Jesienią zdecydowanie więcej czasu spędzam w salonie. Wieczorem zapalam lampkę, wyciągam koc i nadrabiam seriale, a obok obowiązkowo ląduje coś ciepłego do picia. Wtedy najbardziej przeszkadzają mi drobiazgi, na które latem właściwie nie zwracam uwagi. Pilot na kanapie, gazety na podłodze, kubek postawiony gdzieś w kącie i koc, którego później nie mam gdzie odłożyć. Przy niewielkim metrażu taki pozorny bałagan bardzo szybko zaczyna być widoczny. Postanowiłam coś z tym zrobić i na genialne rozwiązanie trafiłam w Action.

Mój salon nie należy do największych, dlatego długo odkładałam zakup kolejnego mebla. W Action znalazłam mały stolik, który wreszcie zmieścił się obok kanapy

Urządzanie niewielkiego salonu zawsze jest dla mnie sztuką kompromisu. Z jednej strony podobają mi się wnętrza z dodatkowymi stolikami, lampami i dekoracjami. Z drugiej dobrze wiem, że wystarczy przesadzić z liczbą mebli, żeby pokój zaczął przypominać magazyn. U mnie każdy dodatkowy przedmiot musi więc przejść prosty test. Ma wyglądać dobrze, ale przede wszystkim nie może przeszkadzać w codziennym poruszaniu się po pokoju.

Zobacz także:

Od pewnego czasu marzył mi się niewielki stolik ustawiony tuż obok kanapy. Nie potrzebowałam dużego mebla na środku salonu. Chodziło mi raczej o miejsce na kubek z kawą, książkę czy telefon. Jesienią przydałby się szczególnie, bo wtedy niemal codziennie wieczorem siadam na kanapie z herbatą albo moim dyniowym latte.

Długo nie mogłam jednak znaleźć odpowiedniego modelu. Jedne były za szerokie, inne miały masywną podstawę, a jeszcze inne po prostu niczego poza blatem nie oferowały. Przy małym metrażu szkoda mi miejsca na mebel, który spełnia tylko jedną funkcję. W Action wypatrzyłam coś znacznie praktyczniejszego. Niewielki stolik od razu zwrócił moją uwagę prostą formą i jasnym kolorem. Miałam przy tym trochę szczęścia, bo w moim sklepie została już tylko jedna sztuka.

Stolik z Action kosztuje 39,90 zł i ma sprytny schowek pod blatem. Za jednym zamachem dostałam miejsce na kubek i sposób na pozbycie się bałaganu

Stolik przystawny z Action kosztuje 39,90 zł. Ma 48 cm szerokości, 20 cm głębokości i 50 cm wysokości. Właśnie te proporcje najbardziej mnie przekonały. Jest wąski, dlatego mogę ustawić go przy kanapie bez zajmowania dużej części podłogi. Podoba mi się również jego prosty wygląd. Jasna wersja ma spokojną kolorystykę i lekką konstrukcję, która pasuje mi do stylu skandynawskiego. Na stronie internetowej Action jest też ciemny wariant, więc można dopasować stolik do wystroju swojego salonu.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najciekawsza rzecz znajduje się jednak pod blatem. Stolik ma materiałowy stojak na czasopisma. I właśnie dlatego nazywam go swoim meblem 2w1. Na górze stawiam kubek, odkładam telefon albo książkę, a niżej mogę schować gazety. Miejsce to można wykorzystać również do przechowywania koców i pledów. W małym pokoju takie rozwiązania naprawdę mają dla mnie znaczenie. Zamiast kupować osobno stolik i stojak na gazety, dostaję obie funkcje w jednym niedużym meblu.

Mały salon potrzebuje przede wszystkim wolnej przestrzeni i mebli dobranych do jego proporcji. Kilku rzeczy staram się unikać, żeby nie zagracić pokoju

Największy błąd, jaki sama kiedyś popełniałam, polegał na kupowaniu mebli pojedynczo bez zastanowienia, jak będą wyglądały razem. Fotel był ładny, więc go brałam. Stolik mi się spodobał, więc też znajdowałam dla niego miejsce. Po pewnym czasie okazywało się, że każdy element jest w porządku, ale razem zabierają niemal całą wolną przestrzeń.

Teraz robię odwrotnie. Najpierw zastanawiam się, czego rzeczywiście mi brakuje. W małym salonie wybieram raczej lekkie wizualnie meble, szczególnie te na smukłych nóżkach. Staram się też wykorzystywać wysokość pomieszczenia. Zamiast kolejnej komody wolę półkę na ścianie, o ile rzeczywiście jest mi potrzebna. Unikam również ustawiania zbyt wielu drobiazgów na każdej wolnej powierzchni. Lubię jesienne dekoracje, ale kilka dyń, świeczek, wazonów i figurek ustawionych obok siebie potrafi szybko zrobić wizualny chaos. Wolę jedną rzecz, którą naprawdę widać.

Bardzo przydają mi się także meble pełniące więcej niż jedną funkcję. Pufa ze schowkiem, stolik z dodatkowym miejscem na gazety czy kanapa z pojemnikiem pozwalają schować rzeczy, które inaczej zostałyby na widoku. Dzięki temu łatwiej utrzymać porządek bez dokładania kolejnych szafek.

Pilnuję też przejść między meblami. Nawet najpiękniejszy stolik zacznie mnie denerwować, gdy każdego dnia będę zahaczała o niego nogą. Właśnie dlatego przed zakupem warto sprawdzić wymiary i zmierzyć miejsce, w którym ma stanąć.

To również może cię zainteresować: Najtańsza dekoracja w moim salonie, a robi cały efekt. „Ognisko w szkle” z Sinsay hipnotyzuje ciepłym blaskiem. No bajka

Na koniec zostawiam tekstylia. Jesienią nie zamierzam z nich rezygnować, bo to właśnie miękki koc i poduszki sprawiają, że chce mi się siedzieć w salonie przez cały wieczór. Trzymam się jednak podobnej palety kolorystycznej. Dzięki temu nawet niewielki pokój wygląda spójnie, a nie jak miejsce, do którego przypadkiem trafiło wszystko, co spodobało mi się w sklepie.