Od lat mieszkam w bloku z wielkiej płyty i naprawdę lubię swoje mieszkanie, ale zimą daje o sobie znać jego wiek. W chłodniejsze dni zdarzało mi się marznąć nawet wtedy, gdy kaloryfery były włączone. Najprostszym wyjściem byłoby oczywiście mocniejsze grzanie, tylko że później trzeba za to zapłacić. Zaczęłam więc zastanawiać się, czy da się lepiej wykorzystać ciepło, które grzejnik już wytwarza. W tym roku rozwiązanie mojego problemu znalazłam w Action.

Folia izolacyjna do grzejników z Action kosztowała mnie niewiele. Ma pomóc wykorzystać ciepło, które wcześniej niepotrzebnie uciekało

W Action trafiłam na folię izolacyjną do grzejników i od razu pomyślałam o swoim mieszkaniu. To srebrna folia przeznaczona do umieszczenia za kaloryferem. Jej zadanie jest proste, ma ograniczać straty ciepła i odbijać je z powrotem w stronę pomieszczenia. Zamiast więc ogrzewać ścianę znajdującą się za grzejnikiem, chcę wykorzystać więcej jego pracy do ogrzewania mieszkania.

Zobacz także:

Folia izolacyjna do grzejników z Action skusiła mnie swoją niską ceną. Za rolkę zapłaciłam dokładnie 18,99 zł, więc mój portfel nawet zbytnio tego nie odczuł. Rolka ma 400 cm długości i 50 cm szerokości, czyli łącznie 2 m² powierzchni. Folia jest przeznaczona do stosowania wewnątrz, na ścianie lub murze. Dużym plusem jest dla mnie możliwość przycięcia jej na wymiar. Nie muszę martwić się, czy gotowy kawałek będzie pasował akurat do mojego kaloryfera. Odmierzam potrzebną długość i docinam odpowiedni fragment.

fot. action.com

Folię za grzejnik wystarczy dopasować do wolnej przestrzeni. Montaż nie wymaga przerabiania kaloryfera

Montaż tej folii okazał się naprawdę prosty i uwinęłam się z nim w kilka chwil. Najpierw zmierzyłam przestrzeń za grzejnikiem, a później odmierzyłam odpowiedni kawałek folii. Bez problemu przycięłam ją do potrzebnego rozmiaru, dzięki czemu nic nie wystawało poza kaloryfer i całość pozostała praktycznie niewidoczna.

Przygotowany fragment zamocowałam na ścianie za grzejnikiem, tak aby folia znalazła się pomiędzy nim a ścianą. Nie musiałam przy tym ingerować w kaloryfer ani niczego w nim przerabiać. Właśnie na tym najbardziej mi zależało, bo nie chciałam bawić się w żadne większe prace przed sezonem grzewczym.

Samo mierzenie i docinanie zajęło mi właściwie najwięcej czasu. Rolka ma aż 4 metry długości, więc po zamontowaniu pierwszego kawałka zostało mi jeszcze sporo materiału. Mogę wykorzystać go przy kolejnych grzejnikach, oczywiście dopasowując każdy fragment do dostępnej za nimi przestrzeni.

Zerknij też na to cacko z Lidla: Miałam dość chomikowania butelek kaucyjnych w kuchni. Kupiłam zestaw za 39,99 zł w Lidlu i mam wody pod dostatkiem

Folia odbijająca ciepło nie sprawia, że grzejnik nagle pracuje mocniej. Chodzi o to, by mniej jego ciepła marnowało się na ścianie

Na początku sama zastanawiałam się, co właściwie może zmienić kawałek folii umieszczony za kaloryferem. Zasada jest jednak całkiem prosta. Grzejnik oddaje ciepło nie tylko w stronę pokoju, ale również w kierunku znajdującej się za nim ściany. Folia ma odbijać większość tego ciepła z powrotem do pomieszczenia, dzięki czemu mniej energii przeznaczamy na ogrzewanie samej ściany.

Dla mnie właśnie tutaj pojawia się największy sens takiego rozwiązania. Folia nie obniży magicznie rachunków i nie sprawi, że wyłączony kaloryfer zacznie ogrzewać mieszkanie. Pozwala natomiast lepiej wykorzystać ciepło, które już wytwarza działający grzejnik.

W poprzednich sezonach, kiedy w mieszkaniu robiło mi się chłodno, pierwszym odruchem było mocniejsze odkręcenie kaloryfera. Teraz chcę najpierw ograniczyć niepotrzebne straty ciepła i pozostawić ogrzewanie na umiarkowanym poziomie. Nie muszę wtedy płacić za mocniejsze grzanie tylko dlatego, że część energii trafia w ścianę zamiast do pokoju. Właśnie dlatego za 18,99 zł postanowiłam dać folii z Action szansę.