Zimą często wracam do tego samego zestawu. Płaszcz, szalik, rękawiczki i czapka, którą po kilku tygodniach mam już serdecznie dość. Lubię więc drobne dodatki, dzięki którym nie muszę kupować nowej kurtki ani kolejnej pary butów, żeby wyglądać trochę inaczej. Opaska jest właśnie takim akcesorium. Zajmuje niewiele miejsca w torebce, zostawia większą część włosów odsłoniętą, a jednocześnie zakrywa uszy. Przy łagodniejszym zimowym dniu to dla mnie bardzo wygodny kompromis.

Zimowa opaska z Action kosztuje tylko 5,19 zł. Jest miękka i została stworzona z myślą o osłonięciu uszu

Za zimową opaskę na głowę w Action trzeba zapłacić 5,19 zł. To model dla kobiet w jednym uniwersalnym rozmiarze. Sklep opisuje go jako miękki i komfortowy, przeznaczony do osłaniania uszu podczas chłodnych dni. I właśnie jej prostota najbardziej mnie przekonuje. Nie ma daszka, pompona ani wielkiej ozdoby, która narzuca charakter całej stylizacji. Mogę założyć ją do sportowej kurtki, ale zdecydowanie bardziej podoba mi się w zestawieniu z klasycznym płaszczem. Wtedy przestaje wyglądać wyłącznie jak praktyczna ochrona przed chłodem i staje się zwyczajnym dodatkiem do ubrania.

Zobacz także:

Nie nazywałabym jej jednak zamiennikiem czapki na każdy zimowy dzień. Przy dużym mrozie czy mocnym wietrze pełna czapka osłania znacznie większą część głowy. Opaska ma przede wszystkim chronić uszy. Widzę ją więc na jesień, cieplejszą zimę, szybkie wyjście do sklepu albo spacer w dzień, kiedy nie potrzebuję najmocniejszego nakrycia głowy.

fot. action.pl

Przy płaszczu wygląda zgrabniej niż sportowa czapka. Włosy nie znikają całkowicie pod nakryciem głowy

Czapka potrafi być piękna, ale nie zawsze pasuje do tego, co akurat mam na sobie. Przy długim wełnianym płaszczu, dużym szalu i skórzanych rękawiczkach często wolę prostszą opaskę. Twarz pozostaje bardziej odsłonięta, a fryzura nadal jest widoczna. Szczególnie podoba mi się takie rozwiązanie przy krótszych fryzurach i włosach do ramion. Opaskę zakładam nad uszami, poprawiam pasma przy twarzy i właściwie jestem gotowa do wyjścia. Przy dłuższych włosach można zostawić je rozpuszczone albo związać nisko nad karkiem.

Szukasz ciekawych rozwiązań modowych? To też może cię zainteresować: Siostra nosi rozmiar 46 i wygląda w niej świetnie. Ta dzianinowa sukienka z Lidla nie opina, ma gruby splot i kosztuje 30 zł

W Action dostępnych jest kilka kolorów: beżowy, czarny, szary, zielony, różowy, fioletowy i biały. To daje znacznie więcej możliwości niż jeden przypadkowy wariant. Ja przy eleganckiej garderobie zaczęłabym od beżu, czerni albo szarości. Takie barwy łatwo połączę z płaszczem, szalikiem i torebką, które już mam. Nie trzeba przy tym dobierać wszystkiego idealnie pod kolor. Beżowa opaska może wyglądać dobrze z karmelowym płaszczem, czarna z szarym, a jasna z granatem. Wolę takie połączenia niż komplet, w którym czapka, szalik i rękawiczki wyglądają jak kupione z jednego pudełka.

W składzie jest poliamid i poliester z recyklingu. Opaskę najlepiej prać ręcznie

Przy tak niskiej cenie warto od razu sprawdzić skład, bo nie mamy tutaj wełny czy kaszmiru. Opaska została wykonana z poliamidu i poliestru, przy czym 77 proc. stanowi poliester pochodzący z recyklingu. Dla mnie to ważna informacja, bo wygląd produktu nie powinien sugerować droższego składu, którego w rzeczywistości nie ma. Producent zaleca pranie ręczne. Opaski nie należy prasować ani wkładać do suszarki bębnowej. Przy tak małym dodatku nie jest to szczególnie kłopotliwe. Mogę przeprać ją osobno i zostawić do naturalnego wyschnięcia.

Praktyczna jest też jej wielkość. Czapka wrzucona do małej torebki potrafi zająć sporą część miejsca, natomiast materiałową opaskę łatwiej schować. Przydaje się to szczególnie wtedy, gdy rano jest zimno, a po południu robi się znacznie cieplej. Zdejmuję ją i nie muszę przez resztę dnia nosić nakrycia głowy w ręce.

Po pięćdziesiątce nie trzeba rezygnować z modnych dodatków. Prosta opaska może odświeżyć płaszcz noszony od kilku sezonów

Nie lubię zasad mówiących, że po określonych urodzinach czegoś już „nie wypada” nosić. W przypadku tej opaski nie widzę zresztą niczego, co ograniczałoby ją do konkretnego wieku. To po prostu prosty zimowy dodatek. Kobieta po pięćdziesiątce może nosić go dokładnie tak samo jak każda inna. Ja potraktowałabym opaskę jako sposób na odświeżenie rzeczy, które już wiszą w szafie. Przy czarnym płaszczu wybrałabym jasny wariant i powtórzyła jego kolor na szaliku. Do beżowego trencza na chłodniejszą jesień pasuje mi czerń. Przy puchowej kurtce można natomiast pozwolić sobie na mocniejszy kolor. Jest też drobny efekt, który doceniam szczególnie po zdjęciu nakrycia głowy. 

Za niewielką kwotę dostaję więc dodatek, który mogę wykorzystać na kilka sposobów. Nie zastąpi porządnej czapki podczas największych mrozów i nie udaje kaszmirowego akcesorium z luksusowej kolekcji. Ma jednak miękką konstrukcję, osłania uszy, występuje w wielu kolorach i dobrze wpisuje się w eleganckie zimowe zestawy. Czasami właśnie taki niewielki zakup wystarczy, żeby płaszcz noszony od kilku sezonów znowu wyglądał ciekawie.