Jesienią mam jeden problem z ubieraniem. Chcę wyglądać kobieco, ale nie mam ochoty marznąć ani spędzać rano kilkunastu minut przed szafą. Jeansy są najprostszym wyjściem, tylko ile można chodzić w tych samych spodniach? Dlatego coraz chętniej wracam do dłuższych spódnic. Wystarczy sweter, botki i właściwie jestem gotowa. Plisowany model z Pepco idealnie wpisuje się w ten sposób myślenia.
Plisowana spódnica z Pepco robi wrażenie przede wszystkim w ruchu. Drobne plisy sprawiają, że fason nabiera lekkości
Plisy mają w sobie coś, czego nie daje zwykły, gładki materiał. Przy każdym kroku pracują i układają się trochę inaczej. Dzięki temu nawet bardzo prosty zestaw zaczyna wyglądać ciekawiej. W Pepco znalazłam dłuższą spódnicę z gęstymi plisami i drobnym nadrukiem. Fason swobodnie układa się podczas ruchu, a sam wzór jest na tyle uniwersalny, że nie ogranicza mnie do jednego pomysłu na stylizację. To właśnie takie ubrania najbardziej lubię mieć w szafie. Nie wymagają specjalnej bluzki, odpowiedniej marynarki i butów kupionych wyłącznie do jednego zestawu. Zakładam prostą górę i spódnica robi resztę.
Zobacz także:
Dłuższy fason jest też dla mnie wygodniejszy na chłodniejsze miesiące. Nie muszę od razu chować wszystkich spódnic na dno szafy tylko dlatego, że lato się skończyło. Z odpowiednimi butami i cieplejszą górą można spokojnie budować wokół niej jesienne zestawy.
fot. pepco.pl
Zwykły sweter wystarczy, żeby stworzyć z nią całą stylizację. Nie potrzebuję szafy pełnej nowych ubrań
Najprostsze połączenie? Spódnica, gładki sweter i botki. Sama zaczęłabym właśnie od takiego zestawu. Przy drobnym wzorze nie dokładałabym kolejnych mocnych deseni. Wolę pozwolić, żeby to dół przyciągał uwagę. Na górę wybrałabym coś spokojnego, co już mam w szafie. Może to być czarny golf, kremowy sweter albo prosta bluzka. Pepco również podpowiada zestawienie tego modelu z koszulką, swetrem lub bluzką.
Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Wsuwam i wychodzę z domu. Te modne botki robią mi każdą stylówkę, a są wygodne jak kapcie. Grzeją jak kaloryfer, a okazyjna cena
I właśnie tutaj widzę największą zaletę tej spódnicy dla kobiet po pięćdziesiątce. Nie chodzi przecież o to, żeby po przekroczeniu konkretnego wieku nagle zacząć ubierać się według jakiejś specjalnej instrukcji. Wręcz przeciwnie. Chcę korzystać z trendów, ale wybierać z nich rzeczy, w których czuję się sobą. Plisy są pod tym względem bardzo wdzięczne. Nie kojarzą mi się ani z przesadnie młodzieżowym strojem, ani z ubraniem zachowawczym. Wszystko zależy od tego, co do nich dodam. Na co dzień założyłabym prosty sweter i wygodne buty. Do pracy wybrałabym koszulę albo bardziej dopasowaną górę. A kiedy chciałabym wyglądać trochę bardziej elegancko, wystarczyłaby marynarka i niewielka torebka. Nie muszę więc kupować kilku różnych spódnic na różne okazje. Wolę jedną, którą da się ograć na kilka sposobów.
Za 40 zł dostaję bazę do wielu jesiennych zestawów. Rozmiarówka obejmuje modele od XS do XXL
Cena tej spódnicy wynosi 40 zł. Dostępne rozmiary to XS, S, M, L, XL oraz XXL. Pepco zastrzega przy tym, że dostępność, ilość produktów i cena mogą różnić się między sklepami, a oferta obowiązuje do wyczerpania zapasów. Dla mnie ważniejsze od samej kwoty jest jednak to, ile razy mogę później wykorzystać ubranie. Najmniej opłacalne zakupy to te, które wydają się tanie przy kasie, a później wiszą miesiącami z metką.
Tutaj od razu widzę kilka gotowych zestawów. Pierwszy to wspomniany już sweter i botki. Drugi stworzyłabym z prostą koszulą i krótszą marynarką.
W cieplejszy dzień można zamienić sweter na zwykłą koszulkę i narzucić na nią kurtkę. Gdy zrobi się chłodniej, do gry wchodzą rajstopy oraz wyższe buty. Podoba mi się też możliwość zmiany charakteru całego stroju samymi dodatkami. Większa torba i płaskie buty dają zestaw na codzienne załatwianie spraw. Mała torebka i elegantsza góra sprawiają, że można pomyśleć o wyjściu na obiad czy rodzinne spotkanie. Przy zakupie zwróciłabym natomiast uwagę na długość. Wydłużony fason może układać się inaczej w zależności od wzrostu, dlatego najlepiej po prostu przymierzyć spódnicę i przejść się w niej kilka kroków. Przy plisach właśnie wtedy najlepiej widać, jak ubranie zachowuje się na sylwetce.
Po pięćdziesiątce nie zamierzam rezygnować z modnych fasonów. Wybieram tylko takie, które naprawdę pasują do mojego życia
Nie przepadam za poradami w rodzaju: tego po pięćdziesiątce już nie wypada. Ubrania nie mają przecież metryki. Znacznie bardziej interesuje mnie to, czy dobrze się w czymś czuję i czy będę potrafiła połączyć nową rzecz z tym, co już mam. Plisowana spódnica jest dobrym przykładem. Może wyglądać elegancko, ale nie wymaga od razu szpilek i odświętnej bluzki. Wystarczy zmienić kilka elementów, żeby stała się ubraniem na zwykły dzień. Sama nosiłabym ją przede wszystkim ze swetrami. Jesienią mam ich sporo i zazwyczaj krążę między beżem, czernią, szarością oraz kremem. Wzorzysty dół byłby prostym sposobem, żeby te dobrze znane ubrania zaczęły wyglądać trochę inaczej. To również mój ulubiony sposób na rozsądniejsze zakupy. Zamiast kompletować stylizację od zera, szukam jednej rzeczy, która pasuje przynajmniej do trzech elementów znajdujących się już w szafie. Wtedy wiem, że naprawdę będę ją nosić.

Obserwuj nas na Google







