Nie pamiętam, kiedy ostatnio przespałam osiem godzin bez ani jednej pobudki. Za to bardzo dobrze znam poranki, kiedy twarz wygląda tak, jakbym poprzedniego dnia wróciła do domu nad ranem, choć wieczór spędziłam na kanapie. Najbardziej zdradza mnie okolica oczu. Cienie potrafią sprawić, że nawet po nałożeniu podkładu nadal wyglądam na zmęczoną. Próbowałam nakładać więcej zwykłego korektora, ale efekt często był odwrotny od zamierzonego. Warstwa kosmetyku stawała się grubsza, a okolica oczu wcale nie wyglądała świeżej. Dlatego zainteresował mnie produkt w kolorze, którego wcześniej raczej unikałam.
Różowy korektor na cienie pod oczami? Brzmiało dziwnie, dopóki nie zobaczyłam efektu
Zwykły korektor kojarzył mi się zawsze z beżowym kosmetykiem dopasowanym do koloru skóry. Tymczasem Eveline Extreme Brightener w odcieniu 00 Magic Pink jest różowy. I właśnie w tym tkwi jego geniusz. Producent opisuje go jako korektor rozjaśniający i korygujący cienie pod oczami. Różowe pigmenty mają neutralizować widoczność cieni oraz zasinień, a jednocześnie rozświetlać skórę. Efekt nie polega więc wyłącznie na przykryciu ciemniejszego miejsca grubą warstwą beżu. Chodzi o optyczną korekcję koloru i nadanie okolicy oczu świeższego wyglądu. Przy moich porannych cieniach właśnie tego brakowało. Zamiast dokładać kolejną porcję klasycznego korektora, wolę najpierw popracować nad samym kolorem skóry. Magic Pink nakładam tam, gdzie cień jest najbardziej widoczny, a potem delikatnie wklepuję.
Zobacz także:
Producent zaleca używanie opuszków palców lub gąbeczki. Sama zdecydowanie wolę wklepywanie, bo przy skórze pod oczami nie mam potrzeby mocnego rozcierania produktu. Korektor ma lekką, kremową konsystencję i według opisu dobrze stapia się ze skórą. To ważne, bo w tej okolicy więcej kosmetyku wcale nie musi oznaczać lepszego efektu. Mam drobne linie pod oczami i nie chcę, żeby po godzinie zbierała się w nich gruba warstwa makijażu. Producent deklaruje, że formuła nie gromadzi się w zmarszczkach i ma pozostawiać naturalny, gładki efekt.
fot. rossmann.pl
Za 19,99 zł nie oczekiwałam cudów. Ten mały korektor z Rossmanna ma całkiem przemyślaną formułę
Eveline Extreme Brightener kosztuje obecnie online w Rossmannie 19,99 zł za 7 ml. Korektory potrafią kosztować kilkadziesiąt złotych, a tutaj próg wejścia jest znacznie niższy. Nie jest to przy tym najtańszy korektor dostępny na stronie Rossmanna, więc nie chcę przedstawiać go jako bezkonkurencyjnego cenowo. Za niespełna 20 zł dostaję jednak produkt przeznaczony konkretnie do rozświetlania i korygowania cieni.
Zainteresował mnie także skład. W formule znajduje się między innymi hialuronian sodu, masło shea, olej jojoba, pantenol oraz witamina E. Producent zwraca również uwagę na PDRN, któremu przypisuje pomoc w ograniczaniu widoczności oznak zmęczenia. Masło shea ma zmiękczać i chronić skórę oraz wspierać jej barierę lipidową. Okolica oczu jest miejscem, w którym szczególnie nie lubię przesuszonego, ciężkiego makijażu. Nie oczekuję oczywiście, że korektor za 19,99 zł zmieni stan mojej skóry jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nadal jest to kosmetyk kolorowy. Jego główne zadanie polega na optycznym poprawieniu wyglądu okolicy oczu, a nie na zastąpieniu snu, pielęgnacji czy dobrego kremu.
Nakładam go tylko tam, gdzie cień jest najbardziej widoczny. Dzięki temu makijaż wygląda lekko, a nie jak maska
Przy takim produkcie łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro trochę działa dobrze, to dużo zadziała jeszcze lepiej. Ja robię odwrotnie. Zaczynam od niewielkiej ilości korektora. Nakładam go przede wszystkim w miejscu, gdzie cień jest najciemniejszy. Następnie delikatnie wklepuję produkt i dopiero wtedy oceniam, czy potrzebuję czegoś więcej. To szczególnie istotne przy różowym odcieniu. Nie zależy mi przecież na tym, żeby pod oczami zostały widoczne różowe plamy. Kolor ma spełnić swoje zadanie korekcyjne i stopić się z resztą makijażu.
I właśnie tu widzę największą różnicę względem mojego starego sposobu. Wcześniej próbowałam po prostu zasłonić cienie większą ilością beżowego produktu. Teraz wolę użyć niewielkiej ilości kosmetyku, który został stworzony specjalnie z myślą o neutralizowaniu takiego koloru pod oczami. Małe opakowanie również mi odpowiada. Ma 7 ml, więc bez problemu wrzucę je do kosmetyczki. Aplikator pozwala nałożyć produkt dokładnie tam, gdzie go potrzebuję, zamiast rozprowadzać korektor po połowie twarzy.
To również może cię zainteresować: W Niemczech zrobił szał, w polskim Action też zaraz zniknie. Ten kalendarz skrywa 24 kosmetyczne niespodzianki, wychodzi 2,29 zł za okienko
Nie kupiłabym go z myślą o tym, że nagle będę wyglądać o dziesięć lat młodziej. Żart koleżanki zostawiam w kategorii miłych komentarzy. Bardziej przekonuje mnie prostszy efekt, czyli twarz, która rano wygląda na mniej zmęczoną i bardziej świeżą. Za 19,99 zł właśnie tego oczekuję. Nie rewolucji, nie filtra z telefonu i nie efektu profesjonalnego retuszu. Jeżeli kilka kropek różowego korektora z Rossmanna potrafi mi w tym pomóc, to jest to jeden z tych niedrogich kosmetyków, dla których spokojnie znajdę miejsce w łazience.
Obserwuj nas na Google







