Kiedy dni robią się krótsze, zaczynam trochę inaczej patrzeć na własne mieszkanie. Nagle bardziej przeszkadza mi pusta przestrzeń obok łóżka, chłodne kolory i meble, które są praktyczne, ale zupełnie nie dają poczucia przytulności. Nie mam jednak ochoty co sezon wymieniać połowy wyposażenia. Wolę dodać jedną rzecz, która rzeczywiście się przyda, a przy okazji trochę ociepli wnętrze. Tym razem zainteresowała mnie niewielka pufa. Jest prosta, jasna i ma charakterystyczne pikowanie, przez które wygląda trochę jak miękka kostka.
Pluszowa pufa z Action kosztuje 89,95 zł i może służyć także jako taboret. W sypialni widzę dla niej więcej niż jedno zastosowanie
Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to forma. Pufa jest kwadratowa, ale nie wygląda jak zwykły prosty klocek. Jej powierzchnia została podzielona przeszyciami na większe, miękko wyglądające pola. Dzięki temu całość przypomina puchatą kostkę i sprawia wrażenie znacznie bardziej przytulnej niż klasyczny taboret na cienkich nóżkach. Action wycenia ją na 89,95 zł. Producent wskazuje, że może pełnić funkcję zarówno pufy, jak i taboretu. Dla mnie to ważne, bo w małej sypialni nie chcę trzymać mebla wyłącznie dla ozdoby.
Zobacz także:
Najprostsze zastosowanie mam właściwie od razu. Postawiłabym ją obok łóżka albo w pobliżu szafy. Rano mogę na niej usiąść, kiedy zakładam skarpetki czy buty. Wieczorem przyda się podczas przygotowywania rzeczy na następny dzień. Czasem naprawdę brakuje mi takiego niewielkiego miejsca, na którym można na chwilę usiąść bez siadania na świeżo pościelonym łóżku. Widzę ją również przy toaletce, o ile jej wysokość będzie pasowała do konkretnego mebla.
Podoba mi się również jasna kolorystyka. Pufa ma bardzo spokojny, kremowy odcień. To dla mnie bezpieczny wybór do sypialni, bo nie muszę zastanawiać się, czy będzie pasowała do pościeli, zasłon albo dywanu. Jesienią zestawiłabym ją z grubym kocem w brązie, ciepłym beżu albo przygaszonej zieleni. Nie potrzebowałabym już wielu dodatkowych dekoracji. Sama faktura pufy jest na tyle widoczna, że robi za ozdobny element.
fot. action.com
Nie robię remontu sypialni, żeby jesienią zrobiło się przytulniej. Jedna puchata “kostka” i kilka rzeczy, które już mam, spokojnie mi wystarczą
Najbardziej podoba mi się pomysł wykorzystania tej pufy bez dokupowania do niej całej kolekcji nowych dodatków. Mam już koc, kilka poduszek i lampkę z ciepłym światłem. Właściwie potrzebuję tylko miejsca, które połączy te elementy w jeden mały kącik. Pufę postawiłabym przy łóżku albo przy wolnym fragmencie ściany. Obok lampka, na łóżku grubszy koc i jesienny wieczór mam gotowy. Nie chodzi mi o tworzenie wnętrza jak z katalogu. Chcę mieć po prostu miejsce, w którym przyjemnie usiąść na chwilę z książką albo przygotować się do snu.
Jasny kolor ma tę zaletę, że później nie będę musiała chować pufy razem z jesiennymi dekoracjami. Zimą pasuje do ciepłych koców, wiosną można zestawić ją z pastelami, a latem pozostawić praktycznie bez dodatków. W salonie również znalazłabym dla niej miejsce. Można wykorzystać ją jako dodatkowe siedzisko, kiedy ktoś przychodzi do mnie w odwiedziny. Przy zakupie zwróciłabym natomiast uwagę na jasną tkaninę. Przy dzieciach, zwierzętach albo częstym korzystaniu może wymagać więcej uwagi niż ciemniejszy mebel.
To też może cię zainteresować: Wygląda jak lampka od designera, a dałam za nią 25,99 zł w Sinsay. Na dotyk i daje przyjemne światło w 3 trybach
Cena 89,95 zł jest dla mnie jeszcze na poziomie, przy którym taki niewielki mebel mogę potraktować jako praktyczny dodatek, a nie poważną inwestycję w wyposażenie. Nie zmieniam łóżka, nie kupuję fotela i nie urządzam sypialni od początku. Dokładam jedno siedzisko i wykorzystuję rzeczy, które już mam.
Właśnie tego najbardziej potrzebuję jesienią. Nie kolejnych sezonowych bibelotów, które w grudniu schowam do pudełka, tylko czegoś, co poprawia wygodę na co dzień. Ta pluszowa “kostka” z Action wygląda przytulnie, może służyć jako pufa lub taboret, a dzięki spokojnej kolorystyce nie będzie mi się gryzła z resztą pokoju. Za 89,95 zł dostaję prosty sposób na zagospodarowanie pustego kąta sypialni. Do tego koc, ciepłe światło i dobra książka. Więcej do mojego jesiennego wieczoru naprawdę nie potrzebuję.
Obserwuj nas na Google







