Pelargonie od lat królują na polskich balkonach i tarasach. Wiele osób sadzi je w duecie z komarzycą, bo taka kompozycja wygląda bujnie, elegancko i kojarzy się z letnim balkonem jak z katalogu ogrodniczego. Problem pojawia się jednak po kilku tygodniach, gdy jedna z roślin zaczyna wyraźnie dominować nad drugą. Wtedy pelargonie przestają zachwycać liczbą kwiatów, a skrzynka zamiast kolorowej eksplozji zamienia się głównie w zieloną kaskadę liści. Mało kto zdaje sobie sprawę, że winowajcą bardzo często jest właśnie komarzyca.

Pelargonie i komarzyca wyglądają razem pięknie. Ta kompozycja ma jednak ukryty problem

Nie bez powodu pelargonie i komarzyca są tak często sadzone razem. Taki duet od razu przyciąga wzrok, bo intensywnie kwitnące pelargonie świetnie kontrastują z jasnymi, ozdobnymi liśćmi komarzycy. Zwisające pędy drugiej rośliny sprawiają, że balkonowa skrzynka wygląda bardziej miękko i obficie. Wiele osób uważa też, że komarzyca pomaga odstraszać komary, dlatego stała się prawdziwym hitem na balkonach i tarasach.

Zobacz także:

Na początku wszystko wygląda idealnie. Pelargonie wypuszczają kolejne kwiaty, a komarzyca tworzy delikatną, dekoracyjną obwódkę wokół skrzynki. Problem w tym, że ta roślina nie zna umiaru. W sprzyjających warunkach rozrasta się błyskawicznie i po krótkim czasie zaczyna zajmować coraz więcej miejsca. Szczególnie mocno widać to w małych skrzynkach balkonowych, gdzie korzenie wszystkich roślin walczą o tę samą wodę i składniki odżywcze.

W centrach ogrodniczych bardzo często można zobaczyć gotowe zestawy złożone właśnie z pelargonii i komarzycy. Taka kompozycja wygląda efektownie na starcie, dlatego wiele osób bez zastanowienia odtwarza ją później u siebie w domu. Niestety mało kto uprzedza klientów, że po kilku tygodniach pelargonie mogą zacząć wyglądać znacznie słabiej. Kwiatów robi się mniej, pędy stają się cieńsze, a sama roślina nie rozrasta się już tak intensywnie jak na początku sezonu.

Komarzyca rośnie błyskawicznie. Pelargonie później kwitną dużo słabiej

fot: simona/AdobeStock

Największy problem polega na tym, że komarzyca rośnie znacznie szybciej niż pelargonie. Bardzo szybko buduje gęstą masę liści i długie pędy, które zaczynają przykrywać sąsiednie rośliny. W praktyce oznacza to mniej światła dla pelargonii, a właśnie słońce jest jednym z najważniejszych warunków ich obfitego kwitnienia. Gdy dostęp do światła zostaje ograniczony, pelargonie zamiast produkować nowe kwiaty zaczynają walczyć o przetrwanie.

Do tego dochodzi jeszcze rywalizacja pod ziemią. Korzenie komarzycy intensywnie pobierają wodę i składniki pokarmowe, dlatego pelargonie mogą mieć ich zwyczajnie za mało. Efekt często widać już w środku lata. Liście pelargonii robią się mniej soczyście zielone, kwiatów pojawia się mniej, a nowe pąki rozwijają się wolniej. Wiele osób sądzi wtedy, że problemem jest brak nawozu albo zbyt rzadkie podlewanie, choć prawdziwą przyczyną bywa właśnie źle dobrane towarzystwo w skrzynce.

Komarzyca potrafi w krótkim czasie zdominować niemal połowę pojemnika. Jeśli dodatkowo balkon znajduje się w słonecznym miejscu, roślina rośnie jeszcze szybciej. Pelargonie, które normalnie mogłyby kwitnąć aż do jesieni, zaczynają prezentować się coraz mizerniej. Nie oznacza to oczywiście, że komarzyca jest złą rośliną. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy sadzi się ją w zbyt małych donicach razem z gatunkami potrzebującymi dużo słońca i przestrzeni.

Pelargonie najlepiej radzą sobie wtedy, gdy nie muszą konkurować z bardzo ekspansywnymi roślinami. Im więcej miejsca mają do dyspozycji, tym chętniej się rozkrzewiają i tworzą kolejne kwiaty. Dlatego czasami mniej znaczy więcej. Zbyt gęsto obsadzona skrzynka może wyglądać efektownie tylko przez chwilę, a później zaczyna sprawiać coraz więcej problemów.

A jak zadbać o fuksje na początku sezonu? To im się przyda: Uwarz, ostudź i chlup pod fuksje. Wystarczy raz w tygodniu, a kwitną jak szalone

Nie każda roślina zagłuszy pelargonie. Te gatunki sprawdzają się znacznie lepiej

To nie znaczy, że pelargonie powinny rosnąć wyłącznie samotnie. Wiele roślin świetnie dogaduje się z nimi w jednej skrzynce, ale trzeba wybierać gatunki mniej agresywne i wolniej rosnące. Bardzo dobrze sprawdza się między innymi lobelia, która tworzy delikatne, kolorowe kaskady i nie odbiera pelargoniom tyle przestrzeni. Popularnym wyborem jest też bakopa o drobnych kwiatach oraz smagliczka, która subtelnie wypełnia wolne miejsca w donicy.

Dobrym rozwiązaniem bywają również niższe odmiany werbeny albo niewielkie rośliny o przewieszających się pędach, które nie tworzą tak gęstej masy zieleni jak komarzyca. Ważne jest jednak nie tylko to, co sadzimy, ale też ile miejsca mają rośliny. W większych pojemnikach konkurencja jest znacznie mniejsza, dlatego nawet bardziej rozrastające się gatunki nie będą aż tak problematyczne.

Niektórzy doświadczeni miłośnicy balkonowych kompozycji sadzą komarzycę osobno i ustawiają ją obok pelargonii zamiast w tej samej skrzynce. Dzięki temu można zachować modny efekt dekoracyjny bez ryzyka słabszego kwitnienia. To szczególnie dobre rozwiązanie dla osób, które chcą mieć balkon pełen kolorowych kwiatów przez całe lato.

Pelargonie są wyjątkowo efektowne same w sobie i naprawdę nie potrzebują bardzo rozbudowanego towarzystwa, by wyglądać pięknie. Jeśli mają dużo słońca, regularne podlewanie i odpowiednią ilość miejsca, potrafią kwitnąć niezwykle obficie aż do pierwszych chłodów. Dlatego przed posadzeniem komarzycy w tej samej donicy warto dobrze się zastanowić. Początkowy efekt może zachwycać, ale później kwiatów rzeczywiście może być tyle, co kot napłakał.