Jesienią poranki zaczynają mi się dawać we znaki. Budzik dzwoni, otwieram oczy, a za oknem nadal szaro i ciemno. Zimą jest jeszcze gorzej, bo czasem mam wrażenie, że wstaję w środku nocy. Właśnie o tej porze roku szczególnie doceniam drobiazgi, które pomagają mi przyjemniej zacząć dzień. Ostatnio jeden z nich postawiłam na szafce nocnej.

Lampka z Sinsay kosztuje znacznie mniej niż podobne gadżety, które oglądałam wcześniej. To nowość stworzona na jesienne poranki

Budzik świetlny z symulacją wschodu słońca nie był dla mnie nowością. Już wcześniej oglądałam podobne lampki w innych sklepach, bo bardzo podobał mi się pomysł pobudki przy świetle. Za każdym razem odstraszały mnie jednak ceny, które potrafiły sięgać kilkuset złotych. Ostatecznie odpuszczałam zakup i wracałam do zwykłego alarmu w telefonie.

Zobacz także:

Podczas zakupów w Sinsay trafiłam jednak na nową lampkę LED z budzikiem świetlnym. Od razu spodobał mi się jej prosty wygląd. Ma okrągły kształt, białą obudowę i gładkie wykończenie. W dolnej części znajduje się cyfrowy wyświetlacz godziny. Całość wygląda nowocześnie, ale na tyle spokojnie, że dobrze wpasowała się w moją sypialnię. Postawiłam ją na szafce nocnej tuż obok łóżka i właśnie tam korzystam z niej każdego dnia.

Dopiero cena ostatecznie przekonała mnie, że warto dać jej szansę. Lampka z Sinsay kosztuje 79,99 zł, czyli zdecydowanie mniej niż podobne urządzenia, które wcześniej wpadały mi w oko. Za taką kwotę mogłam w końcu sprawdzić, czy świetlny budzik rzeczywiście sprawdzi się podczas ciemnych jesiennych i zimowych poranków.

fot. sinsay.com

Budzik świetlny symuluje wschód słońca i pomaga w pobudce. Do wyboru mam aż 10 trybów światła

Najbardziej zależało mi na funkcji budzika świetlnego. Zamiast polegać wyłącznie na dźwięku alarmu, lampka wykorzystuje również światło. Właśnie dlatego chciałam przetestować ją jesienią, kiedy rano coraz częściej wstaję przed wschodem słońca. Dla mnie pobudka przy rozświetlającej się lampce jest znacznie przyjemniejsza niż otwieranie oczu w ciemnej sypialni przy dźwięku telefonu.

Lampka oferuje aż 10 trybów światła nastrojowego. Ma wielokolorowe światło RGB, więc nie jestem ograniczona do jednego odcienia. Mogę korzystać z niej również wieczorem, kiedy nie potrzebuję już mocnego oświetlenia w sypialni i wolę delikatniejsze światło.

Funkcja budzika świetlnego przydaje mi się szczególnie teraz, gdy dni stają się coraz krótsze. Rano za oknem brakuje naturalnego światła, a lampka pomaga mi łagodniej zacząć dzień. Nie zmieniła mnie nagle w osobę, która z radością wyskakuje z łóżka o świcie, ale różnicę w sposobie pobudki naprawdę odczuwam.

To też może cię zainteresować: Postawiłam na komodzie małą butelkę dyniowego eliksiru. Teraz jesień czuć od samych drzwi, a zapłaciłam tylko 24,99 zł w Home&You

Lampka z budzikiem nie ogranicza się tylko do światła. Ma 7 relaksujących dźwięków i wbudowane radio FM

Sam alarm dźwiękowy też daje więcej możliwości niż mój telefon. Lampka ma 7 relaksujących dźwięków budzenia, więc nie jestem skazana na jeden irytujący sygnał. Mogę wybrać coś spokojniejszego i połączyć dźwięk ze światłem. Właśnie takie budzenie najbardziej mi odpowiada, szczególnie gdy rano na zewnątrz nadal jest zupełnie ciemno.

Dodatkową funkcją jest wbudowane radio FM działające w zakresie od 76.0 do 108.0 MHz. Dzięki temu wieczorem mogę włączyć radio, a rano to samo urządzenie wykorzystać jako budzik. Lampka jest zasilana przez USB typu C, a przewód USB znajduje się w zestawie. Obudowę wykonano z tworzywa ABS.

Najbardziej podoba mi się to, że jeden niewielki przedmiot przy łóżku spełnia kilka różnych zadań. Wieczorem daje mi nastrojowe światło, mogę posłuchać radia, a rano budzi mnie w sposób, który zdecydowanie bardziej odpowiada mi niż zwykły alarm w telefonie. Jesienią i zimą właśnie z funkcji świetlnego budzika zamierzam korzystać najczęściej.