Chłodne wieczory mają swój urok, ale zdecydowanie bardziej je lubię, kiedy mogę usiąść z herbatą i porządnie się ogrzać. Jesienią szybko marznę podczas czytania czy oglądania telewizji, bo przez dłuższy czas praktycznie się nie ruszam. Zamiast od razu zwiększać temperaturę w całym salonie, zaczęłam szukać rozwiązania, które zapewni mi ciepło na kanapie. Okazuje się, że można połączyć zwykłą miękką poduszkę z funkcją grzania.
Wieczorem nie zawsze chcę mocniej podkręcać kaloryfer. Wolę ogrzać się dokładnie tam, gdzie akurat odpoczywam
Jesienią mam ten sam scenariusz niemal każdego wieczoru. W ciągu dnia temperatura w mieszkaniu mi odpowiada, ale kiedy wieczorem siadam na kanapie z książką albo włączam serial, po kilkunastu minutach zaczyna robić mi się chłodno. Najpierw zakładam grubsze skarpetki, później sięgam po koc, a dawniej kolejnym krokiem było podkręcenie kaloryfera.
Zobacz także:
Z czasem zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście potrzebuję wtedy wyższej temperatury w całym salonie. Przecież przez większość wieczoru siedzę w jednym miejscu. Znacznie bardziej odpowiada mi pomysł miejscowego ogrzewania, z którego korzystam tylko wtedy, kiedy faktycznie robi mi się zimno.
Do tej pory najprostszym rozwiązaniem był dla mnie gruby koc. Nadal z niego nie rezygnuję, ale zainteresowały mnie również tekstylia z funkcją grzania. W popularnych sieciówkach są dostępne zarówno koce, maty czy poduszki elektryczne. Ta ostatnia opcja spodobała mi się szczególnie. Oczywiście nie traktuję takiego rozwiązania jako zamiennika ogrzewania całego mieszkania. Widzę w nim raczej dodatkowe źródło ciepła na moment, kiedy siedzę w jednym miejscu i po prostu zaczynam marznąć. Dzięki temu nie mam odruchu, żeby za każdym razem od razu zwiększać temperaturę na kaloryferze.
Puchata poduszka elektryczna z Action ma 3 ustawienia ciepła. Udało mi się ją kupić w promocji za 79,95 zł
Idealnym produktem na jesień i zimę, który ostatnio udało mi się wyhaczyć w Action, jest poduszka elektryczna ze sztucznym futrem, która na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły element dekoracyjny. Ma wymiary 55 x 55 cm, więc spokojnie widzę ją na kanapie czy większym fotelu. Najbardziej podoba mi się jej miękkie wykończenie. Poduszka ma pokrowiec ze sztucznego futra, dzięki czemu wygląda bardzo przytulnie. Produkt występuje w różnych kolorach.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Najważniejsze kryje się jednak w środku. Poduszka z Action oferuje 3 ustawienia ciepła, więc nie jestem skazana na jeden poziom grzania. Mogę dopasować temperaturę do tego, jak bardzo jest mi chłodno. Producent podaje, że maksymalna temperatura wynosi 30 stopni Celsjusza.
Jest również funkcja, na którą zawsze zwracam uwagę przy takich produktach, czyli automatyczne wyłączanie. To praktyczny dodatek, szczególnie podczas długiego wieczornego odpoczynku. Teraz ciekawa jest także cena. Poduszka kosztuje obecnie 79,95 zł, podczas gdy regularna cena to 99,90 zł.
Poduszka grzewcza przydaje mi się nie tylko podczas oglądania telewizji. Widzę dla niej kilka zastosowań podczas chłodniejszych miesięcy
Pierwszym miejscem, w którym położyłabym poduszkę z Action, jest oczywiście kanapa w salonie. To właśnie tutaj najczęściej marznę wieczorami. Mogę ułożyć tego futrzaka przy sobie, wybrać jeden z trzech poziomów ciepła i przykryć się dodatkowo kocem. Drugim miejscem jest fotel, w którym czytam. Przydałaby mi się również podczas spokojnego wieczoru przy stole, kiedy przez dłuższy czas rozwiązuję krzyżówki albo przeglądam gazetę.
Podoba mi się też to, że po wyłączeniu nadal pozostaje zwykłą puchatą poduszką. Nie muszę jej chować, gdy akurat nie potrzebuję dodatkowego ciepła. Beżowy wariant łatwo zestawiłabym z brązowym kocem, kremową kanapą czy jesiennymi poduszkami w kolorze karmelu i zgaszonej zieleni.
To również może cię zainteresować: Zimne płytki dawały mi popalić po każdym prysznicu. Teraz staję na puchatym „futrzaku” z Sinsay za 19,99 zł, subtelna krateczka to klasa
Przy każdym produkcie elektrycznym pamiętam jednak o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Korzystam z niego zgodnie z instrukcją producenta, nie używam uszkodzonego przewodu i nie przykrywam ani nie składam urządzenia w sposób, którego instrukcja zabrania.

Obserwuj nas na Google







