Jesienne wieczory mają jedną zaletę. Wreszcie można zgasić mocne górne światło i korzystać z małych lampek, świeczników oraz innych punktów świetlnych. Sama właśnie wtedy najbardziej doceniam dodatki, które za dnia są po prostu częścią wystroju, a wieczorem budują przytulniejszą atmosferę. Nie potrzebuję ich wiele. Czasami jedna rzecz ustawiona na komodzie wystarczy, żeby salon wyglądał inaczej niż jeszcze kilka godzin wcześniej.

Czarna latarenka ze świecą kosztuje 24,99 zł. Wygląda jak znalezisko ze starego pchlego targu

W markecie wypatrzyłam czarną latarenkę ze świecą za 24,99 zł. Najpierw zwróciłam uwagę na jej formę, bo nie przypomina nowoczesnych, prostych lampionów. Ma daszek, uchwyt do przenoszenia oraz przezroczyste ścianki podzielone charakterystycznymi krzyżującymi się szprosami. W środku znajduje się jasna świeca. Właśnie przez te detale całość kojarzy mi się ze starą latarnią znalezioną gdzieś na pchlim targu. Jest trochę rustykalna, trochę klasyczna. Widzę ją zarówno w mieszkaniu urządzonym w ciepłych beżach i brązach, jak i przy prostych drewnianych meblach. Nie trzeba mieć salonu urządzonego jak wiejska chata, żeby taki dodatek znalazł swoje miejsce.

Zobacz także:

Czerń ma jeszcze jedną zaletę. Łatwo połączyć ją z tym, co już mamy. Jesienią może stanąć przy brązowym wazonie, dyniach czy gałązkach z kolorowymi liśćmi. Zimą wystarczy zmienić otoczenie na zielone gałązki i szyszki. Sama latarenka nie jest mocno związana z konkretnym sezonem, dlatego nie musi po kilku tygodniach lądować na dnie szafy.

fot. mat. własne Story.pl

Świeca jest już schowana w środku latarenki. Wieczorem światło przechodzi przez przeszklone ścianki

Najbardziej lubię w takich dekoracjach moment, gdy przestają być tylko przedmiotem stojącym na półce. Tutaj za przeszklonymi ściankami znajduje się jasna świeca. Dzięki temu światło nie jest niczym zasłonięte, a czarne szprosy stają się po zmroku znacznie bardziej widocznym elementem całej konstrukcji.

Szukasz ciekawych dodatków aranżacyjnych? To również może wpaść ci w oko: Czarny blat, smukłe nogi i 0 przekombinowania. Gdy przeszkadza, składam i znika za kanapą. Stolik za 29,99 zł to hit z Biedry

Właśnie one mogą tworzyć ciekawy efekt w otoczeniu latarenki. Ustawiona blisko jasnej ściany będzie wyglądała inaczej niż stojąca pośrodku dużego stołu. Czarne linie obudowy i światło zamknięte w środku dają wrażenie charakterystyczne dla starych lampionów. To prosty sposób na stworzenie wieczorem spokojniejszego nastroju bez włączania kolejnej dużej lampy. Tutaj najważniejszy jest sam pomysł połączenia dekoracyjnej latarni z gotową świecą umieszczoną w środku. Co ważne, działa bez prądu. 

Na komodzie wygląda klasycznie, przy fotelu robi się bardziej przytulnie. Nie potrzebuje wielu dodatków dookoła

Takiej latarenki nie zastawiałabym mnóstwem drobiazgów. Ma wyrazistą czarną ramę, dlatego najlepiej zostawić wokół niej trochę wolnej przestrzeni. Na komodzie połączyłabym ją z prostym ceramicznym wazonem. Na stoliku wystarczy książka albo niewielka tacka. Przy większej liczbie ozdób łatwo zgubić jej charakterystyczną formę. Jesienią ciekawie wyglądałaby również w otoczeniu naturalnych kolorów. Beżowy pled, poduszka w kolorze karmelu, drewniany blat i czerń latarni tworzą zestaw, który nie wymaga sezonowych napisów ani pomarańczowych dekoracji. To dobry kierunek szczególnie wtedy, gdy nie przepadam za typowo jesiennymi ozdobami, ale chcę ocieplić wnętrze na chłodniejsze miesiące.

Później nie trzeba jej chować. W grudniu przeniosę ją w okolice choinki albo postawię na komodzie z zieloną gałązką. Po świętach zabieram świąteczne dodatki, a czarna latarnia może zostać. To dla mnie zdecydowanie praktyczniejsze niż dekoracje, które mają sens przez trzy tygodnie w roku. Uchwyt u góry dodatkowo podkreśla wygląd tradycyjnej latarni i ułatwia jej przestawianie. Nie przesądzałabym jednak na tej podstawie, że produkt nadaje się do ogrodu, na balkon czy przed dom. Na dostępnych materiałach nie ma informacji potwierdzającej przeznaczenie do użytku zewnętrznego.

Za niewielkie pieniądze można stworzyć własny świetlny kącik. Najlepszy efekt daje prostota

Przy dekoracjach świetlnych łatwo przesadzić. Kilka lampionów, światełka na baterie, świeczki, lampka stołowa i nagle zamiast przytulnego wnętrza mamy konkurencję dla świątecznej witryny. Ja wolę jeden wyraźny punkt. Taką latarenkę ustawiłabym tam, gdzie rzeczywiście spędzam wieczorem czas. Może to być stolik obok kanapy, szeroka komoda albo półka znajdująca się na wysokości wzroku. Wtedy jej dekoracyjna obudowa jest dobrze widoczna również wtedy, gdy światło pozostaje wyłączone.

Ciekawym miejscem jest też przedpokój. To pomieszczenie często traktujemy wyłącznie praktycznie, a wystarczy niewielki świetlny akcent, żeby po wejściu do domu zrobiło się przyjemniej. Latarenka może stanąć na konsoli obok misy na klucze czy małego lustra. W sypialni natomiast potraktowałabym ją jako dekorację, a nie zamiennik lampki potrzebnej do czytania. I właśnie za tę uniwersalność najbardziej lubię podobne dodatki. Nie trzeba przebudowywać dla nich całego wnętrza ani kupować kompletu pasujących dekoracji. Wystarczy znaleźć wolne miejsce, postawić latarenkę i wieczorem wykorzystać światło zamknięte za jej przeszklonymi ściankami. Prosto, bez nadmiaru i bez wydawania dużej kwoty.