Przed Wszystkimi Świętymi wiele osób zastanawia się, co postawić na grobie bliskiej osoby. Sama coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie potrzebuję wielu ozdób. Wolę kilka spokojnych, dobrze dobranych rzeczy, trochę zielonych gałązek i prawdziwe światło świecy. Taka dekoracja jest skromna, ale ma w sobie coś znajomego i tradycyjnego. Właśnie dlatego podczas przeglądania oferty Leroy Merlin zatrzymałam się przy jednym z najprostszych zniczy.

Ceramiczny znicz z Leroy Merlin kosztuje 15,99 zł. Wygląda zupełnie inaczej niż popularne plastikowe modele

Pierwsze skojarzenie miałam właściwie od razu. To przecież takie światło pamiętam z dawnych wizyt na cmentarzu. Ceramiczna miseczka, jasna parafina i wystający knot. Bez pokrywki, kolorowej obudowy czy dekoracji, które odciągają wzrok od samego płomienia. Znicz ceramiczny z wkładem 12 h kosztuje w Leroy Merlin 15,99 zł za sztukę.

Zobacz także:

Najbardziej podoba mi się właśnie jego prostota. Brązowy, wpadający w pomarańczowy i miedziany odcień dobrze pasuje do jesiennych dekoracji. Wyobrażam go sobie ustawionego obok wrzosów, chryzantem albo gałązek iglaków. Nie trzeba przy tym tworzyć dużej kompozycji. Sam żywy płomień robi swoje.

fot: leroymerlin.pl

Znicz ma 7 cm wysokości oraz 15,5 cm średnicy, więc jest niski i dość szeroki. To również odróżnia go od wysokich zniczy, które obecnie najczęściej widujemy na sklepowych półkach. W opisie produktu podano szkło jako główny materiał w całkowitej masie produktu. Sama forma przypomina jednak niewielką, prostą miseczkę w ciepłym kolorze.

Trzeba przy tym pamiętać, że jest to znicz bez osłony nad płomieniem. Dla jednych właśnie to będzie jego największą zaletą, dla innych może być mniej praktyczne, szczególnie przy niesprzyjającej pogodzie. Warto więc przemyśleć miejsce, w którym chcemy go ustawić, i zadbać o stabilne podłoże.

Żywy płomień daje zupełnie inne wrażenie niż lampka LED. Taki znicz kojarzy mi się ze spokojniejszymi cmentarzami sprzed lat

Doskonale pamiętam cmentarze z dzieciństwa, gdy po zmroku pomiędzy grobami migotały setki niewielkich płomieni. Światło nie było idealnie równe. Poruszało się przy każdym podmuchu i miało charakterystyczny, ciepły kolor. Dziś coraz częściej widzę znicze elektryczne, które są wygodnym rozwiązaniem, ale dają zupełnie inny efekt.

Właśnie dlatego prosty znicz z Leroy Merlin zwrócił moją uwagę. Nie próbuje udawać dekoracyjnej latarenki. Nie ma też skomplikowanej formy. To naczynie zalane parafiną, które po zapaleniu ma dawać prawdziwy płomień. Według informacji przy produkcie czas palenia wynosi 12 godzin.
Ma to oczywiście swoje konsekwencje. Dwanaście godzin to zdecydowanie mniej niż czas działania wielu dużych zniczy czy modeli elektrycznych.

Nie wybrałabym więc tego rozwiązania z myślą o jak najdłuższym paleniu bez zaglądania na cmentarz. Widzę je raczej jako wybór dla kogoś, komu zależy przede wszystkim na tradycyjnym świetle i prostej formie.

Takie znicze można też wykorzystać z umiarem. Zamiast ustawiać na nagrobku wiele różnych modeli, można postawić jedną lub kilka podobnych miseczek i uzupełnić je spokojną jesienną dekoracją. Moim zdaniem właśnie przy tak prostym zniczu najlepiej działa zasada, że mniej znaczy więcej.

Jeżeli jednak wolisz takie praktyczne rozwiązania, sprawdź to: Olałam tradycyjne wkłady i oszczędzam na zniczach. Wyrwałam w Jysk za 2 zł/szt., świecą bez ognia kilka tygodni

Znicze bez plastikowej obudowy wracają do prostszej formy. Przy ustawianiu otwartego płomienia trzeba jednak zachować ostrożność

Przed 1 listopada półki sklepowe zapełniają się zniczami w najróżniejszych kształtach, kolorach i rozmiarach. Łatwo więc wrócić z zakupów z kilkoma zupełnie różnymi modelami. Tymczasem spokojna dekoracja nagrobka wcale nie potrzebuje wielu elementów.

Przy zniczu z odkrytym płomieniem najważniejsze jest odpowiednie ustawienie. Powinien stać stabilnie, z dala od rzeczy, które mogą się zapalić. Suche liście, papierowe ozdoby czy inne łatwopalne elementy nie powinny znajdować się obok ognia. W przypadku silnego wiatru taki model może być też mniej praktyczny od znicza z osłoną.

Sama właśnie w tym widzę uczciwy kompromis. Ten znicz nie będzie odpowiedzią na każdą potrzebę. Kto chce przede wszystkim długiego czasu palenia i osłoniętego płomienia, może woleć tradycyjny znicz zamknięty. Kto natomiast tęskni za prostym światłem świecy, może spojrzeć na ceramiczną miseczkę zupełnie inaczej.

Mnie przypomniała cmentarze, które pamiętam sprzed lat. Wieczorem nie świeciły wtedy rzędy identycznych diod. Widać było za to mnóstwo małych, ciepłych płomieni. I chyba właśnie dlatego tak prosty przedmiot potrafi uruchomić tyle wspomnień.