Jesienią mój salon zawsze przechodzi małą zmianę. Nie robię wielkiej metamorfozy. Zwykle wyciągam po prostu grubsze tekstylia i zamieniam kilka dodatków na cieplejsze kolory, by pomieszczenie stało się bardziej przytulne. Najczęściej wystarczy miękki koc na kanapie, kilka poduszek, a wieczorem niewielka lampka zamiast głównego światła. W tym roku szczególnie podobają mi się beże, brązy i zgaszone odcienie pomarańczowego. Właśnie dlatego podczas ostatnich zakupów zatrzymałam się przy jednym z nowych koców z kolekcji świątecznej w Pepco.

Świąteczne kolekcje opanowały już popularne sieciówki, a teraz przyszła kolej na Pepco. Wśród sezonowych nowości wypatrzyłam coś, co wykorzystam przez całą jesień i zimę

Ledwo zaczęła się jesień, a w sklepach coraz mocniej widać przygotowania do Bożego Narodzenia. Na półkach zaczynają królować ozdoby, tekstylia i dodatki, które mają wprowadzić nas w grudniowy nastrój. Teraz przyszła kolej również na Pepco. Ja jednak przy takich zakupach staram się nie patrzeć wyłącznie na rzeczy, które wykorzystam przez kilka tygodni. Choinka czy typowo świąteczna figurka są naprawdę piękne i klimatyczne, ale przy tekstyliach szukam czegoś bardziej uniwersalnego.

Zobacz także:

Najchętniej wybieram dodatki, które mogę wyciągnąć już w październiku, a schować dopiero pod koniec zimy. Wtedy zakup ma dla mnie zdecydowanie więcej sensu. Nie muszę też po świętach robić wielkiej zmiany wystroju i chować połowy salonu do pudełek.

Właśnie dlatego moją uwagę przyciągnęła klasyczna szkocka krata. Taki wzór kojarzy mi się z chłodniejszą częścią roku, ale nie jest jednoznacznie bożonarodzeniowy. Pasuje mi zarówno do jesiennego salonu, jak i do grudniowych dekoracji. Po Nowym Roku również nie będzie wyglądał nie na miejscu.

I tak właśnie w Pepco wypatrzyłam koc, który dokładnie wpisuje się w ten pomysł. Na pierwszy rzut oka spodobała mi się jego kolorystyka, ale dopiero kiedy zobaczyłam drugą stronę, wiedziałam, że muszę go zabrać do domu.

Koc z Pepco kosztuje 40 zł i ma miękką warstwę przypominającą baranka. Beżowa krata wygląda dobrze nie tylko podczas świąt

Koc z Pepco ma 130 x 170 cm i kosztuje 40 zł. To rozmiar, który odpowiada mi przede wszystkim na kanapę. Mogę się nim przykryć podczas oglądania telewizji, ale równie dobrze położyć go na oparciu jako jesienną dekorację salonu.

Najbardziej spodobał mi się wzór. Jasną bazę przecinają linie w odcieniach brązu, szarości i przygaszonego pomarańczowego. Całość przypomina klasyczną kratę luksusowej marki Burberry. Kolory są spokojne i łatwe do połączenia z tym, co już mam w domu. Nie ma tutaj żadnych typowo świątecznych motywów, dlatego dla mnie nie jest to koc wyłącznie na grudzień.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Drugą rzeczą, która od razu zwróciła moją uwagę, jest spód. Koc ma jasną, puszystą warstwę przypominającą baranka. To właśnie ona sprawia, że koc wygląda na znacznie bardziej zimowy i przytulny. Gdy trzymam go złożonego na kanapie, wystarczy lekko wywinąć brzeg, żeby pokazać kontrast między kratą a jasnym, miękkim spodem.

Za 40 zł dostaję więc dodatek, który spełnia u mnie dwie funkcje. Wieczorem mogę się nim przykryć, a w ciągu dnia zostawić go na fotelu czy kanapie jako element wystroju. Podoba mi się też to, że nie muszę czekać z nim do grudnia. Krata w takich kolorach dobrze wpisuje się w październikowe i listopadowe wnętrza. Później wystarczy zmienić kilka drobiazgów wokół niej, żeby ten sam koc stał się częścią świątecznej aranżacji.

Do koca w szkocką kratę dobieram proste dodatki w kolorach, które już pojawiają się we wzorze. Jesienią stawiam na brązy, a w grudniu dokładam czerwone akcenty

Przy takim kocu nie kombinowałabym z dużą liczbą dodatkowych wzorów. Krata sama w sobie jest wystarczająco dekoracyjna, dlatego obok niej najlepiej wyglądają u mnie gładkie poduszki. Wybrałabym krem, ciepły beż albo czekoladowy brąz. Można też sięgnąć po przygaszony rudy kolor, który nawiąże do cienkich linii widocznych na kocu.

Jesienią postawiłabym obok kanapy drewniany stolik i prostą lampkę dającą ciepłe światło. Do tego ceramiczny kubek i jedna niewielka dekoracja w brązowej albo karmelowej tonacji. Nie potrzeba wiele, bo sama krata już mocno ociepla wygląd miejsca do odpoczynku.

To również może cię zainteresować: Tańczący płomień bez ognia i cienie igrające na ścianach. Ta latarenka wygląda jak z pchlego targu, a to za bezcen z marketu

Kiedy przyjdzie grudzień, nie będę wymieniać koca. Zmienię tylko jego otoczenie. Dołożę zielone gałązki, kilka światełek i poduszkę w czerwonym kolorze. Beż, brąz i pomarańczowe akcenty spokojnie mogą zostać tłem dla świątecznych dodatków. Po Bożym Narodzeniu zrobię dokładnie odwrotnie. Schowam świąteczne ozdoby, a koc nadal zostanie na kanapie.