Mam wrażenie, że siwy odrost posiada własny kalendarz i zupełnie nie interesują go moje plany. Fryzjer dopiero za tydzień? Wyskoczy przed spotkaniem. Rodzinny obiad? Oczywiście zauważę go podczas robienia makijażu. Kiedyś w takiej sytuacji od razu myślałam o farbie. Dziś wolę przeczekać kilka dni i nie farbować całych włosów tylko dlatego, że najbardziej przeszkadza mi kilka centymetrów przy nasadzie.

Siwy przedziałek nie musi oznaczać natychmiastowego farbowania. Korektor Herbatint działa jak szybki kamuflaż do włosów

Korektor do odrostów Herbatint Hair Touch Up jest produktem tymczasowym. Nie zastępuje farby i nie zmienia koloru włosów na stałe. Jego zadaniem jest zamaskowanie widocznych siwych odrostów do kolejnego mycia włosów. Dla mnie właśnie na tym polega cały urok tego rozwiązania. Nie muszę przyspieszać wizyty u fryzjera ani otwierać opakowania farby tylko z powodu widocznego przedziałka.

Zobacz także:

Nakładam produkt na suche włosy u nasady. Najbardziej skupiłabym się na miejscach, które rzucają się w oczy, czyli przedziałku, linii włosów przy twarzy i pojedynczych siwych pasmach. Korektor ma precyzyjną szczoteczkę z włókna. Przypomina mi to trochę poprawianie makijażu, tylko zamiast rzęs czy brwi zajmuję się odrostem. Nie trzeba rozprowadzać produktu po całej długości. Po aplikacji zostawiam włosy na kilka minut, żeby wszystko wyschło. Następnie wystarczy je przeczesać i rozprowadzić produkt. To ważne, bo korektor nie jest sposobem na trwałe rozwiązanie problemu siwizny. Traktowałabym go raczej jak kosmetyczne koło ratunkowe. Dzisiaj maskuję odrost, a podczas kolejnego mycia produkt znika.

fot. hebe.pl

Kilka pociągnięć szczoteczką wystarczy na najbardziej widoczne miejsca. Produkt wysycha w ciągu chwili

Najbardziej podoba mi się to, że nie trzeba robić z aplikacji osobnego domowego zabiegu. Nie wyciągam miseczki, rękawiczek ani pędzla do farbowania. Nie zabezpieczam też połowy łazienki. Szczoteczką nakładam korektor tam, gdzie naprawdę go potrzebuję. To szczególnie praktyczne przy przedziałku, bo właśnie tam siwe włosy potrafią być najbardziej widoczne. Formuła została przygotowana tak, żeby nie tworzyć grudek ani efektu ciężkich włosów. Produkt ma dawać naturalny efekt, a po kilku minutach wysycha.

Szukasz inspiracji kosmetycznych? To też może wpaść ci w oko: Weszłam do biura i koledzy od razu odwracali głowę. W końcu usłyszałam: "Co to za perfumy?". Ambra i szafran, a taka taniocha

Dla mnie taki kosmetyk miałby przede wszystkim jedno miejsce, kosmetyczkę z rzeczami awaryjnymi. Obok szminki, pudru i małego grzebienia. Nie potrzebuję go przecież codziennie przez cały rok. Widzę za to sporo sytuacji, w których może się przydać. Fryzjer przesunął wizytę. Nie zdążyłam pofarbować włosów przed wyjazdem. Wieczorem mam spotkanie, a rano odkryłam siwe włosy dokładnie przy twarzy. Wtedy perspektywa kilku minut przed lustrem brzmi dla mnie znacznie lepiej niż pełne farbowanie.

Czarny korektor z Hebe kosztuje 52 zł i zmywa się szamponem. Do wyboru są też trzy inne odcienie

Opakowanie ma 10 ml, a cena czarnego wariantu wynosi obecnie 52 zł. To produkt dostępny online, sprzedawany przez Hebe. Nie kupowałabym jednak automatycznie czerni tylko dlatego, że siwe włosy są bardzo jasne. Odcień korektora powinien być dopasowany do koloru reszty włosów. Do wyboru są cztery wersje: czarna, ciemny kasztan, jasny kasztan oraz blond. Dzięki temu łatwiej dobrać wariant, który nie będzie mocno odcinał się od fryzury.

Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. To nie jest kosmetyk wodoodporny czy trwała koloryzacja. Jego tymczasowość jest tutaj celowa. Po umyciu włosów szamponem korektor się zmywa. Dla mnie to akurat zaleta. Mogę zamaskować siwiznę na kilka dni przed właściwym farbowaniem, ale nie ingeruję na stałe w kolor. W składzie znajduje się również olejek migdałowy, a 93 proc. składników jest pochodzenia naturalnego. 

Najbardziej doceniam go między jednym farbowaniem a drugim. To mały plan awaryjny na dni, kiedy odrost pojawia się za wcześnie

Przy regularnym farbowaniu znam ten moment aż za dobrze. Kolor na długości nadal wygląda dobrze, ale przy skórze zaczynają pojawiać się jasne włosy. Najgorzej widać je na przedziałku. I co wtedy? Farbowanie całej głowy wydaje mi się przesadą, szczególnie gdy do umówionej wizyty zostało tylko kilka dni. Właśnie tutaj widzę sens korektora. Nie udaje farby i nie próbuje jej zastępować. Daje mi po prostu trochę czasu.

Można poprawić najbardziej widoczne miejsca rano przed wyjściem i po kilku minutach ułożyć fryzurę jak zwykle. Po wyschnięciu włosy należy przeczesać. Wieczorem nie muszę planować kolejnego etapu koloryzacji. Podoba mi się również możliwość punktowej aplikacji. Zamiast nakładać kosmetyk wszędzie, skupiam się tylko na tym, co faktycznie widzę w lustrze. Oczywiście przy dużym odroście korektor nie będzie tym samym co świeża koloryzacja. Nie oczekiwałabym od małej szczoteczki efektu jak po godzinie spędzonej u fryzjera. To rozwiązanie na okres pomiędzy farbowaniami.