Jesienią najbardziej przeszkadzają mi w mieszkaniu nie chłodne kolory ścian czy stare meble, ale pusta podłoga. Latem zupełnie mi to nie przeszkadza, jednak gdy poranki robią się chłodniejsze, od razu mam ochotę dodać wnętrzu trochę miękkości. Nie potrzebuję przy tym wielkiego remontu. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany element przy kanapie albo łóżku, żeby pomieszczenie stało się przyjemniejsze. Właśnie dlatego ostatnio częściej zaglądam na dywany, szczególnie te niewielkie, które łatwo przenieść w inne miejsce.
Dywan z Sinsay wygląda jak z luksusowego apartamentu. Imitacja króliczego futra daje mu wyjątkowo puszysty wygląd
Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to jego faktura. Sinsay opisuje ten model jako dywan z imitacji króliczego futra i dokładnie taki efekt widać na zdjęciach. Powierzchnia jest gęsta, puszysta i wygląda bardzo miękko. Nie jest to oczywiście prawdziwe futro, tylko jego imitacja, co w tym przypadku zdecydowanie warto zaznaczyć. Podoba mi się też, że nie jest zupełnie jednolity. Abstrakcyjny wzór sprawia, że całość wygląda ciekawiej niż prosty, jednobarwny dywanik. Jednocześnie wzór nie dominuje wnętrza. Dzięki temu łatwo zestawić go z prostą kanapą, drewnianym stolikiem czy jasnym łóżkiem.
Zobacz także:
W salonie widzę go przede wszystkim przed sofą. Taki puszysty akcent dobrze przełamuje gładkie powierzchnie mebli i sprawia, że podłoga nie wygląda pusto. W sypialni z kolei kładę go przy łóżku. To właśnie tam najbardziej doceniam miękką powierzchnię pod stopami zaraz po wstaniu.
fot. sinsay.pl
Ma 100 na 150 cm, więc nie ginie przy większych meblach. To półtora metra puszystego dodatku do salonu lub sypialni
Rozmiar ma tutaj spore znaczenie. Dywan mierzy 100 na 150 cm, więc nie jest małym dywanikiem, który ledwo wystaje spod fotela. Półtora metra długości daje już sporo możliwości podczas urządzania pokoju. Można wykorzystać go przed kanapą, obok łóżka, przy fotelu albo w kąciku przeznaczonym do odpoczynku. Lubię takie rozmiary także z praktycznego powodu. Nie trzeba podporządkowywać dywanowi całego ustawienia mebli. Gdy mam ochotę coś zmienić, przenoszę go z jednego miejsca w drugie i od razu widzę różnicę. Przy dużych dywanach obejmujących niemal cały pokój takie roszady są znacznie bardziej kłopotliwe.
Szukasz inspiracji do aranżacji wnętrz? To również warto sprawdzić: Wygląda jak z małego pensjonatu w górach. W Jysku znalazłam 2 metry przytulności za 65 zł, a to dywan w 100% z bawełny
Tutaj ważny jest też sam charakter wzoru. Abstrakcyjny motyw pasuje do nowoczesnych wnętrz, ale nie zamyka dywanu wyłącznie w jednym stylu. Zestawiam go również z drewnem, beżami, kremami czy prostymi tekstyliami. Dzięki puszystej powierzchni to właśnie faktura gra pierwsze skrzypce.
Najbardziej zaskoczyła mnie cena dywanu z Sinsay. Za 69,99 zł dostajemy całkiem duży model
Za ten dywan z Sinsay trzeba zapłacić 69,99 zł. Przy wymiarach 100 na 150 cm właśnie ten punkt najmocniej przyciągnął moją uwagę. Nie jest to niewielka mata pod stopy, ale model, który rzeczywiście widać po wejściu do pokoju.
Dla mnie to ciekawy sposób na zmianę wnętrza bez kupowania nowych mebli. Kanapa może zostać ta sama, podobnie jak stolik i komoda. Dodanie miękkiej powierzchni na podłodze zmienia przede wszystkim odbiór całej przestrzeni. Pokój wygląda cieplej i mniej surowo, szczególnie gdy wcześniej na podłodze były wyłącznie panele albo płytki. Nie traktuję go jednak jak zamiennika drogiego dywanu z naturalnych materiałów. Tutaj płacimy za konkretny efekt dekoracyjny, miękki wygląd i rozmiar. Właśnie w tej roli podoba mi się najbardziej. Za stosunkowo niewielką kwotę można dodać do pokoju coś, co od razu rzuca się w oczy.
Przy kanapie wygląda elegancko, a przy łóżku robi się wyjątkowo przytulnie. Ten sam dywan łatwo wykorzystać na kilka sposobów
Nie ograniczam takich dodatków do jednego pomieszczenia. W salonie puszysty dywan dobrze prezentuje się w strefie wypoczynkowej, szczególnie przy prostych meblach. W sypialni jego charakter zmienia się całkowicie. Tam bardziej kojarzy mi się z miękkością i wygodą niż z dekoracją. Widzę go również przy dużym fotelu i niewielkim stoliku. Taki kącik nie potrzebuje wielu dodatków. Dywan wyznacza miejsce do odpoczynku, a jednocześnie wprowadza inną fakturę niż drewno, metal czy gładka tapicerka.
Najbardziej podoba mi się jednak możliwość szybkiej zmiany aranżacji. Nie przywiązuję się do jednego ustawienia na kilka lat. Gdy jesienią chcę więcej przytulności w salonie, dywan trafia właśnie tam. Później przenoszę go do sypialni. Jeden dodatek dostaje w ten sposób kilka zastosowań, a ja nie zapełniam domu kolejnymi dekoracjami.

Obserwuj nas na Google







