Jesienią automatycznie odkładam na bok lekkie, świeże zapachy, po które sięgam latem. Kiedy wyciągam z szafy swetry, płaszcze i botki, mam ochotę również na inne perfumy. Bardziej otulające, korzenne, czasem odrobinę słodkie. Lubię, kiedy zapach jest wyczuwalny, ale nie przypomina cukierni. Dlatego coraz częściej zaglądam na półki z arabskimi kompozycjami. Można tam znaleźć naprawdę ciekawe połączenia, szczególnie gdy ktoś lubi wanilię, przyprawy, drewno i żywiczne nuty.
Szafran otwiera ten zapach z przytupem. Po chwili do głosu dochodzą ambra i żywiczne nuty
W Hebe zwróciłam uwagę na wodę perfumowaną Lattafa Oud Mood. To arabska kompozycja zamknięta w ozdobnym, złotym flakonie o pojemności 100 ml. Już po samym opisie nut wiadomo, że nie jest to delikatny, cytrusowy zapach na lato. Na początku pojawia się szafran oraz nuty kwiatowe. Hebe w szerszym opisie kompozycji wspomina również o cynamonie. Później zapach przechodzi w znacznie cieplejsze rejony. W sercu znajdują się ambra i nuty żywiczne, a w opisie pojawiają się również oud oraz jaśmin. Bazę tworzą nuty dymne, wanilia i drzewo sandałowe.
Zobacz także:
To właśnie takie zestawienia najbardziej kojarzą mi się z perfumami arabskimi. Zamiast świeżych owoców dostajemy przyprawy, żywice, drewno i słodycz. Nie spodziewałabym się więc lekkiego zapachu, który po chwili przestaje być zauważalny. Sama marka opisuje Oud Mood jako kompozycję orientalną, przeznaczoną szczególnie dla osób lubiących głębsze zapachy. Najbardziej ciekawi mnie połączenie szafranu z wanilią i drzewem sandałowym. Szafran daje charakterystyczny, przyprawowy początek, a cieplejsza baza łagodzi kompozycję. Do tego dochodzą dymne akcenty, dzięki którym wanilia nie powinna grać tutaj samotnie pierwszych skrzypiec. To propozycja dla osób, które chcą, żeby perfumy były zauważalne. Miłośniczka bardzo świeżych, wodnych i ledwo wyczuwalnych kompozycji może uznać taki kierunek za zbyt intensywny.
fot. hebe.pl
Złoty flakon wygląda jak prezent z luksusowej perfumerii. Tymczasem w Hebe nie kosztuje nawet stówki
Przyznaję, że najpierw zwróciłabym uwagę na opakowanie. Arabskie perfumy często wyróżniają się bogato zdobionymi flakonami i Oud Mood nie jest pod tym względem wyjątkiem. Taki zapach spokojnie można postawić na toaletce zamiast chować go w szufladzie. Dopiero później przychodzi niespodzianka cenowa. W chwili sprawdzania oferty Hebe butelka kosztowała 89,29 zł, podczas gdy cena regularna wynosiła 119,99 zł. Przy pojemności 100 ml daje to ciekawą alternatywę dla perfum, za które w popularnych perfumeriach trzeba zapłacić znacznie więcej.
Szukasz urodowych polecajek? To też warto sprawdzić: Nie kosztują nawet piątaka, a po użyciu wyglądam, jakbym spała 2 h dłużej. To cudo z Rossmanna ma opinie 4,8/5
Nie oznacza to oczywiście, że każdy droższy zapach można zastąpić tym konkretnym flakonem. Perfumy są bardzo indywidualną sprawą. To, co na jednej osobie pachnie ciepło i przyjemnie, na innej może rozwinąć się zupełnie inaczej. Dlatego przy intensywniejszych kompozycjach zawsze wolę najpierw sprawdzić je na własnej skórze. Oud Mood widzę przede wszystkim w chłodniejszych miesiącach. Szafran, ambra, wanilia, drzewo sandałowe i dymne akcenty dobrze wpisują się w jesienny klimat. Sama chętniej połączyłabym taki zapach z grubym swetrem i płaszczem niż z lnianą sukienką podczas upalnego popołudnia. Hebe sugeruje go również na wieczorne wyjścia i specjalne okazje. Hebe Ja nie zamykałabym go jednak wyłącznie w tej kategorii. Kto lubi mocniejsze perfumy, może sięgać po podobne nuty również na co dzień, choć do biura zaczęłabym od niewielkiej ilości
Wanilia nie jest tutaj samotną słodyczą. Dymne i drzewne nuty nadają perfumom bardziej orientalny charakter
Sama wanilia w opisie perfum potrafi mnie trochę odstraszyć. Nie zawsze mam ochotę pachnieć bardzo słodko. Tutaj jednak towarzyszą jej drzewo sandałowe i nuty dymne, wcześniej pojawiają się zaś szafran, ambra i żywice. Dzięki temu na papierze kompozycja wygląda znacznie ciekawiej niż prosty waniliowy zapach. To także dobry przykład na to, dlaczego przed zakupem warto czytać całą piramidę zapachową, a nie zatrzymywać się na jednej ulubionej nucie. Dwie butelki z wanilią mogą pachnieć zupełnie inaczej. Jedna będzie lekka i deserowa, druga może skręcić w stronę drewna, przypraw i dymu.
W przypadku Oud Mood już sama obecność szafranu i ambry podpowiada kierunek. To nie jest zapach, który wybrałabym w ciemno dla osoby uwielbiającej wyłącznie lekkie kwiatowe perfumy. Znacznie bardziej zainteresowałabym nim kogoś, kto lubi orientalne kompozycje i szuka czegoś na jesień lub zimę. Podoba mi się również to, że nie muszę od razu wydawać kilkuset złotych, żeby sprawdzić taki rodzaj perfum. Arabskie zapachy pozwalają trochę poeksperymentować z nutami, po które wcześniej mogłyśmy w ogóle nie sięgać. A gdy ktoś po wejściu do pokoju zapyta: „Co to za perfumy?”, odpowiedź może go nieźle zaskoczyć. Złoty flakon i orientalna piramida brzmią kosztownie. Rachunek z drogerii już zdecydowanie mniej.

Obserwuj nas na Google







