Jesienią mam jeden problem z ubieraniem. Rano jest zimno, po południu wychodzi słońce, a wieczorem znowu marznę. Nie mam ochoty od razu wyciągać najgrubszych zimowych spodni, dlatego wolę ubierać się warstwowo. Ciepła rzecz schowana pod ubraniem potrafi zrobić sporą różnicę podczas spaceru, pracy na działce czy czekania na autobus. A kiedy kosztuje mniej niż obiad na mieście, tym bardziej przyciąga moją uwagę.

Legginsy termiczne z Action kosztują 16,95 zł. Za taką cenę biorę je przed nadejściem zimna

W Action znalazłam damskie legginsy termiczne ze wzorem za 16,95 zł. Są dostępne w rozmiarach od S do XL oraz w różnych wariantach. Sklep opisuje je jako ciepłe legginsy termoaktywne dla kobiet. Cena szczególnie mnie zaskoczyła, bo to rzecz, którą mogę wykorzystać przez dużą część chłodniejszego sezonu, a nie jednorazowy jesienny gadżet. Przy niecałych 17 zł łatwiej też kupić dodatkową parę na zmianę.

Zobacz także:

Nie czekam więc z takimi zakupami do pierwszego naprawdę mroźnego poranka. Wtedy zwykle przypominam sobie o ciepłych ubraniach dokładnie w tym samym momencie co połowa znajomych. Wolę wcześniej sprawdzić rozmiar i przygotować zimową szufladę, zamiast później szukać czegoś na szybko. Warto przy tym pamiętać, że Action ma zmieniający się asortyment. Sam fakt, że produkt jest obecnie prezentowany na stronie sieci, nie oznacza, że każdy rozmiar i wariant będzie dostępny w każdym sklepie.

fot. action.pl

Poliester połączono z elastanem, więc materiał jest rozciągliwy. Legginsy sięgają do kostek

Tutaj przechodzę do rzeczy, która przy legginsach ma dla mnie duże znaczenie. Materiał musi pozwalać na swobodny ruch. Ten model wykonano z poliestru oraz elastanu, a Action właśnie z tym składem wiąże jego dobrą rozciągliwość. Nogawki mają długość do kostek. To praktyczne rozwiązanie, kiedy chcę założyć wyższe skarpety i zimowe buty. Nie zostaje mi wtedy długa nogawka, którą trzeba gdzieś upchnąć.

Szukasz modowych perełek? To też warto sprawdzić: Modne 50-tki zamieniają oklepane czapki na takie cudo. Kosztuje 5,19 zł, a jest elegancka i cieplutka

Podoba mi się również wzorzysta wersja. Czarne tło jest łatwe do zestawienia z innymi ubraniami, a deseń sprawia, że nie wyglądają jak najprostsza bielizna termiczna. W cieplejszy jesienny dzień można potraktować je jako zwykły element domowego czy swobodnego stroju. Nie przypisuję im jednak właściwości, których sklep nie deklaruje. Nie ma informacji o konkretnej temperaturze, przy której mają zapewniać komfort, ani o stopniu izolacji. Określenie „termiczne” nie oznacza przecież, że jedna para zastąpi zimowe spodnie podczas największego mrozu.

Pod spodnie na spacer, osobno po domu albo na działkę. Jedną parę wykorzystuję na kilka sposobów

Najbardziej oczywisty pomysł to założenie legginsów jako dodatkowej warstwy pod luźniejsze spodnie. Sama właśnie za to lubię cienkie ubrania termiczne. Z zewnątrz nie muszę wyglądać, jakbym wybierała się na wyprawę polarną, a nogi dostają dodatkową warstwę materiału. Przydają się też podczas dłuższych spacerów. Jesienią temperatura potrafi być jeszcze całkiem przyjemna w słońcu, ale wystarczy wejść w cień albo poczekać kilka minut na przystanku i robi się zupełnie inaczej. Wtedy doceniam ubrania, które nie są grube, a pozwalają dołożyć warstwę.

Widzę je również jako strój po domu. Zamiast siedzieć w grubych spodniach dresowych, zakładam legginsy i dłuższy sweter. Podobnie na działce, podczas porządków w garażu czy szybkiego wyjścia z psem. Przy mocno dopasowanych spodniach wcześniej sprawdzam jednak, czy dodatkowa warstwa nie będzie mnie uwierała. Termiczne legginsy najlepiej łączę z fasonem, pod którym pozostaje trochę swobody. Komfort jest dla mnie ważniejszy niż próba zmieszczenia dwóch warstw na siłę.

Z praniem nie kombinuję, bo producent podaje jasne zasady. Maksymalnie 30 stopni i bez suszarki

Przy niedrogich ubraniach łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że nie trzeba szczególnie o nie dbać. Ja robię odwrotnie. Im prostszy produkt, tym bardziej zależy mi, żeby posłużył dłużej niż kilka prań. Te legginsy można prać w pralce w temperaturze do 30 stopni. Nie należy ich prasować ani wkładać do suszarki bębnowej. Action.com To nieskomplikowane zasady, więc łatwo ich pilnować.

Po praniu zostawiam takie rzeczy do naturalnego wyschnięcia. Dzięki temu nie dokładam im niepotrzebnie wysokiej temperatury, której producent wyraźnie nie zaleca. Za niecałe 17 zł nie oczekuję cudów ani zastępstwa dla specjalistycznej odzieży na ekstremalną zimę. Dostaję za to niedrogą dodatkową warstwę na chłodne dni, którą mogę wykorzystać na kilka sposobów. I właśnie dlatego kupuję takie rzeczy wcześniej. Kiedy pierwszego ranka naprawdę zrobi się zimno, wolę wyciągnąć legginsy z szuflady niż dopiero zaczynać ich szukać.