Jesienią moja kuchnia zawsze trochę się zmienia. Na blacie pojawiają się dynie, częściej gotuję gęste zupy i dania, które najlepiej smakują podane prosto na stół. Lubię wtedy również naczynia, które są praktyczne, ale przy okazji pasują do tej pory roku. Właśnie dlatego tak spodobała mi się moda na naczynia z Action, które wyglądem przypominają prawdziwe dynie. Problem w tym, że zrobiły taki szał, że zniknęły ze sklepów momentalnie. Na szczęście Lidl postanowił pociągnąć ten trend.
Garnki dynie z Action zrobiły jesienią spore zamieszanie i szybko zaczęły znikać ze sklepów. Obecnie są już niedostępne
Jesienne kolekcje w Action potrafią przyciągnąć mnie do sklepu czymś, czego wcześniej w ogóle nie planowałam kupować. W tym sezonie takim produktem okazały się garnki przypominające duże dynie. Charakterystyczny kształt, intensywne kolory i pokrywka ze stylizowanym ogonkiem sprawiły, że wyglądały zupełnie inaczej niż zwykłe naczynia, które trzymam w kuchennej szafce.
Zobacz także:
Szybko zrobiło się o nich głośno w internecie. Nic dziwnego, bo taki garnek jest jednocześnie naczyniem i jesienną dekoracją stołu. Wystarczy postawić go obok prostych talerzy, lnianej serwetki czy drewnianej deski i właściwie nie potrzeba już wielu innych ozdób.
Dodatkową zachętą była cena. Garnki dynie w Action można było kupić za mniej niż 100 zł. Przy tak charakterystycznym wyglądzie szybko wzbudziły zainteresowanie i zaczęły znikać ze sklepów. I tutaj pojawił się problem. Nie każdy, kto chciał kupić garnek dla siebie, zdążył znaleźć go na półce. Sama już pogodziłam się z tym, że na podobny model będę musiała poczekać do przyszłego roku.
Wokół garnków z Action zrobiło się tak głośno, że trafiały na Vinted w znacznie wyższych cenach. Teraz podobnego modelu nie trzeba szukać z 2. ręki, bo pojawi się w Lidlu
Najmniej lubię sytuację, gdy niedrogi produkt znika ze sklepu, a chwilę później pojawia się w serwisach sprzedażowych, np. na Vinted, z dużo wyższą ceną. W przypadku popularnych garnków z Action można było natknąć się na oferty osób, które próbowały odsprzedawać je drożej, nawet za kwoty około dwukrotnie wyższe od sklepowych.
Przy dużym zainteresowaniu sezonowym produktem taki scenariusz nie jest szczególnie zaskakujący. Kto nie zdążył na pierwsze dostawy, ma do wyboru dalsze poszukiwania albo zakup z drugiej ręki. Ja w takim przypadku wolę poczekać, szczególnie gdy cena zaczyna mocno odbiegać od tej, którą widziałam wcześniej w sklepie.
Tym razem cierpliwość może się opłacić. Już wkrótce w Lidlu ma pojawić się garnek w kształcie dyni marki Silvercrest. Patrząc na zdjęcie z gazetki, od razu widać podobieństwo do viralowego produktu Action. Mamy charakterystyczne żłobienia, pomarańczowy kolor oraz pokrywkę zwieńczoną uchwytem przypominającym ogonek dyni.
Garnek-dynia pojawi się w Lidlu 5 października. Ma 3 litry pojemności, trwałą powłokę emaliowaną i wytrzymuje temperaturę do 260 stopni
Nowość z Lidla od razu zwróciła moją uwagę wyglądem. Żeliwny garnek Silvercrest ma kształt dyni i kosztuje 109 zł. Sprzedaż rozpocznie się w poniedziałek, 5 października. Naczynie ma 3 litry pojemności, więc nie jest tylko niewielką ozdobą. Jego wymiary to około 24 na 9,5 cm, bez uwzględnienia uchwytów. Producent podaje również grubość dna wynoszącą około 4,8 mm.
fot. lidl.pl
Najważniejszy jest jednak materiał. To garnek żeliwny z trwałą powłoką emaliowaną. Jest żaroodporny do 260 stopni Celsjusza. Ma być również przeznaczony do wszystkich rodzajów kuchenek, w tym indukcyjnych. Mogę przygotować w nim danie, a później postawić naczynie bezpośrednio na stole. Pomarańczowa dynia sama staje się wtedy głównym elementem jesiennej aranżacji.
To również może cię zainteresować: Weszłam do Dino po ser, a obkupiłam się na Wszystkich Świętych. Ten nowoczesny znicz świeci bez ognia, a jaki elegancki
Garnek ma mocny, pomarańczowo-czerwony kolor. Żłobienia na całej powierzchni imitują kształt dyni, a największą ozdobą jest pokrywka zakończona złotawym uchwytem przypominającym łodygę. To właśnie ten detal sprawia, że garnek wygląda bardziej dekoracyjnie niż zwykłe żeliwne naczynie. Za 109 zł dostaję więc 3 litrowy żeliwny garnek, który mogę wykorzystać podczas gotowania, a później podać w nim jedzenie na stół. Dla mnie to znacznie rozsądniejsza opcja niż kupowanie wyprzedanego modelu z drugiej ręki za mocno podbitą cenę.

Obserwuj nas na Google







