Jesienią znacznie częściej spotykamy się z rodziną u mnie przy stole. Jest niedzielny obiad, kawa, a w okolicach 1 listopada również okazja, żeby spędzić razem trochę więcej czasu po wizycie na cmentarzu. Nie przygotowuję wtedy wymyślnych dekoracji. Wolę jasny obrus albo bieżnik, prostą zastawę i kilka drobnych dodatków, które mogę później wykorzystać ponownie. W tym roku postanowiłam też nie dzielić wszystkiego tak wyraźnie na dekoracje jesienne i bożonarodzeniowe. Szczególnie, że w Pepco znalazłam takie uniwersalne cudeńko ze złotymi detalami za jedyne 25 zł.

Stół na Wszystkich Świętych dekoruję spokojniej niż podczas innych rodzinnych okazji. Jasne tkaniny i kilka subtelnych dodatków w zupełności mi wystarczają

We Wszystkich Świętych sporo czasu spędzam poza domem, ponieważ wizyty na cmentarzach zajmują czas od rana aż do obiadu, dlatego ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę po powrocie, jest przygotowywanie skomplikowanej aranżacji stołu. Zależy mi raczej na tym, żeby było schludnie, ciepło i rodzinnie.

Zobacz także:

Nie oznacza to jednak, że całkowicie rezygnuję z dekoracji. Wręcz przeciwnie. Lubię przygotować stół wcześniej, żeby później móc po prostu podać obiad, zaparzyć kawę i usiąść z bliskimi. Zamiast wielu ozdób wybieram jedną rzecz, która porządkuje całą aranżację. Najczęściej jest to bieżnik. Daje zupełnie inny efekt niż duży obrus, bo nie zasłania całego blatu i pozwala mi wykorzystać to, co już mam w kuchni. Do jasnej tkaniny stawiam zwykłą białą zastawę, szklanki i proste serwetki. Na środku wystarczy niewielki wazon albo świecznik.

Przy okazji 1 listopada unikam mocnych, bardzo kolorowych dekoracji. Znacznie bardziej odpowiadają mi krem, beż, naturalne drewno i niewielkie złote akcenty. Taki stół wygląda odświętnie, ale nadal spokojnie. Właśnie dlatego bieżnik, który początkowo kupiłam z myślą o grudniu, dostał u mnie wcześniejszą premierę. Nie ma na nim Mikołajów, bombek ani czerwonych napisów. Dzięki temu spokojnie mogę rozłożyć go już jesienią.

Bieżnik z Pepco kosztuje tylko 25 zł. Kremowa tkanina oraz złote kwiaty i gałązki wyglądają znacznie drożej niż wskazuje na to cena

Mowa o bieżniku z Pepco za 25 zł, który znalazłam w świątecznej kolekcji. Ma 35 cm szerokości i 150 cm długości, więc mogę ułożyć go wzdłuż stołu i nadal pozostawić sporą część blatu widoczną. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to kolor materiału. Jest jasny, lekko kremowy i ma widoczną strukturę, która na pierwszy rzut oka kojarzy mi się z naturalną tkaniną.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najładniejsze są dla mnie zdobienia. Przy brzegach bieżnika pojawiają się złote kwiaty, listki i delikatne gałązki. Wzór wygląda jak haftowany i nie pokrywa całej powierzchni. Początkowo planowałam schować go i wyciągnąć dopiero w grudniu. Kiedy jednak zobaczyłam go na żywo, uznałam, że szkoda czekać. Nie ma tutaj niczego, co ograniczałoby go wyłącznie do Bożego Narodzenia. Kwiaty i gałązki są uniwersalne, a złoto można wystylizować zarówno bardzo odświętnie, jak i na co dzień.

Nie chcę kupować osobnych tekstyliów na każdą okazję. Wybieram dodatki, które jesienią wyglądają elegancko, a w grudniu zyskują zupełnie inny charakter

Kiedyś łatwo dawałam się skusić na bardzo sezonowe tekstylia. Jesienią kupowałam jeden bieżnik, przed Bożym Narodzeniem kolejny, a po kilku latach miałam całą szufladę rzeczy używanych tylko przez kilka dni w roku. Teraz podchodzę do takich zakupów inaczej. Szukam przede wszystkim spokojnej bazy. Kremowy czy beżowy materiał daje mi znacznie więcej możliwości niż tkanina pokryta typowo świątecznym wzorem.

Na Wszystkich Świętych do jasnego bieżnika dobrałabym białą lub kremową zastawę, przezroczyste szkło i kilka naturalnych elementów. Mogą to być gałązki albo niewielka kompozycja ustawiona w prostym naczyniu. Nie potrzebuję już wzorzystych serwetek czy dużych ozdób, bo subtelne złote detale wystarczająco wyróżniają całość.

To również może cię zainteresować: Czekoladowy dywan z Action pięknie ocieplił salon. Miękki materiał i tłoczone łuki wyglądają jak wyrzeźbione, zapłaciłam tyle co nic

W grudniu ten sam bieżnik mogę wykorzystać zupełnie inaczej. Wystarczy dodać ciemną zieleń, kilka złotych dekoracji i świece. Nagle rzecz, która w listopadzie była spokojną bazą rodzinnego stołu, zaczyna wyglądać zdecydowanie bardziej świątecznie. I właśnie takie zakupy mają dla mnie najwięcej sensu.