Wodę piję przez cały dzień. Stawiam szklankę przy komputerze, zabieram bidon na wyjście, a wieczorem zawsze mam coś do picia przy łóżku. Przez długi czas najwygodniejszym rozwiązaniem wydawała mi się woda w plastikowych butelkach. Dopiero gdy zaczęłam zwracać większą uwagę na ilość opakowań w domu, przestało mi to odpowiadać. Nie chciałam rezygnować z wygody, więc zaczęłam szukać rozwiązania, które pozwoli mi częściej korzystać ze zwyklej kranówki, ale w bezpieczny sposób. I tak trafiłam na to cudeńko w Lidlu.

Butelki po wodzie zaczęły zajmować mi za dużo miejsca w kuchni. Zamiast gromadzić kolejne opakowania, postawiłam na inne rozwiązanie

Przy butelkowanej wodzie najbardziej przeszkadzało mi nie samo kupowanie, ale wszystko to, co działo się później. Najpierw trzeba przynieść zgrzewkę do domu i znaleźć dla niej miejsce. Później zostają po niej puste opakowania, których nie zawsze chcę od razu się pozbywać. Przy butelkach objętych systemem kaucyjnym dochodzi jeszcze odkładanie ich do momentu zwrotu.

Zobacz także:

W niewielkiej kuchni szybko zaczyna to przeszkadzać. Jedna butelka stojąca w kącie nie robi różnicy, ale większa liczba opakowań już tak. Nie mam osobnego pomieszczenia gospodarczego, w którym mogłabym trzymać całe zapasy, dlatego zaczęłam zastanawiać się nad innym rozwiązaniem, tj. wykorzystaniem wody z kranu. Zależało mi przede wszystkim na prostocie. Nie chciałam montować żadnych dodatkowych urządzeń ani zajmować kolejnej części blatu dużym sprzętem. Dzbanek filtrujący wydał mi się znacznie wygodniejszy.

Dzbanek filtrujący z Lidla kosztuje 39,99 zł i ma wymienny filtr. W zestawie dostaję jeden wkład na początek

W Lidlu znalazłam zestaw startowy Silvercrest z filtrem do wody za 39,99 zł. Dzbanek ma wyjmowany wkład filtrujący oraz zdejmowaną pokrywkę. Producent podaje pojemność użytkową około 2,4 litra, natomiast sam filtr ma pojemność około 1 litra.

Najważniejszy jest oczywiście wkład. Według opisu ma on służyć do filtrowania grubszych cząstek i ciał stałych, redukować kamień oraz metale ciężkie, a także poprawiać smak i zapach wody z kranu. W komplecie znajduje się jeden wkład filtrujący, więc na początek nie muszę dokupować go osobno.

fot. lidl.pl

Spodobała mi się również informacja o kompatybilności. Dzbanek może współpracować z wkładami filtrującymi Silvercrest oraz Brita Maxtra Pro. Sam pojemnik ma około 25,1 x 10 x 24,8 cm, wyposażono go w uchwyt oraz dzióbek ułatwiający nalewanie. Całość wykonano z tworzywa sztucznego. Według informacji producenta dzbanek oraz wkład filtrujący nadają się również do mycia w zmywarce.

Za 39,99 zł dostaję więc gotowy zestaw startowy, który mogę od razu wprowadzić do swojej kuchennej rutyny. Dla mnie największą zaletą nie jest nawet sam dzbanek, tylko możliwość ograniczenia liczby butelek, które wcześniej regularnie przynosiłam do domu.

Dzbanek filtrujący nie oznacza całkowitego końca zakupów. Może jednak ograniczyć 2 problemy

Przy takim rozwiązaniu nie zapominam o jednej rzeczy. Filtr nie jest elementem, który kupuję raz na zawsze. Wkłady trzeba wymieniać zgodnie z zaleceniami ich producenta, więc korzystanie z dzbanka również wiąże się z późniejszymi wydatkami.

Mimo to widzę tutaj praktyczną różnicę. Zamiast regularnie przynosić zgrzewki wody, mogę napełnić dzbanek wodą z kranu i poczekać na jej przefiltrowanie. W domu można też ustawić sobie prostą rutynę. Dzbanek napełniam po śniadaniu, a później uzupełniam wtedy, gdy wody zaczyna brakować. Dzięki pojemności użytkowej około 2,4 litra nie muszę nalewać jej od nowa po każdej szklance.

To również może cię zainteresować: Poszłam do Rossmanna po szampon, wyszłam ze "złotymi" ręcznikami. 19,99 zł to jak za darmo

Najbardziej cieszy mnie jednak porządek. Zamiast kolejnej zgrzewki i rosnącej kolekcji pustych butelek mam jeden dzbanek, który stoi w kuchni. Za 39,99 zł udało mi się więc pozbyć uporczywego problemu.