Jesienią częściej mam ochotę trochę zmienić kuchnię, ale niekoniecznie kupować nowe meble czy cały komplet naczyń. Czasem wystarczy jeden ciekawy przedmiot postawiony na stole, żeby zrobiło się przytulniej. Lubię zwłaszcza przezroczyste szkło, bo pasuje niemal do wszystkiego i nie trzeba później dopasowywać do niego połowy zastawy. Tym razem moją uwagę zwrócił kształt. Pękaty, mocno żłobiony i trochę przypominający dynię.
Szklany dzbanek z Pepco kosztuje 25 zł. Pękaty kształt wygląda znacznie ciekawiej niż w zwykłych modelach
Mowa o dzbanku Pepco Home, który kosztuje 25 zł. Ma pojemność 1,5 litra, więc nie jest jedynie małą ozdobą na stół. Można nalać do niego wodę czy zimny napój i postawić na stole podczas obiadu. Najbardziej spodobała mi się jednak sama forma. Korpus jest mocno zaokrąglony, a pionowe żłobienia dzielą go na szerokie segmenty. Przez to rzeczywiście przypomina mi szklaną dynię. Światło załamuje się na nierównej powierzchni i właśnie wtedy zwykłe przezroczyste szkło zaczyna wyglądać o wiele ciekawiej.
Zobacz także:
Dzbanek ma duże, zaokrąglone ucho oraz wydłużony dzióbek. Do kompletu dochodzi szklana pokrywka z kulistym uchwytem. Nie ma kolorowych nadruków ani napisów, więc całość jest bardzo spokojna. Moim zdaniem właśnie prostota działa tutaj na korzyść.
Na spodzie produktu widnieje też oznaczenie „100% Made in Italy”. To jeden z tych szczegółów, których na pierwszy rzut oka nie widać, a które zwróciły moją uwagę dopiero po obejrzeniu dzbanka z bliska.
fot. mat. własne Story.pl
Jesienią wygląda jak przezroczysta dynia postawiona na stole. Wiosną może zupełnie zmienić charakter
Tak mocno żłobione szkło aż prosi się o jesienną aranżację. Nie trzeba jednak od razu kupować dekoracyjnych dyń, figurek i kolejnych ozdób, które po kilku tygodniach trzeba będzie gdzieś schować. Tutaj sezonowy efekt daje przedmiot, który ma również praktyczne zastosowanie.
Na jesiennym stole zestawiłabym go z prostymi szklankami i lnianymi albo bawełnianymi serwetkami w ciepłych kolorach. Pasuje mi do beżu, brązu, oliwkowej zieleni czy przygaszonej pomarańczy. Dzięki przezroczystemu szkłu nie konkuruje z zastawą i można zmieniać dodatki bez wymiany samego dzbanka.
Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Bursztynowa, pękata i zupełnie inna niż zwykłe szklanki. Dino zaskoczyło mnie tym nowoczesnym szkłem za 6,99 zł
To dla mnie duży plus. Nie lubię rzeczy, które podobają mi się przez jeden miesiąc, a później przez resztę roku zajmują miejsce w szafce. Tutaj dyniowe skojarzenie wynika z formy, a nie z namalowanego jesiennego wzoru. Po sezonie nadal zostaje po prostu ozdobny szklany dzbanek. Widzę go również na stole podczas rodzinnego śniadania albo większego obiadu. Przy pojemności półtora litra można postawić go na środku zamiast plastikowej butelki. Samo szkło od razu daje zupełnie inny efekt.
Pokrywka jest drobnym dodatkiem, ale mocno zmienia wygląd dzbanka. Całość przypomina stare szkło z kredensu
Bez pokrywki byłby to po prostu dekoracyjny dzban. Z nią nabiera trochę retro charakteru. Kulisty uchwyt na górze i zaokrąglone ścianki kojarzą mi się z naczyniami, które kiedyś stały w przeszklonych kredensach, choć tutaj forma jest znacznie bardziej lekka i współczesna. Podoba mi się takie połączenie. Dzbanek nie jest minimalistycznym, idealnie gładkim walcem, ale nie ma też przesadnych zdobień. Całą dekoracją jest faktura szkła. Dzięki temu może pasować zarówno do klasycznej kuchni, jak i wnętrza urządzonego prościej.
Przed zakupem zwróciłabym uwagę na jedną praktyczną rzecz. Pękaty korpus zajmuje trochę więcej miejsca niż smukły dzbanek o podobnej pojemności. W małej szafce warto wcześniej pomyśleć, gdzie będziemy go przechowywać. Szklana pokrywka również wymaga ostrożności przy wyjmowaniu i myciu.
Za tę kwotę nie oczekiwałam tak dekoracyjnego szkła. Nic dziwnego, że Polki wykupują na potęgę
Cena rzeczywiście może zaskoczyć, szczególnie gdy najpierw spojrzy się na kształt, a dopiero później na oznaczenie produktu. Sama miałam wrażenie, że takie żłobione szkło będzie kosztowało więcej. Dla mnie najważniejsze jest co innego. Za stosunkowo niewielką kwotę dostaję naczynie, które nie wygląda jak najprostszy dzbanek do wody. Ma charakterystyczne żłobienia, pokrywkę i pojemność pozwalającą normalnie korzystać z niego przy stole. Do tego nie jest związany z jednym sezonem. I chyba właśnie dlatego zwróciłam na niego uwagę. Nie muszę kupować całego nowego kompletu naczyń, żeby trochę odmienić stół. Czasem jeden pękaty dzbanek wystarczy, żeby zwykła woda podana do obiadu wyglądała znacznie ładniej.

Obserwuj nas na Google







