Patyczki zapachowe należą do tych dodatków, które prawie zawsze mam gdzieś w mieszkaniu. Lubię je przede wszystkim za wygodę. Nie muszę pamiętać o zapalaniu świecy ani później pilnować płomienia. Stawiam buteleczkę na komodzie albo półce, wkładam patyczki i zapach może powoli rozchodzić się po pomieszczeniu. Jesienią wybieram je jeszcze chętniej, bo wtedy mam ochotę otoczyć się cieplejszymi, bardziej sezonowymi aromatami. W tym roku idealne znalazłam w Home&You za grosze.

Każda pora roku oznacza u mnie małą zmianę zapachu w mieszkaniu. Tej jesieni ruszyłam na nowe łowy i nie spodziewałam się, że niedrogi ideał znajdę w Home&You

Latem najbardziej pasuje mi świeży i lekki zapach. Najczęściej stawiam na kwiatowe nuty. Gdy jednak zaczynają się chłodniejsze poranki, wieczorem coraz wcześniej robi się ciemno, a z szafy wyciągam pierwszy grubszy koc, nagle mam ochotę również na zupełnie inne aromaty. To mój mały sposób na zaznaczenie zmiany pory roku.

Zobacz także:

W tym roku postanowiłam jednak nie wracać automatycznie do zapachów, które kupowałam wcześniej. Ruszyłam na małe zapachowe łowy i zaczęłam zaglądać do jesiennych kolekcji. Szukałam czegoś typowo sezonowego, ale jednocześnie nie chciałam wydawać dużej kwoty. Przyznam, że nie spodziewałam się znaleźć takiej propozycji w Home&You. Lubię oglądać tam dekoracje i podpatrywać gotowe aranżacje, ale ceny nie zawsze przekonują mnie do spontanicznych zakupów.

Tym razem było inaczej. Na jesiennej ekspozycji zobaczyłam niewielki dyfuzor z patyczkami. Potem spojrzałam na cenę. 24,99 zł to dokładnie taki poziom, przy którym mogę pozwolić sobie na niewielką sezonową zmianę bez wyrzutów sumienia.

Dyniowe patyczki z Home&You kosztują 24,99 zł. Postawiłam je na komodzie, zapach czuć od progu mieszkania

Najpierw patyczki zapachowe Pumpkin Biscuits z Home&You zwróciły moją uwagę swoim wyglądem. Buteleczka jest niewielka i prosta, ale jesienna etykieta z dyniami robi swoje. Do tego dochodzi złote wykończenie przy szyjce. Za 24,99 zł dostaję więc nie tylko domowy zapach, ale również mały dodatek, który mogę zostawić na widoku. Ja postawiłam go na komodzie, gdzie zwykle mam tacę, lampkę i kilka drobiazgów.

Nazwa Pumpkin Biscuits od razu kojarzy mi się z jesienią. I właśnie tego szukałam. Nie chciałam zapachu, który równie dobrze mógłby stać u mnie w maju. Tym razem zależało mi na czymś sezonowym, co będzie pasowało do wrześniowych i październikowych wieczorów.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Podoba mi się też forma patyczków. Przy świecach muszę pamiętać o bezpieczeństwie i nie zostawiam ich zapalonych bez nadzoru. Dyfuzor jest w pełni bezpieczny bez zerkania co 5 min. Nie ustawiam go jednak gdziekolwiek. Lubię, gdy zapach jest wyczuwalny po wejściu do mieszkania, ale nie stoi bezpośrednio przy samych drzwiach ani w miejscu, gdzie ciągle jest przeciąg.

Najchętniej wybieram komodę w salonie albo przedpokoju, zależnie od układu mieszkania. Dzięki temu buteleczka pełni u mnie dwie funkcje. Z jednej strony jest źródłem zapachu, z drugiej niewielką jesienną dekoracją.

Patyczki mogą posłużyć dłużej niż zwykle. Przyjemny zapach w domu podtrzymuję kilkoma prostymi nawykami

Przy dyfuzorach mam jedną zasadę. Nie stawiam ich przy źródle ciepła. Kaloryfer może wydawać się dobrym miejscem, bo ciepło pomaga rozprowadzać aromat, ale jednocześnie zawartość butelki może szybciej się zużywać. Podobnie unikam mocno nasłonecznionego parapetu. Uważam też na przeciągi. Dyfuzor stojący tuż przy często otwieranym oknie nie jest moim pierwszym wyborem. Wolę stabilne miejsce na komodzie albo półce, gdzie nie grozi mu przypadkowe strącenie.

Liczba użytych patyczków również ma znaczenie dla intensywności zapachu. Nie zawsze wkładam wszystkie od razu. Zaczynam od mniejszej liczby i sprawdzam, czy efekt mi odpowiada. Gdy aromat jest zbyt delikatny, dokładam kolejne. Nie obracam też patyczków bez przerwy. Po odwróceniu nasiąknięta część znajduje się na górze i zapach staje się bardziej wyczuwalny, ale płyn może wtedy szybciej znikać. Robię to więc wtedy, gdy zauważę, że aromat wyraźnie osłabł.

To również może cię zainteresować: Moje latte pływa teraz w bursztynowej dyni ze szkła borokrzemowego. Rossmann przecenił ten kubek do 7,99 zł, nie skończyło się na 1

Sam dyfuzor nie jest jednak moim jedynym sposobem na przyjemny zapach w mieszkaniu. Zaczynam od rzeczy znacznie mniej efektownych, czyli regularnego wietrzenia, nawet jesienią. Pilnuję również tekstyliów. Koce, poszewki i zasłony potrafią przejmować domowe aromaty, dlatego regularnie je odświeżam zgodnie z instrukcjami na metkach. To samo dotyczy kanapy i foteli. Żaden dyfuzor nie zastąpi mi po prostu czystego mieszkania.