Mała kuchnia nauczyła mnie jednego: każdy przedmiot, który przez cały dzień zajmuje kawałek blatu, zaczyna w końcu przeszkadzać. Szczególnie w okolicy zlewu, gdzie i bez tego stoją płyn do naczyń, gąbka, deska albo kubek czekający na umycie. Coraz bardziej lubię więc rozwiązania, które pojawiają się tylko wtedy, gdy naprawdę ich potrzebuję, a później znikają z pola widzenia. Dzięki temu łatwiej utrzymać porządek bez ciągłego przekładania połowy kuchni.
Biedronka ma matę, która pomaga ogarnąć bałagan przy zlewie. Po wysuszeniu naczyń można ją szybko schować
W ofercie Biedronki od 1 do 14 października znalazła się mata do suszenia naczyń za 9,99 zł. Ma 60 na 40 cm, więc daje całkiem sporą powierzchnię na mokre talerze, kubki czy sztućce, a jednocześnie po użyciu nie zostaje na blacie jak tradycyjny ociekacz. Dostępne są różne wzory i kolory, ale mnie najbardziej spodobała się wersja w niebieskie kwiaty na jasnym tle. Kojarzy mi się trochę z porcelaną, dlatego przy zwykłym zlewie wygląda dużo przyjemniej niż szara plastikowa tacka.
Zobacz także:
Największy plus takiej maty widzę właśnie po skończonym zmywaniu. Rozkładam ją wtedy, gdy jest potrzebna, ustawiam na niej mokre naczynia, a kiedy wszystko wyschnie, mogę zwolnić blat. Przy niewielkiej kuchni robi to sporą różnicę. Nie trzeba też wygospodarowywać stałego miejsca na spory ociekacz, który często stoi pusty przez większą część dnia.
fot: biedronka.pl
Oczywiście mata nie będzie najlepszym wyborem dla każdego. Przy bardzo dużej rodzinie i ogromnej stercie naczyń klasyczny, piętrowy ociekacz może pomieścić więcej. U mnie jednak zwykle schną dwa talerze, kilka kubków, miseczka i sztućce. W takiej sytuacji duża plastikowa konstrukcja zwyczajnie zabiera mi więcej miejsca, niż daje pożytku.
Zwykły ociekacz potrafi szybko wyglądać nieświeżo. Mata daje mi więcej swobody przy zlewie
Kto kiedyś podniósł plastikowy ociekacz po kilku dniach, ten dobrze wie, co można znaleźć pod spodem. Woda, zacieki, osad, okruszki, czasem nawet śliski nalot w miejscach, do których ciężko dostać się gąbką. Właśnie to najbardziej mnie w nim irytuje. Żeby naprawdę dobrze wyczyścić okolice zlewu, trzeba najpierw wyjąć naczynia, zabrać całą konstrukcję i umyć również tackę oraz zakamarki.
Mata upraszcza tę część sprzątania, bo po zdjęciu jej z blatu mam od razu dostęp do całej powierzchni. Mogę szybko przetrzeć blat i zlew, zamiast manewrować między plastikowymi przegródkami. Docenią to zwłaszcza osoby, które lubią wieczorem zostawić kuchnię całkowicie uprzątniętą.
Podoba mi się również to, że nie muszę patrzeć na suszące się naczynia przez pół dnia. Gdy są suche, odkładam je do szafki, a matę zabieram. Blat znów może służyć do krojenia warzyw, przygotowania kawy albo postawienia zakupów. Niby drobiazg, ale w małym pomieszczeniu właśnie takie drobiazgi decydują o wygodzie.
A bałagan w kuchni pomoże ogarnąć to: Mała kuchnia, a miejsca jakby przybyło. Ten niepozorny organizer z Sinsay to jakaś magia, zrobił mi dodatkowe pięterko
Trzeba tylko pamiętać, że sama mata nie rozwiąże problemu bałaganu, gdy będziemy na niej bez końca dokładać kolejne mokre rzeczy. Najlepiej traktować ją jako miejsce do bieżącego suszenia, a nie dodatkową półkę na naczynia.
Matę do naczyń też trzeba regularnie suszyć i czyścić. Wtedy okolica zlewu dłużej wygląda schludnie
Przy takim rozwiązaniu najważniejszy jest prosty nawyk. Po odłożeniu suchych naczyń nie zostawiałabym mokrej maty płasko na blacie do następnego dnia. Lepiej ją podnieść i pozwolić jej dokładnie wyschnąć. Dzięki temu wilgoć nie pozostaje długo pomiędzy matą a powierzchnią kuchenną.
Sam blat również warto szybko przetrzeć. Nawet najlepsza mata nie oznacza przecież, że woda nigdy nie przedostanie się obok niej albo nie skapnie podczas odkładania garnka. Kilkanaście sekund wystarczy, żeby rano nie zobaczyć zaschniętych zacieków. Co jakiś czas mata będzie też wymagała dokładniejszego czyszczenia. W tym przypadku trzymałabym się sposobu pielęgnacji podanego przez producenta, szczególnie że nie każdą matę można prać czy suszyć w identyczny sposób. Na co dzień najważniejsze jest jednak, żeby nie zwijać jej wilgotnej i nie chować od razu do zamkniętej szafki.
Dla mnie największą zaletą maty z Biedronki nie jest więc sam kwiatowy wzór. Bardziej przekonuje mnie możliwość odzyskania blatu zaraz po wysuszeniu naczyń. Za 9,99 zł można sprawdzić, czy taki prostszy sposób organizacji strefy przy zlewie rzeczywiście pasuje do naszych codziennych przyzwyczajeń. Ja zdecydowanie wolę widok pustego, przetartego blatu niż dużego ociekacza, który stoi tam bez przerwy.

Obserwuj nas na Google







