Jesienią zdecydowanie częściej piję kawę i herbatę w domu. Poranki są chłodniejsze, wieczory coraz dłuższe, więc zwykła chwila z gorącym napojem zaczyna mieć dla mnie większe znaczenie. Mam też słabość do ładnej ceramiki. Nie potrzebuję całego nowego serwisu. Jestem zdania, że wystarczy już nawet jeden kolorowy kubek, by kawa stała się jeszcze przyjemniejszym momentem w ciągu dnia. Właśnie dlatego, gdy zobaczyłam „włoską” propozycję w Pepco, nie mogłam sobie odpuścić. Tym bardziej, że kosztowała tylko 15 zł.

Jesienią wyciągam z szafki kolorową ceramikę. Kawa w ozdobnym kubku od razu poprawia mi nastrój

Przez długi czas kupowałam głównie jasne, proste kubki. Beżowe, białe i kremowe pasowały do wszystkiego, więc wydawały mi się najrozsądniejszym wyborem. Z czasem zaczęłam jednak zauważać, że to właśnie po kolorową ceramikę sięgam najchętniej. Szczególnie jesienią, kiedy za oknem robi się szaro i coraz wcześniej zapalam w domu światło.

Zobacz także:

Nie oznacza to, że od razu wymieniam całą zastawę. Wręcz przeciwnie. Wolę od czasu do czasu dokupić jeden kubek albo miseczkę, która różni się od tego, co już mam. W ten sposób niewielkim kosztem mogę trochę odświeżyć kuchenną półkę.

Najbardziej podobają mi się naczynia, które nie wyglądają zbyt perfekcyjnie. Delikatnie nieregularny rant, wyrazisty nadruk czy zestawienie kilku kolorów sprawiają, że zwykły kubek nabiera charakteru. Nie musi rzeczywiście pochodzić z małej pracowni ceramicznej. Wystarczy, że swoim wyglądem przywołuje takie skojarzenie.

Ostatnio mam szczególną słabość do motywów roślinnych i owocowych. Figi, oliwki, kwiaty i liście kojarzą mi się ze stołem ustawionym gdzieś na tarasie podczas wakacji we Włoszech. I właśnie takie skojarzenie miałam, kiedy zobaczyłam jeden z nowych kubków w Pepco.

Kubek kamionkowy z Pepco kosztuje 15 zł i wygląda jak z włoskiej kawiarenki. Figi, kwiaty i ciemny rant zrobiły na mnie największe wrażenie

Kubek z Pepco kosztuje 15 zł i jest wykonany w 100% z kamionki. Już sam materiał przypadł mi do gustu, ale to dekoracja zdecydowała, że zaczęłam mu się dokładniej przyglądać. Na jasnym tle pojawiają się duże figi, kwiaty, zielone liście oraz drobniejsze owoce. Kolory są przygaszone, więc mimo dużej liczby elementów wzór nie wydaje mi się krzykliwy. Jest trochę różu, zieleni, fioletu i ciepłych owocowych tonów. Całość daje mi skojarzenie z południem Europy, a szczególnie z wakacjami w Toskanii.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Mój ulubiony detal znajduje się jednak na samej górze. Rant kubka został wykończony ciemniejszą, nieregularną linią, która wygląda trochę tak, jakby ktoś przeciągnął po krawędzi pędzlem. To niewielki szczegół, ale właśnie przez niego kubek nie przypomina mi najprostszej, seryjnej ceramiki.

Podoba mi się również jego forma. Jest dość szeroki i ma zaokrąglone ucho. Pepco pokazuje dwa warianty wzoru, więc można wybrać wersję, która bardziej odpowiada naszym gustom. Mnie zdecydowanie przyciągnęły duże figi i kwiaty.

Nie trzeba wymieniać całej zastawy, żeby odświeżyć kuchenny stół. Jeden wzorzysty kubek w zupełności wystarczy

Lubię takie zakupy właśnie dlatego, że nie pociągają za sobą kolejnych wydatków. Nie potrzebuję sześciu identycznych kubków, nowych talerzy i pasującego dzbanka. Kolorową kamionkę można spokojnie połączyć z prostymi naczyniami, które od dawna stoją w kuchennej szafce.

Kubek w figi najchętniej zestawiłabym z białym albo kremowym talerzykiem. Przy takim połączeniu wzór gra pierwsze skrzypce i nie robi się zbyt kolorowo. Drewniana deska, lniana serwetka i mała miseczka z owocami również wystarczą, żeby przygotować przyjemne miejsce na spokojne weekendowe śniadanie. Jesienią widzę go też w towarzystwie ciepłych brązów i zieleni. Można nalać do niego kawę lub herbatę i zabrać na kanapę razem z książką.

To również może cię zainteresować: Dopiero wrzesień, a Polacy już wykupili te świecące prezenty z Sinsay. Będę polować, bo wkrótce mają wrócić

Motyw fig dodatkowo sprawia, że kubek nie jest dla mnie typowo jesienny. Teraz pasuje do ciepłych kolorów w mieszkaniu, ale latem również będzie wyglądał na stole naturalnie. To ważne, bo coraz rzadziej mam ochotę kupować naczynia, które wyciąga się z szafki tylko przez kilka tygodni w roku. Zwyczajnie nie mam na nie miejsca.