Jesienią mam szczególną ochotę na zmiany w mieszkaniu. Nie planuję wielkiego remontu ani wymiany kanapy, ale lubię od czasu do czasu kupić coś, co sprawia, że salon staje się przytulniejszy. Ostatnio coraz częściej wybieram ciepłe brązy, beże i miękkie materiały. Świetnie pasują do tej pory roku, a przy okazji nie wyglądają tak sezonowo jak dekoracje z dyniami czy jesiennymi liśćmi. Staram się jednak, żeby nowe dodatki były również praktyczne. W końcu w mieszkaniu zawsze znajdzie się coś, co przydałoby się schować. I właśnie taką perełkę znalazłam w Lidlu.

W salonie najbardziej denerwują mnie drobiazgi pozostawione na wierzchu. Pufa ze schowkiem pomaga uporządkować przestrzeń bez dokładania kolejnej szafki

Mam wrażenie, że bałagan w salonie robi się zupełnie sam. Wystarczy kilka wieczorów, żeby na kanapie pojawiły się dodatkowe koce, obok fotela leżały czasopisma, a na stoliku piętrzyły się rzeczy, których nie chce mi się od razu odnosić na miejsce.

Zobacz także:

Przez pewien czas próbowałam rozwiązać ten problem za pomocą ozdobnych koszy. Wyglądały ładnie, ale nie zawsze pasowały do ustawienia mebli. Poza tym zawartość otwartych pojemników nadal była widoczna, więc trudno było uzyskać wrażenie porządku. Właśnie dlatego coraz bardziej przekonują mnie meble ze schowkiem. Pozwalają wykorzystać miejsce, które i tak zajmowałby zwykły mebel. Nie muszę dokupować osobnego regału ani zastawiać pokoju kolejnymi pudełkami. co szczególnie doceniam w małym mieszkaniu. Właśnie dlatego tak bardzo ucieszyłam się na to praktyczne znalezisko w Lidlu.

Czekoladowa pufa z Lidla wygląda jak designerski mebel. Pod miękkim siedziskiem ukryto praktyczny schowek

Przeglądając ofertę Lidla, natknęłam się na pufę ze schowkiem Livarno. Początkowo zainteresował mnie jej wygląd. Ma zaokrąglony kształt, czekoladowy kolor i charakterystyczne poziome przeszycia, przez które przypomina mi dużą, miękką cynamonkę. To właśnie takie meble coraz bardziej mi się podobają. Nie mają ostrych krawędzi ani skomplikowanych zdobień, a mimo to potrafią przyciągnąć wzrok. W przypadku tej pufy największą rolę odgrywa faktura materiału. Całość pokryto miękkim pluszem o wyraźnej, przyjemnej wizualnie strukturze.

Brązowy odcień również przypadł mi do gustu. Nie jest bardzo ciemny, dlatego dobrze wyobrażam go sobie zarówno przy jasnej sofie, jak i w salonie urządzonym w ciepłych, ziemistych kolorach. W ofercie dostępny jest także biały wariant, który może spodobać się osobom preferującym jaśniejsze wnętrza.

fot. lidl.pl

Pufa z Lidla kosztuje 89 zł, a jej wymiary wynoszą 38 cm średnicy i 38 cm wysokości. Jest więc na tyle nieduża, że można ustawić ją obok kanapy, fotela albo toaletki, bez konieczności przemeblowywania całego pokoju. Najciekawsze odkryłam jednak po przyjrzeniu się konstrukcji. Pufa ma zdejmowane, wyściełane siedzisko, pod którym znajduje się schowek. Wystarczy unieść górną część, żeby dostać się do środka.

Producent podaje też maksymalne obciążenie wynoszące 110 kg. Dzięki temu mebel może służyć jako dodatkowe miejsce do siedzenia, a nie tylko dekoracyjny pojemnik. Zaletą jest również montaż bez użycia narzędzi.

Brązowy plusz świetnie pasuje do jesiennego salonu. Z kilkoma prostymi dodatkami można stworzyć przytulny kącik do odpoczynku

Jesienią nie lubię przesadzać z dekoracjami. Kiedy na kanapie pojawia się kilka wzorzystych poduszek, a na stoliku stoją świeczniki, wazony i figurki, szybko zaczynam mieć wrażenie, że wszystkiego jest za dużo. Właśnie dlatego czekoladową pufę z Lidla potraktowałabym jako jeden z głównych dodatków do salonu. Ma ciekawą fakturę i charakterystyczny kształt, więc nie potrzebuje wielu ozdób wokół siebie.

Najbardziej podoba mi się połączenie brązu z kremem. Przy jasnej kanapie taka pufa stworzyłaby przyjemny kontrast. Dołożyłabym jeszcze miękki koc w odcieniu śmietanki i jedną poduszkę z delikatnym wzorem. Dzięki temu wnętrze wyglądałoby spokojnie, ale nie nudno.

Drugim pomysłem jest zestawienie czekoladowego pluszu z drewnem. Mam słabość do mebli w kolorze orzecha, dlatego obok pufy chętnie postawiłabym niewielki stolik z ciemnym blatem. Brązowe odcienie dobrze ze sobą współgrają, szczególnie gdy różnią się fakturą. Do takiej aranżacji pasowałaby również lampka dająca ciepłe światło. Ciekawie wyglądałoby też połączenie brązowej pufy z oliwkową zielenią. Wystarczyłaby jedna poduszka albo zasłony w takim kolorze. Nie musiałabym kupować całego zestawu nowych dekoracji, żeby uzyskać spójny efekt.

To również może cię zainteresować: Teściowa myślała, że przywiozłam tę filiżankę z ostatnich wakacji w Paryżu. Ceramiczna i elegancka, a z Sinsay

Osobom, które wolą jaśniejsze wnętrza, bardziej poleciłabym przyjrzenie się białemu wariantowi pufy. Wyobrażam go sobie w sypialni obok toaletki albo w salonie z beżową kanapą i jasnym dywanem. Trzeba jednak pamiętać, że jasny plusz może wymagać częstszego czyszczenia, szczególnie w domu z dziećmi lub zwierzętami.