Przed Wszystkimi Świętymi zawsze robię w domu większe porządki. Myję okna, zmieniam tekstylia i staram się trochę odświeżyć salon, bo po letnich miesiącach mam już ochotę na bardziej jesienną aranżację. Nie szukam jeszcze czerwonych bombek, reniferów ani typowo bożonarodzeniowych dekoracji. Wolę kremy, beże, brązy i odrobinę złota. Dzięki temu mieszkanie wygląda przytulniej, ale nadal jesiennie. I właśnie w takim klimacie znalazłam ostatnio perełkę w Pepco.

Pepco dowiozło już nową kolekcję świąteczną. Sprawdziłam, co mogę wykorzystać w domu jeszcze przed grudniem

Kiedy zobaczyłam w Pepco pierwsze produkty z kolekcji Christmas, początkowo pomyślałam, że to dla mnie zdecydowanie za wcześnie. Do Bożego Narodzenia zostało jeszcze sporo czasu, a ja jestem dopiero na etapie jesiennych porządków i przygotowań przed Wszystkimi Świętymi. Po chwili zaczęłam jednak przeglądać półki dokładniej. Okazało się, że nie wszystko, co znajduje się w świątecznej kolekcji, wygląda typowo bożonarodzeniowo. Wśród nowych produktów pojawiło się sporo spokojnych kolorów, przede wszystkim kremu, beżu, brązu i złota. A takie barwy przecież świetnie wyglądają w mieszkaniu przez całą jesień.

Zobacz także:

Właśnie takich dodatków szukam w tym roku. Nie chcę jeszcze zamieniać salonu w świąteczną krainę, ale zależy mi, żeby zrobiło się w nim trochę cieplej i bardziej elegancko. Szczególnie przed Wszystkimi Świętymi, kiedy robię generalne porządki i zwykle zmieniam też firanki. Zamiast więc omijać regały z napisem Christmas, zaczęłam szukać rzeczy, które nie będą przypisane wyłącznie do grudnia. I bardzo szybko znalazłam coś na okno.

Firany z Pepco kosztują 60 zł za komplet dwóch sztuk. Jasny materiał został delikatnie muśnięty złotą nitką

Choć na opakowaniu widnieje napis Pepco Christmas, to same firany wcale nie kojarzą mi się wyłącznie ze świętami. Są jasne i delikatne, a ich największą ozdobą są cienkie złotawe linie. To właśnie one zwróciły moją uwagę. Za komplet dwóch sztuk trzeba zapłacić 60 zł. Każda ma wymiary 140 x 250 cm.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najbardziej spodobało mi się jednak to, że złoty detal nie zamienia firan w typowo świąteczną dekorację. Z daleka wyglądają bardzo elegancko. Dopiero z bliska widać połyskujące pionowe akcenty, które delikatnie łapią światło. Właśnie dlatego nie zamierzam czekać z nimi do grudnia. Widzę je w salonie już podczas jesiennych porządków przed Wszystkimi Świętymi.

Do jasnych firan wystarczy mi kremowy obrus, kilka brązowych dodatków i ciepłe światło lamp. Nie potrzebuję niczego więcej, żeby wnętrze wyglądało schludnie i przytulnie. Podoba mi się też możliwość pozostawienia ich na kolejne tygodnie. Kiedy przyjdzie grudzień, nie będę musiała ponownie zmieniać dekoracji okna. Wystarczy dołożyć kilka typowo świątecznych elementów i złote linie zaczną pasować do zupełnie innej aranżacji. Takie zakupy mają dla mnie znacznie więcej sensu niż dekoracje, które wyciągam z szafy tylko na kilkanaście dni w roku.

Kraciasty koc i poduszka z Pepco też nie muszą czekać na Boże Narodzenie. Beżowo brązowa krata pasuje do salonu przez całą jesień

Firany nie były jedyną rzeczą z kolekcji, którą od razu przeniosłabym z grudnia do października. Pepco przygotowało również tekstylia w kratę utrzymaną w beżach, brązach i kremowych odcieniach. Ten wzór od razu skojarzył mi się z klasyczną kratą znaną z projektów Burberry, choć oczywiście jest to jedynie moje wizualne skojarzenie.

Wśród takich dodatków znalazłam koc oraz poduszkę. Poduszka ma 45 na 45 cm. Jej duża krata łączy jasne pola z czekoladowym brązem oraz ciemniejszymi liniami. Nie widzę w niej niczego, co ograniczałoby jej używanie wyłącznie do okresu Bożego Narodzenia.

Podobnie jest z kocem. Miękki model w jasnej, jesiennej kolorystyce, również został ozdobiony kratą. Taki wzór aż prosi się o przewieszenie przez oparcie sofy już teraz. Szczególnie dobrze będzie wyglądał w salonie urządzonym w kremach, drewnie, beżu czy czekoladowym brązie.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Sama połączyłabym wszystkie te elementy dość oszczędnie. Na oknie jasne firany ze złotymi liniami, na sofie kraciasty koc i jedna pasująca poduszka. Do tego drewniany stolik, kubek z herbatą, lampka dająca ciepłe światło i może jedna większa roślina. Nie dokładałabym wielu wzorów, ponieważ krata sama w sobie jest wystarczająco dekoracyjna.

To również może cię zainteresować: Ostatnia sztuka czekała na mnie w Action. Tani stolik 2w1 w stylu scandi ogarnia bałagan w salonie, a ja mam miejsce na dyniowe latte

Najlepsze jest dla mnie to, że taki zestaw nie ma krótkiej daty przydatności. Teraz może stworzyć spokojną oprawę salonu na Wszystkich Świętych i dalszą część jesieni. W grudniu wystarczy dołożyć światełka, kilka gałązek, świąteczne dekoracje i gotowe.