Jesienią każdy słoneczny dzień traktuję trochę jak bonus. Po pracy chętnie wychodzę jeszcze na balkon, nawet na pół godziny, żeby napić się czegoś ciepłego i posiedzieć na świeżym powietrzu. Nie potrzebuję do tego wielkiej aranżacji. Wystarczy wygodne miejsce, coś ciepłego do narzucenia i światło, które wieczorem nie razi w oczy. Kilka takich drobiazgów sprawia, że balkon nie kończy u mnie sezonu wraz z ostatnim dniem lata. A gdy dni robią się coraz krótsze, szczególnie mocno doceniam to solarne cacko 2w1 z Biedronki.

Sezon na posiadówki na balkonie powoli się kończy. Kilka dobrze dobranych dodatków pozwala mi korzystać z niego trochę dłużej

Latem właściwie nie zastanawiam się nad tym, jak przygotować balkon do wieczornego odpoczynku. Wystawiam krzesło, stawiam kawę i siedzę tak długo, jak mam ochotę. Jesienią wygląda to inaczej. Słońce zachodzi wcześniej, temperatura szybko spada, a chłodne siedzisko potrafi skutecznie wygonić mnie do mieszkania.

Zobacz także:

Nie oznacza to jednak, że od razu chowam balkonowe rzeczy do piwnicy. Dopóki trafiają się przyjemne dni, próbuję wykorzystać je do ostatniej chwili. Zamiast całkowicie zmieniać aranżację, dokładam kilka rzeczy dopasowanych do nowej pory roku.

Na krześle pojawia się miękka poduszka, pod ręką trzymam koc, a na stoliku zamiast zimnego napoju stawiam kubek gorącej herbaty albo kawy. Ważne jest dla mnie również światło. Po zmroku nie lubię siedzieć przy mocnej lampie balkonowej. Znacznie przyjemniej wyglądają niewielkie punkty świetlne.

Przy małej przestrzeni staram się jednak nie zastawiać balkonu kolejnymi przedmiotami. Najchętniej wybieram takie rzeczy, które mają więcej niż jedno zastosowanie. Właśnie dlatego zainteresował mnie stolik, który znalazłam podczas zakupów w Biedronce.

Stolik solarny z Biedronki kosztuje 64,90 zł i wieczorem zamienia się w dodatkowe źródło światła. Za dnia stawiam na nim kawę, po zmroku wykorzystuję 12 diod LED

Mowa o stoliku solarnym marki Jumi, który wypatrzyłam w Biedronce za 64,90 zł. Najbardziej spodobało mi się to, że nie jest to wyłącznie niewielki mebel balkonowy. Producent połączył blat ze światłem solarnym, więc stolik może przydać mi się również po zachodzie słońca.

Stolik z Biedronki ma 12 diod LED. Zasilanie solarne jest dla mnie szczególnie wygodne na balkonie, ponieważ nie muszę prowadzić przedłużacza z mieszkania ani szukać wolnego gniazdka. W ciągu dnia stolik stoi na zewnątrz, a wieczorem mogę wykorzystać zgromadzoną energię do oświetlenia. Ma też praktyczny rozmiar 60 x 60 x 60 cm, więc widzę go jako miejsce na dwa kubki, książkę czy niewielki talerzyk z przekąskami. Przy niewielkim balkonie takie wymiary mają dla mnie znaczenie, bo nie chcę wstawiać tam dużego stołu zajmującego większość przejścia.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Podoba mi się też sam pomysł na wykorzystanie światła. Zamiast dokładać osobną lampę, dostaję je razem ze stolikiem. Po zmroku tworzy delikatniejszą atmosferę i pozwala mi zostać na balkonie trochę dłużej. W październiku, gdy wieczór przychodzi zdecydowanie szybciej niż latem, doceniam tę funkcję najbardziej. Oczywiście działanie oświetlenia solarnego zależy od wcześniejszego dostępu do światła, dlatego stolik ustawiłabym w takim miejscu, w którym panel ma szansę ładować się w ciągu dnia.

Ciepły koc i poduszki to moja podstawa na jesiennym balkonie, ale przyda się też kilka innych dodatków. Tak tanio i łatwo przedłużam sezon

Sam stolik nie sprawi oczywiście, że październikowy wieczór nagle będzie ciepły jak ten lipcowy. Właśnie dlatego mój jesienny balkon działa warstwowo, trochę podobnie jak moja garderoba. Najważniejszy jest gruby koc. Trzymam go w mieszkaniu i wynoszę dopiero wtedy, gdy chcę posiedzieć na zewnątrz. Dzięki temu nie łapie wilgoci. Przydają mi się również miękkie poduszki na krzesła. Zimne siedzisko jesienią odczuwam znacznie bardziej niż latem, więc ten prosty dodatek robi dużą różnicę.

Po sezonie coraz bardziej zwracam też uwagę na same meble. Deszcz, wilgoć i zmienna temperatura nie są dla nich obojętne. Gdy wiem, że przez kilka dni nie będę korzystała z balkonu, zabezpieczam wyposażenie odpowiednim pokrowcem albo chowam mniejsze elementy w suche miejsce. Tekstyliów nie zostawiam na noc na zewnątrz.

To również może cię zainteresować: Nie potrzebuję porcelany za krocie, w Dino wyhaczyłam eleganckie szkło jak z dawnej cukierni. Na nóżce i z falowanym rantem

Do tego dochodzi światło. Oprócz stolika solarnego lubię niewielkie latarenki i lampki przeznaczone do użytkowania na zewnątrz. Kilka delikatnych punktów świetlnych daje mi przyjemniejszy efekt niż jedna mocna lampa. Przy większym chłodzie można pomyśleć o urządzeniu grzewczym, np. nagrzewnicy. To właśnie dzięki takim prostym dodatkom nie muszę żegnać się z balkonem tylko dlatego, że w kalendarzu pojawił się październik.