Zawsze szukam takich rzeczy, które robią efekt wow, ale nie kosztują fortuny. Nie lubię przepłacać, a jednocześnie zależy mi, żeby przestrzeń wokół mnie była przyjemna i dopracowana. Balkon traktuję trochę jak przedłużenie salonu, szczególnie wiosną i latem. To miejsce, gdzie piję kawę, odpoczywam i łapię chwilę dla siebie. Właśnie dlatego co roku staram się coś w nim zmienić, ale bez wielkich wydatków i remontów. Tym razem postawiłam na jeden drobiazg i naprawdę nie spodziewałam się, że zrobi aż taką różnicę.

Modne dodatki na wiosenny balkon robią klimat jak z wakacji. Czasem jeden detal zmienia wszystko

Od jakiegoś czasu widzę, że coraz więcej osób odchodzi od dużych zmian na balkonie i skupia się na dodatkach. I szczerze mówiąc, ja też się do tego przekonałam. Kiedyś myślałam, że żeby wyglądał ładnie, trzeba wymienić meble albo robić jakieś większe przemeblowanie. Teraz wiem, że to nie ma sensu, bo wystarczy kilka dobrze dobranych rzeczy.

Zobacz także:

Największą robotę robią detale, które wpływają na atmosferę. Światło, rośliny, tekstylia i coś, co przyciąga wzrok. U mnie zawsze działa połączenie zieleni z naturalnymi materiałami. Doniczki, które nie są plastikowe, tylko mają bardziej naturalny wygląd, miękkie poduszki i coś, co daje efekt relaksu. I właśnie tutaj pojawia się woda.

Nie każdy ma ogród, ale każdy może mieć namiastkę tego klimatu, nawet na małym balkonie. Woda wprowadza spokój, wycisza i sprawia, że człowiek zaczyna odpoczywać szybciej. Ten dźwięk działa trochę jak terapia. I nie trzeba od razu instalować dużej fontanny. Mały element w zupełności wystarczy.

Zauważyłam też, że takie dodatki sprawiają, że częściej korzystam z balkonu. Nie wychodzę tam już tylko na chwilę, tylko naprawdę spędzam czas. Siadam z kawą, czasem z telefonem, czasem po prostu patrzę przed siebie. I to jest coś, czego wcześniej mi brakowało.

Kaskadowa fontanna z Sinsay to nowość i kosztuje tylko 35,99 zł. Dla mnie to mała Szwajcaria na balkonie

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę fontannę z Sinsay, nie byłam do końca przekonana. Pomyślałam, że to pewnie kolejna dekoracja, która ładnie wygląda na zdjęciu, a w rzeczywistości będzie przeciętna. Ale coś mnie tknęło i wrzuciłam ją do koszyka. I to była jedna z lepszych decyzji ostatnio.

Gdy tylko ją ustawiłam na balkonie i włączyłam, od razu poczułam ten klimat. Naprawdę przypomniały mi się te małe, kamienne źródełka, które widziałam będąc na wakacjach w Szwajcarii. Tam woda płynęła spokojnie, naturalnie, bez pośpiechu. I tutaj jest bardzo podobnie.

fot. sinsay.com

Fontanna z Sinsay ma kaskadową budowę, więc woda spływa po kilku poziomach. Dzięki temu nie jest to jeden strumień, tylko taki delikatny, stopniowy przepływ. To właśnie daje ten efekt relaksu. Dźwięk jest bardzo przyjemny, nie męczy, nie jest za głośny. Raczej taki, który słychać w tle i który pomaga się wyciszyć.

Ta oferta również może ci się spodobać: Balkon mam jak pudełko po butach, a stołeczek z IKEA się mieści. Jeszcze mogę go złożyć

Pod względem wykonania też jestem pozytywnie zaskoczona. Materiały są solidne, wygląda to estetycznie i nie sprawia wrażenia taniej rzeczy. Szary kolor jest bardzo uniwersalny, pasuje praktycznie do każdego stylu. Czy masz balkon bardziej nowoczesny, czy taki trochę w stylu boho, to i tak się wpasuje.

Sinsay kusi też kwietnikiem. W duecie z fontanną robią cały balkon

Do kompletu dobrałam jeszcze kwietnik z Sinsay i tutaj też się nie zawiodłam. Jest prosty, ale właśnie w tej prostocie tkwi jego urok. Okrągły kształt, kremowy kolor i metalowa konstrukcja sprawiają, że wygląda lekko i elegancko. Postawiłam na nim fontannę i od razu zobaczyłam, że to był dobry pomysł. Niżej ustawiłam też doniczkę z kwiatami. Dzięki temu całość wygląda bardziej warstwowo i ciekawie. Nie jest płasko, tylko coś się dzieje.

fot. sinsay.com

Bardzo podoba mi się to, że ten kwietnik nie przytłacza przestrzeni. Jest delikatny, a jednocześnie stabilny. Nie zajmuje dużo miejsca, więc spokojnie zmieści się nawet na mniejszym balkonie, a daje efekt jak z magazynu wnętrzarskiego. Połączenie roślin i wody to coś, co zawsze działa. Zieleń uspokaja, a woda dodaje życia. I nagle balkon przestaje być zwykłym miejscem. Staje się takim małym azylem.