Porządek w dużej łazience jest stosunkowo prosty, bo można schować rzeczy do szuflad i zamknąć drzwiczki. W małym pomieszczeniu zaczyna się prawdziwa układanka. Sama dobrze znam sytuację, gdy jeden nowy ręcznik albo zapas kosmetyków sprawia, że nagle nie mam gdzie postawić suszarki do włosów. Z czasem nauczyłam się, że zamiast upychać rzeczy po kątach, lepiej wykorzystać wysokość pomieszczenia. Kilka poziomów do przechowywania potrafi zrobić większą różnicę niż następny szeroki mebel stojący na podłodze.
W małej łazience wykorzystuję wysokość zamiast podłogi. Bambusowy regał z Sinsay daje mi trzy poziomy na drobiazgi
Bambusowy regał z Sinsay kosztuje 79,99 zł i ma bardzo prostą konstrukcję. Jego wymiary to 70 cm szerokości, 36 cm głębokości i 75 cm wysokości. Nie jest więc wysokim słupkiem sięgającym niemal pod sufit, ale daje trzy szerokie poziomy, na których można rozdzielić rzeczy według tego, jak często z nich korzystamy. Ja na dolnej półce postawiłabym własne koszyki z zapasowymi ręcznikami albo innymi lekkimi rzeczami. Środkową przeznaczyłabym na to, czego używam częściej. Na górze mogłaby stanąć roślina, niewielki pojemnik albo kilka kosmetyków, które chcę mieć pod ręką. Dzięki temu nie muszę wszystkiego ustawiać na blacie przy umywalce. To dla mnie największa zaleta. Im mniej buteleczek, tubek i słoiczków stoi wokół zlewu, tym szybciej mogę przetrzeć powierzchnię podczas sprzątania.
Zobacz także:
Regał ma prostokątny kształt i ażurowe półki złożone z bambusowych listewek. Wizualnie wygląda dzięki temu znacznie lżej niż pełna komoda. W małej łazience ma to spore znaczenie, bo masywny mebel potrafi sprawić, że pomieszczenie wydaje się jeszcze ciaśniejsze. Trzeba jednak uważać na ciężar. Producent podaje maksymalne obciążenie jednej półki wynoszące 2,5 kg. Nie ustawiałabym więc na niej wielkich zapasów ciężkich detergentów czy kilku dużych opakowań płynów. Dla mnie to raczej regał na ręczniki, papier, lekkie kosmetyki, koszyki i niewielkie dodatki. Jest też przeznaczony do samodzielnego złożenia. Nie jest to więc mebel, który wyjmujemy z paczki i od razu ustawiamy w łazience. Warto o tym pamiętać, szczególnie jeśli ktoś nie przepada za skręcaniem mebli.
fot. sinsay.com
Stuprocentowy bambus robi tu więcej niż plastikowe pudełka. Naturalny kolor od razu kojarzy mi się z domowym spa
Najbardziej zaciekawił mnie materiał. Regał został wykonany w 100 procentach z bambusa. I właśnie przez to nie wygląda jak typowy techniczny mebel do przechowywania. Mam wrażenie, że w łazience materiał robi ogromną różnicę. Można wstawić plastikowy organizer i oczywiście będzie praktyczny, ale naturalny odcień bambusa od razu trochę ociepla wnętrze. Przy białych płytkach, jasnych ścianach i prostych ręcznikach daje efekt, który kojarzy mi się z małym domowym spa. Nie oznacza to, że zamierzam urządzać łazienkę od nowa. Wystarczy kilka rzeczy, które już mam. Zwinę ręczniki, włożę drobiazgi do prostych koszyków, postawię niewielką roślinę i gotowe. Regał może być tłem dla całej aranżacji, a nie kolejną dekoracją, która tylko zbiera kurz.
Bambusowy wygląd ma też tę zaletę, że łatwo połączyć go z innymi kolorami. Białe, beżowe, zielone czy brązowe dodatki będą wyglądać przy nim naturalnie. Nie muszę od razu wymieniać dozownika do mydła, kubka na szczoteczki i całej reszty. W łazience zachowałabym tylko trochę ostrożności. W informacjach o produkcie nie znalazłam deklaracji wodoodporności, więc nie ustawiałabym regału w miejscu regularnie zalewanym wodą. Wybrałabym suchszy kąt pomieszczenia, z dala od bezpośredniego strumienia prysznica. Bambus może wyglądać pięknie, ale nie ma sensu narażać mebla na ciągłe moczenie, jeśli producent tego nie przewiduje.
Za 79,99 zł zyskuję więcej miejsca bez kupowania dużej szafki. Później mogę przenieść regał do innego pomieszczenia
W małym mieszkaniu coraz bardziej doceniam meble, które nie mają jednego zastosowania na całe życie. Dziś potrzebuję dodatkowego miejsca w łazience, ale za rok mogę urządzić ją inaczej. Co wtedy? Tutaj widzę dużą przewagę prostego bambusowego regału. Producent wskazuje, że można wykorzystać go również w kuchni, przedpokoju, salonie albo sypialni. To dla mnie ważne, bo wydatek 79,99 zł ma większy sens, gdy wiem, że mebel nie stanie się bezużyteczny po jednym przemeblowaniu.
W przedpokoju ustawiłabym na nim lekkie dodatki i pojemniki na drobiazgi. W sypialni mógłby przejąć część rzeczy, które teraz zajmują komodę. W salonie widzę go z roślinami i książkami, oczywiście z zachowaniem limitu obciążenia półek. Nawet w kuchni można znaleźć dla niego zastosowanie, jeśli akurat brakuje lekkiego regału pomocniczego. Dla mojej małej łazienki najważniejsza pozostaje jednak prostsza sprawa. Zamiast ustawiać kolejne rzeczy na pralce, parapecie i podłodze, mogę zebrać je w jednym miejscu. Trzy poziomy pozwalają rozdzielić zawartość, a ażurowa konstrukcja nie wygląda ciężko.
Szukasz ciekawych rozwiązań aranżacyjnych? To też warto sprawdzić: Koniec z odkładaniem pierścionków na umywalkę. Ta marmurowa tacka z TEDi jak z paryskiego hoteliku rozwiązała mój problem
Przed zamówieniem zrobiłabym jeszcze jedną rzecz, która nieraz uratowała mnie przed nietrafionym zakupem. Wzięłabym miarkę i zaznaczyła na podłodze 70 na 36 cm. Zdjęcia produktów potrafią bardzo oszukiwać skalę. Dopiero taki prosty test pokazuje, czy przy meblu nadal da się wygodnie przejść, otworzyć drzwi i stanąć przed umywalką.
W mikro łazience właśnie o to chodzi. Nie chcę wcisnąć do niej jak największej liczby mebli. Chcę wykorzystać miejsce mądrzej. Ten bambusowy regał podoba mi się dlatego, że zamiast zajmować przestrzeń bez sensu, daje trzy poziomy do uporządkowania codziennych rzeczy.
Obserwuj nas na Google







