mocniej
Wśród nowości Jysk wyhaczyłam krzesło Breum i pierwsze skojarzenie było oczywiste. Znowu mamy jasne, puszyste obicie zestawione z elementami w kolorze naturalnego dębu. Całość utrzymano w podobnej, ciepłej stylistyce, na której najbardziej mi zależało. Nie szukałam identycznych materiałów. Chciałam przede wszystkim uzyskać w jadalni ten sam przytulny efekt bez wydawania kilku tysięcy złotych.
Materiały rzeczywiście są inne. W droższym krześle wykorzystano lite drewno dębowe, natomiast konstrukcja Breum składa się między innymi ze stali i sklejki topolowej, a cały stelaż ma a'la dębowe wykończenie. Nie będę więc udawać, że to dwa identyczne krzesła. Wizualnie efekt jest jednak na tyle zbliżony, że właśnie tańsza propozycja ostatecznie trafiła do mojego domu.
Co więcej, konstrukcja krzesła z Jysk spodobała mi się nawet bardziej. Oparcie jest zaokrąglone i wyściełane, a po bokach przechodzi w podłokietniki. Dla mnie wygląda przez to bardziej otulająco i daje wrażenie większego komfortu podczas dłuższego siedzenia przy stole. Do mebli z Jysk mam zresztą dobre podejście. Uważam, że można tam znaleźć porządne i trwałe rzeczy bez wydawania fortuny.
fot. jysk.pl
Najlepsza jest cena. Krzesło Breum z Jysk przed obniżką kosztowało 275 zł, natomiast teraz zapłaciłam za nie dokładnie 200 zł. Obniżka wynosi 27%. Za cztery krzesła dałam więc 800 zł. To nadal o 769 zł mniej niż koszt jednego krzesła Diego z Westwing. Przy czterech sztukach różnica w domowym budżecie robi się naprawdę ogromna.
To też może cię zainteresować: Aż chce się przejechać po nim dłonią. Wyrwałam w Action puchaty dywan z tuftowanym wzorem. Boski karmel, a tylko 5 dyszek
Nowe krzesło z Jysk już zbiera pierwsze dobre oceny. Klienci szybko zwrócili na nie uwagę
Krzesło Breum dopiero pojawiło się wśród nowości Jysk, a już zdążyło zebrać pierwsze oceny klientów. Obecnie ma maksymalną ocenę 5 gwiazdek na podstawie 5 opinii. Przy produkcie, który dopiero trafił do oferty, taki początek zdecydowanie zwraca uwagę.
W opiniach możemy przeczytać między innymi:
Najlepsze krzesła, jakie w życiu miałam. Wygodne, pięknie wyglądają do wnętrz w stylu scanii/japandi (ale nie tylko) i są cieplutkie z uwagi na materiał.
Jestem bardzo zadowolona, miły materiał, eleganckie, jasne.
Ja ostatecznie cieszę się, że nie pospieszyłam się z pierwszym zakupem. Zależało mi przede wszystkim na jasnym, puszystym obiciu, drewnianym efekcie i przytulnej formie, a krzesła z Jysk spełniły te oczekiwania za znacznie mniejsze pieniądze.

Obserwuj nas na Google







