Mokre pranie jesienią i zimą jest dla mnie jednym z tych małych domowych problemów, które wracają co roku. Latem sprawa jest prosta, bo wystarczy balkon albo otwarte okno i ciepły dzień. Gdy temperatura spada, wszystko przenosi się do mieszkania. Wtedy każdy wolny metr zaczyna mieć znaczenie, szczególnie gdy łazienka nie należy do największych.
Moja łazienka jest za mała na dużą suszarkę ze skrzydłami. Zaczęłam więc szukać sposobu na wykorzystanie wolnej przestrzeni nad wanną
Przez długi czas korzystałam z klasycznej rozkładanej suszarki do prania ze skrzydłami. Przy większym wsadzie rzeczywiście jest wygodna, ale w moim mieszkaniu ma jedną zasadniczą wadę. Po rozłożeniu zajmuje naprawdę dużo miejsca. W łazience nie mam gdzie jej postawić, więc najczęściej lądowała w salonie albo sypialni.
Zobacz także:
Jesienią szczególnie zaczęło mnie to denerwować. Robię pranie, rozstawiam suszarkę, a później przez kilkanaście godzin obchodzę ją dookoła. W niewielkim mieszkaniu taki dodatkowy mebel na środku pokoju jest po prostu niewygodny. Zaczęłam więc rozglądać się za czymś mniejszym, ale nie chciałam kupować maleńkiej suszarki mieszczącej tylko kilka ręczników.
Najbardziej zależało mi na wykorzystaniu przestrzeni, która i tak pozostaje pusta. Pomyślałam o wannie. Mokra woda kapiąca z rzeczy nie jest tam problemem, a po zakończeniu suszenia chciałam móc szybko odzyskać miejsce.
Nie spodziewałam się, że odpowiednie rozwiązanie znajdę tak szybko. W Lidlu wypatrzyłam suszarkę Vileda Acrobat przeznaczoną właśnie do ustawiania nad wanną. Od razu zainteresowała mnie jej regulowana konstrukcja. Zamiast kolejnej wielkiej „skrzydłówki” stojącej na podłodze mogę zagospodarować przestrzeń, której wcześniej właściwie nie wykorzystywałam.
Suszarka Vileda z Lidla kosztuje 79,44 zł i daje 10 metrów miejsca na pranie. Regulowana konstrukcja pozwala ustawić ją nad wanną w różnych pozycjach
Model, który znalazłam w Lidlu, to Vileda Acrobat, który kosztuje 79,44 zł. Nie jest to miniaturowa suszarka przeznaczona wyłącznie na kilka skarpetek czy bieliznę. Producent podaje 10 metrów długości linek do suszenia i miejsce na jeden wsad pralki. To właśnie ten parametr najbardziej mnie przekonał. Chciałam oszczędzić miejsce, ale nie kosztem możliwości rozwieszenia normalnego prania. Suszarka sprawdzi się również wtedy, gdy potrzebuję wysuszyć tylko kilka rzeczy i nie mam ochoty rozstawiać dużego modelu w pokoju.
fot. lidl.pl
Najciekawsza jest dla mnie sama konstrukcja. Suszarka Vileda Acrobat ma elastyczne przeguby, dzięki którym można regulować jej ustawienie w różnych pozycjach. Ma również antypoślizgowe nóżki, co przy takim zastosowaniu jest istotnym rozwiązaniem.
Suszarka została wykonana ze stali powlekanej i jest odporna na zarysowania, kąty oraz narożniki. Jej wymiary to 68 x 23,5 x 72 cm, a waga wynosi 1,31 kg. Wyprodukowano ją we Włoszech. Podoba mi się przede wszystkim to, że taki model rozwiązuje konkretny problem małego mieszkania. Nie muszę wygospodarowywać kolejnego kawałka podłogi. Wanna i tak zajmuje swoje miejsce, więc wykorzystuję przestrzeń znajdującą się nad nią. Po wysuszeniu rzeczy łazienka może wrócić do normalnego użytkowania.
Jesienią mokre pranie potrafi mocno podnieść wilgotność w mieszkaniu. To dlatego podczas suszenia pamiętam o kilku kwestiach
Samo znalezienie miejsca na suszarkę to dopiero połowa sukcesu. Jesienią i zimą znacznie bardziej zwracam uwagę na to, w jakich warunkach schną ubrania. Zamknięte okna, niższa temperatura i sporo mokrych tkanin w jednym pomieszczeniu oznaczają więcej wilgoci w powietrzu.
Dlatego nie rozwieszam rzeczy jedna na drugiej. Staram się zostawić między nimi trochę przestrzeni, żeby powietrze mogło swobodnie krążyć. Grubsze bluzy, spodnie czy ręczniki potrzebują jej szczególnie dużo. Zbyt ciasno rozwieszone ubrania zwykle schną wolniej i dłużej pozostają wilgotne.
Regularnie wietrzę też pomieszczenie. Zamiast trzymać okno lekko uchylone przez wiele godzin, wolę na krótko otworzyć je szerzej i wymienić powietrze. W łazience korzystam również z wentylacji i pilnuję, żeby jej nie zasłaniać.
To również może cię zainteresować: Wreszcie znalazłam duży obrus na stół. Ten z Jysk jest odporny na plamy i nie gniecie się jak lniany
Zwracam też uwagę na to, czy na szybach zaczyna zbierać się dużo pary. To dla mnie prosty sygnał, że w mieszkaniu zrobiło się wilgotno i warto przewietrzyć pomieszczenie. Przy częstym suszeniu prania przydatny może być również higrometr, bo pozwala kontrolować poziom wilgotności zamiast oceniać go wyłącznie na oko.

Obserwuj nas na Google







