Jesienią mam ochotę częściej zostawać w domu, zaparzyć herbatę i otulić się kocem. Lubię ten moment, kiedy po spacerze wchodzę do ciepłego mieszkania, a w powietrzu unosi się zapach czegoś przyjemnego. Nie przepadam jednak za mocnymi, sztucznymi aromatami. Niektóre gotowe odświeżacze są dla mnie zbyt intensywne, szczególnie w niewielkich pomieszczeniach. Właśnie dlatego coraz chętniej sięgam po proste domowe sposoby. W kuchni często zostają przecież rzeczy, które można jeszcze wykorzystać. Skórki owoców, resztki ziół czy przyprawy potrafią przydać się nie tylko podczas gotowania. Tym razem połączyłam pomysł na jesienny zapach z przygotowaniem łagodnego płynu do ścierania kurzu. Efekt jest genialny i za 0 zł.
Jesienne spacery kończą się u mnie pełnymi kieszeniami. Kasztany mają zastosowanie nie tylko w dekoracjach
Kiedy byłam dzieckiem, kasztany były obowiązkowym punktem każdego jesiennego spaceru. Wracałam do domu z wypchanymi kieszeniami, a później robiłam z nich ludziki, zwierzątka i całe rodziny małych figurek. Dzisiaj nadal trudno mi przejść obok świeżo opadłych kasztanów bez schylenia się po kilka sztuk.
Zobacz także:
Przez długi czas wykorzystywałam je wyłącznie do dekoracji. Wkładałam do szklanej misy, układałam obok świeczników albo stawiałam na parapecie razem z małymi dyniami. Dopiero później zainteresowałam się tym, dlaczego kasztany pojawiają się również w przepisach na domowe środki czyszczące.
Nasiona kasztanowca zwyczajnego zawierają saponiny, czyli związki o właściwościach powierzchniowo czynnych. To właśnie dlatego rozdrobnione kasztany po kontakcie z wodą tworzą lekko pieniący się wyciąg. Zamiast więc kupować kolejny preparat do codziennego przecierania kurzu, można przygotować niewielką porcję domowego płynu.
Kasztany i skórki pomarańczy wystarczy zalać wodą i zagotować. Powstaje pachnący jesienią domowy płyn
Do przygotowania tej mikstury potrzebuję dwóch głównych składników: kilku kasztanów oraz skórek z jednej pomarańczy. Do tego dochodzi woda. Kasztany najpierw dokładnie myję, a następnie ostrożnie rozdrabniam. To ważny etap, ponieważ całe nasiona oddają swoje składniki do wody znacznie wolniej. Trzeba jednak uważać podczas krojenia, bo kasztany są twarde i nóż może się ześlizgnąć.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Pomarańczę również myję przed użyciem. Rozdrobnione kasztany i skórki wkładam do niewielkiego garnka, zalewam około 500 ml wody i doprowadzam do wrzenia. Następnie zmniejszam ogień i gotuję całość przez mniej więcej 10 minut. W tym czasie kuchnia zaczyna pachnieć cytrusami. Dla mnie to najprzyjemniejsza część całego przygotowania. Nie muszę rozpalać świecy ani włączać elektrycznego odświeżacza, żeby poczuć pomarańczowy aromat.
Po gotowaniu odstawiam płyn do ostygnięcia. Następnie dokładnie przecedzam go przez drobne sitko lub gazę, żeby pozbyć się kawałków kasztanów i skórek. Tak przygotowany wyciąg przelewam do buteleczki z atomizerem i gotowe. Nie przechowuję domowego wyciągu przez wiele dni. Nie zawiera konserwantów, dlatego może szybko ulec zepsuciu. Najrozsądniej przygotować niewielką porcję, zużyć ją tego samego dnia, a resztę wylać.
Kurz wraca na meble szybciej, niż bym chciała. Kilka prostych nawyków pomaga utrzymać porządek na dłużej
Najbardziej irytuje mnie kurz na ciemnych meblach. Wystarczy jeden słoneczny poranek i od razu widać drobinki na komodzie, półkach czy stoliku pod telewizorem. Kiedyś przecierałam wszystko na szybko suchą szmatką, ale zauważyłam, że w ten sposób często tylko przenoszę zabrudzenia z miejsca na miejsce.
Teraz wolę używać lekko wilgotnej ściereczki z mikrofibry. Dobrze zbiera drobinki i nie wymaga dużej ilości płynu. To szczególnie ważne przy meblach, których powierzchnia nie lubi nadmiaru wody.
Ponadto, zawsze zaczynam od najwyższych półek, a dopiero później przechodzę do niższych. Dzięki temu kurz, który przypadkowo opadnie podczas sprzątania, nie zabrudzi ponownie wcześniej wyczyszczonych miejsc. Dużą różnicę robi też ograniczenie liczby drobiazgów stojących na wierzchu. Lubię dekoracje, ale kiedy na każdej półce mam kilka figurek, świeczników i ramek, sprzątanie trwa znacznie dłużej.
To również może cię zainteresować: Weszłam do Pepco i poczułam smak Prowansji. Kubki baby blue z eleganckimi żłobieniami całkowicie skradły moje serce
Jesienią wybieram więc jedną większą ozdobę zamiast kilku małych. Na komodzie może stanąć ceramiczna misa z szyszkami, a na stoliku niewielki wazon. Łatwiej wtedy przetrzeć całą powierzchnię. Nie zapominam również o tekstyliach. Koce, poduszki dekoracyjne i zasłony potrafią gromadzić kurz, dlatego regularnie je odświeżam zgodnie z zaleceniami producenta. Szczególnie w sezonie grzewczym zwracam uwagę na czystość tkanin znajdujących się blisko kaloryferów.

Obserwuj nas na Google







