Jesienią częściej niż latem zapraszam rodzinę na kawę albo po prostu piekę coś dobrego na weekend. Nie musi to być nic wymyślnego. Czasem wystarczy szarlotka z cynamonem, kilka gruszek pokrojonych na kawałki albo kruche ciasteczka. Zauważyłam jednak, że nawet najprostsze rzeczy smakują jakoś przyjemniej, kiedy podaję je na ładnym naczyniu. Nie chodzi mi o wyciąganie odświętnej porcelany, której później boję się dotknąć. Wolę jeden ozdobny talerz, który mogę postawić na środku stołu i od razu zrobić trochę przytulniejszą atmosferę.
Talerz z Pepco za 25 zł wygląda jak ozdoba stołu. Kwiaty i złoty brzeg robią tu największe wrażenie
W Pepco znalazłam szklany talerz do serwowania, który od razu skojarzył mi się z rodzinnymi podwieczorkami. Kosztuje 25 zł i ma 34 cm średnicy, więc nie jest małym talerzykiem na jedną porcję ciasta. To spore naczynie przeznaczone do podawania ciast, przekąsek albo owoców. Właśnie takiego rozwiązania najbardziej potrzebuję, kiedy przy stole zbiera się kilka osób. Najbardziej podoba mi się wzór. Na jasnym tle znajdują się kwiaty w stonowanych kolorach. Są tu delikatne róże, odcienie pomarańczu, przygaszona zieleń i trochę ciemniejszych barw.
Zobacz także:
Całość wygląda trochę jak dekoracja ze starego kredensu, ale bez wrażenia, że naczynie jest staromodne. Wręcz przeciwnie, taki kwiatowy motyw można łatwo połączyć z prostą zastawą, którą większość z nas ma już w domu. Jest też detal, który moim zdaniem robi bardzo dużą różnicę. Brzeg talerza jest falowany i ma złote wykończenie. Dzięki temu całość wygląda bardziej dekoracyjnie. Nie trzeba już dokładać wielu ozdób na stole, bo sam talerz zwraca uwagę.
Właśnie dlatego spodobał mi się bardziej niż kolejne klasyczne białe naczynie. Mam ich w kuchni wystarczająco dużo. Ten model potraktowałabym raczej jako coś specjalnego do serwowania, ale niekoniecznie wyłącznie na wielkie okazje. Cena 25 zł dodatkowo sprawia, że nie jest to zakup, nad którym trzeba długo się zastanawiać. Oczywiście wygląd jest kwestią gustu. Osoba, która urządziła jadalnię bardzo minimalistycznie i lubi zupełnie gładkie naczynia, może uznać kwiaty i złoty brzeg za zbyt dekoracyjne. U mnie jednak właśnie taki wzór pasowałby do jesiennego stołu.
fot. pepco.pl
Szarlotka, owoce i małe przekąski będą wyglądały na nim jeszcze apetyczniej. Średnica 34 cm daje sporo miejsca do serwowania
Pierwsze, co przyszło mi do głowy po zobaczeniu tego talerza, to oczywiście szarlotka. Jesienią robię ją znacznie częściej, bo trudno mi się oprzeć połączeniu jabłek i cynamonu. Zamiast przynosić na stół ciasto w formie do pieczenia, można pokroić je na kawałki i ułożyć na dużym kwiatowym talerzu. Przy kawie wygląda to od razu bardziej odświętnie, choć przecież nie wymaga żadnego dodatkowego wysiłku. Ale szarlotka jest tylko jednym pomysłem. Producent podaje, że talerz nadaje się również do przekąsek i owoców. I tutaj 34 cm średnicy naprawdę daje pole do popisu. Jesienią mogłabym ułożyć na nim winogrona, pokrojone gruszki i jabłka. Latem widziałabym na nim truskawki, maliny albo kawałki arbuza. Kiedy przychodzą goście, można wykorzystać go jako duży talerz na drobne przekąski. Lubię takie naczynia właśnie dlatego, że nie mają tylko jednego zastosowania.
Nie trzeba też od razu szykować przyjęcia. Wyobrażam sobie zwykłe sobotnie popołudnie, kiedy stawiam go na stole z kilkoma kawałkami domowego ciasta. Obok dzbanek z herbatą, kubki i właściwie niczego więcej już nie potrzeba. Kwiatowy wzór sam w sobie jest na tyle ozdobny, że nie szukałabym do niego wymyślnych dodatków. Przy średnicy 34 cm warto natomiast wcześniej zastanowić się, gdzie będziemy talerz przechowywać. To już całkiem duże naczynie. W małej szafce może potrzebować trochę więcej miejsca niż zwykłe talerze obiadowe. Sama przed zakupem większych naczyń zawsze sprawdzam, czy mam dla nich odpowiednią półkę. Dzięki temu później nie muszę kombinować, gdzie je wcisnąć. Podoba mi się za to, że jeden taki talerz może zastąpić kilka mniejszych miseczek podczas domowego spotkania. Wykładam owoce albo ciasto, stawiam wszystko na środku i każdy może się częstować. Mniej naczyń na stole oznacza też mniej sprzątania, a tego chyba żadna z nas nie uzna za wadę.
To może cię zainteresować: Herbata, koc i ten dyniowy cudak z Rossmanna = zestaw idealny. Tłoczona porcelana wygląda jak rękodzieło, dałam tylko 15,99 zł
Nie trzeba kupować całej nowej zastawy, żeby odświeżyć stół. Jeden kwiatowy talerz z Pepco może zrobić wystarczającą różnicę
Co jakiś czas nachodzi mnie ochota, żeby wymienić talerze, kubki i pół kuchni. Potem patrzę na ceny pełnych kompletów i dochodzę do wniosku, że moje dotychczasowe naczynia nagle wcale nie wyglądają tak źle. Dlatego coraz bardziej przekonują mnie pojedyncze dodatki. Są tańsze, łatwiejsze do przechowania i można z ich pomocą szybko zmienić wygląd stołu. Talerz z Pepco jesienią połączyłabym z beżowym albo kremowym obrusem. Na co dzień wystarczyłby nawet zwykły drewniany stół bez dodatkowych dekoracji. Złote wykończenie brzegu dodaje mu elegancji, dlatego nie dokładałabym już zbyt wielu błyszczących elementów. Wolę, gdy jeden przedmiot przyciąga uwagę, zamiast gdy wszystko na stole konkuruje ze sobą. Widzę dla niego również miejsce poza porą podwieczorku. Można postawić na nim owoce i zostawić na stole jako część codziennej aranżacji. Sam kwiatowy motyw jest na tyle dekoracyjny, że nawet bez ciasta talerz nie wygląda zwyczajnie.
Trzeba tylko pamiętać, że mamy do czynienia ze szklanym naczyniem. Ja takie rzeczy traktuję nieco ostrożniej niż ciężką ceramikę, zwłaszcza przy przenoszeniu pełnego talerza. Nie powstrzymałoby mnie to jednak przed używaniem go na co dzień. Naczynia mają przecież służyć, a nie latami czekać w szafce na wyjątkową okazję. Za 25 zł można więc kupić coś, co nie jest kolejnym przypadkowym bibelotem, tylko faktycznie przyda się podczas rodzinnej kawy, urodzin czy zwykłego niedzielnego popołudnia. A kiedy jesienią na środku stołu pojawi się pachnąca cynamonem szarlotka, już wiem, na czym chciałabym ją podać.
Obserwuj nas na Google







