Jesienią zdecydowanie częściej wybieram ubrania, w których mogę spędzić cały dzień. Rano jadę do pracy, później robię zakupy, czasem wpadam gdzieś na kawę i nie mam ochoty kilka razy się przebierać. Wygoda stała się więc dla mnie równie ważna jak wygląd. Szczególnie dotyczy to spodni, bo źle dobrany fason potrafi dać o sobie znać już po godzinie siedzenia. Właśnie dlatego postanowiłam poszukać alternatywy dla sztywnych jeansów. Idealna para czekała na mnie w Pepco i to za jedyne 40 zł.

Przez pół życia męczyłam się w jeansach, bo wydawały mi się podstawą każdej stylizacji. Dopiero niedawno odkryłam, że wygodne spodnie mogą wyglądać równie dobrze

Spodnie jeansowe przez bardzo długi czas były dla mnie pierwszym wyborem. Zakładałam je do swetra, koszuli, marynarki i sportowej bluzy. Właściwie nie zastanawiałam się nad innymi możliwościami, bo przecież denim pasuje niemal do wszystkiego. Problem polegał na tym, że nie każda para była równie wygodna.

Zobacz także:

Najbardziej odczuwałam to w dni, kiedy przez kilka godzin siedziałam przy biurku albo jechałam gdzieś samochodem. Sztywniejszy pas potrafił uciskać brzuch, a dopasowane nogawki po kilku godzinach zaczynały mi zwyczajnie przeszkadzać. Wracałam do domu i pierwszą rzeczą, jaką miałam ochotę zrobić, było przebranie się w luźne spodnie.

W końcu pomyślałam, że właściwie nie ma żadnego powodu, dla którego miałabym tak się męczyć. W sklepach jest przecież mnóstwo fasonów z elastyczną talią, luźniejszymi nogawkami czy miękkim materiałem. Co więcej, takie spodnie nie muszą wyglądać jak typowy dres noszony wyłącznie po domu.

Zaczęłam więc trochę inaczej budować codzienne zestawy. Zamiast jeansów wybieram wygodniejszy dół, a elegancji nadaję całości za pomocą góry, butów i dodatków. Dla mnie to znacznie lepsze rozwiązanie niż spędzanie ośmiu godzin w jeansach tylko dlatego, że „wypada”.

Szukałam spodni na co dzień w typowo jesiennym kolorze i znalazłam je w Pepco. Czekoladowy model kosztuje 40 zł i ma elastyczny pas

Podczas ostatnich zakupów zależało mi już na czymś konkretnym. Chciałam znaleźć spodnie, które założę rano i nie będę miała ochoty zdjąć ich po kilku godzinach. Jednocześnie nie szukałam typowego czarnego dresu. Nowy nabytek miał bowiem pasować do jesiennych swetrów, kurtek i płaszczy.

I tak w Pepco znalazłam spodnie marki Bekkin za 40 zł. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to ich czekoladowy kolor, który bardzo dobrze wpisuje się w moją jesienną garderobę. Lubię takie barwy, bo są spokojne i łatwo zestawić je z kremem, beżem czy czernią.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najważniejszy jest jednak fason. Spodnie mają swobodny krój oraz elastyczny pas ze sznurkiem. Dla mnie to ogromna różnica w porównaniu ze sztywnym pasem klasycznych jeansów. Mogę dopasować je w talii i nie mam guzika, który podczas siedzenia zaczyna nieprzyjemnie uciskać brzuch.

Nogawki zostały zakończone ściągaczami. Z przodu są też boczne kieszenie, co w spodniach noszonych na co dzień zawsze uznaję za plus. Dostępne rozmiary to S, M, L, XL oraz XXL. Sprawdziłam również skład, bo przy ubraniach do codziennego noszenia ma on dla mnie znaczenie.  Model ma 85 proc. bawełny oraz 15 proc. poliestru. Materiał jako bardzo przyjemny w dotyku. Dla mnie to bardzo rozsądna alternatywa dla kolejnej pary jeansów.

Czekoladowe spodnie z Pepco noszę nie tylko ze sportową bluzą. Ze swetrem, płaszczem i odpowiednimi butami tworzą wygodny zestaw na cały dzień

Najprostsze połączenie to oczywiście bluza, sportowe buty i kurtka. Taki zestaw wybrałabym na zakupy, spacer albo dzień, kiedy mam sporo spraw do załatwienia. Jesienią dorzuciłabym jeszcze czapkę z daszkiem albo prostą materiałową torbę.

Znacznie bardziej podoba mi się jednak przełamywanie sportowego charakteru tych spodni. Czekoladowy kolor aż prosi się o zestawienie z grubym swetrem w kolorze śmietankowym. Do tego założyłabym beżowy trencz albo długi pikowany płaszcz i jasne sneakersy.

Na chłodniejsze dni widzę je również z czarnym golfem i krótszą kurtką. Czekoladowy brąz bardzo dobrze dogaduje się z czernią, więc nie trzeba kombinować z wieloma kolorami. Wystarczy czarna torebka i proste buty.

Można też pójść w bardziej jesienną paletę. Do takich spodni dobrałabym oliwkową kurtkę, karmelowy sweter albo dodatki w odcieniu bordo. Wszystkie te kolory są dość spokojne, więc łatwo stworzyć z nich garderobę, w której poszczególne rzeczy można dowolnie ze sobą łączyć.

To również może cię zainteresować: Wreszcie pikówka, w której nie wyglądam jak kulka. Burgundowy płaszcz z Sinsay ma ściągacz w talii i „ciepłe rękawy”, cena kusi

Najważniejsze jest jednak to, że przestałam traktować wygodne spodnie jako coś, co zakładam dopiero po powrocie do domu. Za 40 zł dostałam w Pepco prosty fason, który mogę wykorzystać na wiele sposobów. Jeansy nadal zostają w mojej szafie, ale zdecydowanie nie zamierzam już spędzać w nich każdego dnia.