Jesienią znacznie więcej czasu spędzam w domu, więc właśnie wtedy najbardziej ciągnie mnie do drobnych zmian. Nie mam na myśli remontu ani kupowania nowych mebli. Czasami wystarczy wymienić tekstylia, przestawić lampę albo dorzucić kilka dodatków, żeby salon wyglądał inaczej. W tym roku postanowiłam zacząć od okna i szybko okazało się, że był to dobry kierunek.

Projektantka namówiła mnie na oliwkowe zasłony z Jysk. Dorwałam je na mega promce

Do tej pory w moim salonie królowała klasyka. Najczęściej wybierałam beżowe zasłony, bo wydawały mi się bezpieczne i łatwe do dopasowania do reszty wyposażenia. Nie wyglądały źle, ale z czasem zaczęłam mieć wrażenie, że wnętrzu czegoś brakuje. Wszystko było poprawne, tylko trochę zbyt zachowawcze. Ostatnio odwiedziła mnie znajoma, która jest projektantką wnętrz. Obejrzała salon i zaproponowała kilka naprawdę niewielkich zmian. Jedną z nich miała być wymiana zasłon. Jej zdaniem nie muszę rezygnować ze spokojnego wystroju, wystarczy wprowadzić do niego trochę koloru.

Zobacz także:

Na jesień poleciła mi oliwkową zieleń. Spodobał mi się ten pomysł, bo o tej porze roku w sklepach wszędzie widzę bordo, rudości i ciemne brązy. Oliwka też kojarzy mi się z jesienią, ale jest mniej oczywista. Wprowadza do wnętrza głębszy kolor, a jednocześnie nie wydaje mi się krzykliwa. Moja znajoma podpowiedziała, że takich zasłon mogę poszukać w Jysk.

Pojechałam więc sprawdzić i rzeczywiście znalazłam dokładnie taki odcień, jaki miała na myśli. Oliwkowe zasłony z Jysk od razu zwróciły moją uwagę, ale jeszcze większą niespodzianką okazała się cena. Jedna sztuka regularnie kosztuje 119 zł, natomiast teraz została przeceniona o 60% i kosztuje dokładnie 47,50 zł. Do salonu potrzebowałam dwóch, więc zamiast 238 zł zapłaciłam 95 zł. Przy takiej różnicy decyzja była prosta. Wzięłam dwie, a moje stare beżowe zasłony na razie wylądowały w szafie.

fot. jysk.pl

Eleganckie wykończenie od razu zwróciło moją uwagę. Długie zasłony zawiesiłam na praktycznych oczkach

Sam kolor był pierwszą rzeczą, na którą spojrzałam, ale spodobało mi się również wykończenie tkaniny. Jej powierzchnia ma miękki, aksamitny wygląd, który sprawia, że zasłona prezentuje się bardziej elegancko. Nie nazwałabym jej jednak ciężką czy przesadnie dekoracyjną.

Bardzo odpowiada mi też sposób zawieszania. U góry znajdują się duże oczka, przez które przekłada się karnisz. Nie trzeba bawić się w żabki ani mozolnie przypinać materiału w równych odstępach. Po zawieszeniu tkanina sama układa się w regularne fale.

Jedna zasłona ma 140 cm szerokości i aż 300 cm długości. Może to być zaletą przy wysokich pomieszczeniach, ale przy niższym oknie prawdopodobnie będzie wymagała dopasowania. Na szczęście producent przewidział prostsze rozwiązanie niż wizyta u krawcowej. Zasłonę można skrócić za pomocą żelazka i dołączonej taśmy do obrębiania. W zestawie jest również opaska, którą można zebrać materiał na bok.

To też może cię zainteresować: Weszłam do Rosska i przepadłam przy półce z ceramiką. Atramentowy granat połyskuje jak nocne niebo, żłobienia to luksus, a taniocha

Oliwkowa zieleń lubi spokojne towarzystwo. Kilka złych dodatków może jednak niepotrzebnie przytłoczyć salon

Przy mocniejszym kolorze zasłon łatwo wpaść w pułapkę i próbować dopasować do niego połowę wyposażenia. Ja wolę odwrotne podejście. Skoro okno ma już wyrazistą oprawę, pozostałe elementy mogą być spokojniejsze.

Oliwkową zieleń dobrze zestawić z ciepłą bielą, kremem, jasnym beżem i naturalnymi odcieniami drewna. Takie tło pozwala zasłonom grać główną rolę, ale całe pomieszczenie nadal wygląda lekko. W moim salonie nie zamierzam więc wymieniać neutralnych elementów tylko dlatego, że przy oknie pojawił się nowy kolor. Właśnie ten kontrast podoba mi się najbardziej.

Do oliwki pasują również czarne detale. Mogą to być nogi stolika, rama lustra, karnisz albo niewielka lampa. Nie potrzeba ich wiele. Kilka ciemniejszych punktów wystarczy, żeby całość wyglądała bardziej nowocześnie. Przy cieplejszym wystroju można z kolei sięgnąć po złote lub mosiężne akcenty, na przykład ramkę, świecznik czy podstawę lampy.

Uważałabym natomiast z dokładaniem kilku innych mocnych barw jednocześnie. Intensywna czerwień, fiolet, chłodny niebieski i oliwka w jednym pomieszczeniu mogą zacząć ze sobą konkurować. Podobnie podeszłabym do dużej liczby ciemnych mebli. Przy długich zielonych zasłonach łatwo wtedy sprawić, że salon będzie wydawał się cięższy.