Jesienią coraz bardziej doceniam niewielkie zmiany w domu. Nie mam ochoty robić remontu ani wymieniać połowy wyposażenia, ale chętnie dodaję rzeczy, dzięki którym wnętrze staje się przytulniejsze. Łazienka jest pod tym względem trochę kłopotliwa. Płytki, szkło i ceramika są praktyczne, jednak mogą sprawiać, że pomieszczenie wygląda chłodno. U mnie największy problem był po prysznicu, gdy dotykałam zimnej podłogi bosymi stopami. Na szczęście w Sinsay znalazłam miękki dodatek za 19,99 zł, który rozwiązał ten kłopot.
Zimna podłoga po kąpieli dawała mi się we znaki. Miękki dywanik łazienkowy okazał się najprostszym rozwiązaniem
Najbardziej odczuwałam to rano. W łazience było przyjemnie ciepło, brałam gorący prysznic, a chwilę później stawiałam bose stopy prosto na chłodnych płytkach. Niby drobiazg, ale jesienią i zimą wyjątkowo nieprzyjemny.
Zobacz także:
Przez pewien czas radziłam sobie, kładąc przy kabinie zwykły ręcznik. Szybko doszłam jednak do wniosku, że to rozwiązanie ani wygodne, ani szczególnie ładne. Ręcznik się przesuwał, trzeba było go podnosić, a łazienka od razu wyglądała mniej schludnie. Zaczęłam więc rozglądać się za niewielkim dywanikiem.
Nie chciałam jednak typowego, cienkiego modelu, który wygląda przede wszystkim praktycznie. Zależało mi na czymś miękkim i puszystym, bo jesienią właśnie takie dodatki najbardziej lubię w domu. Co ciekawe, niewielki dywanik potrafi też wizualnie zmienić samo wnętrze. Przy gładkich płytkach i prostych meblach wprowadza dodatkową fakturę, dzięki której łazienka nie wydaje się już tak surowa.
Dobrze widać to szczególnie w pomieszczeniach utrzymanych w spokojnych kolorach. Biel, czerń, szarość czy drewno nie potrzebują wielu dekoracji. Miękki tekstylny akcent przy wannie albo prysznicu w zupełności wystarcza.
Puchaty dywanik z Sinsay kosztuje 19,99 zł. Subtelna krateczka sprawia, że nie wygląda zwyczajnie
Właśnie podczas takich poszukiwań zwróciłam uwagę na dywanik łazienkowy z Sinsay za 19,99 zł. Na zdjęciu od razu spodobała mi się jego puszysta powierzchnia. Wygląda trochę jak miękkie futerko, więc dokładnie odpowiadał temu, czego szukałam na chłodniejsze miesiące.
Model jest szary i ma prostokątny kształt. Nie ma na nim dużych napisów, mocnych kolorów ani ozdobnych aplikacji. Cały efekt robi faktura materiału oraz delikatny geometryczny wzór.
fot sinsay.com
To właśnie ta subtelna krateczka najbardziej zwróciła moją uwagę. Linie są zaznaczone na puszystej powierzchni bardzo spokojnie, dlatego wzór nie dominuje całego dywanika. Z bliska widać, że coś się na nim dzieje, ale z dalszej perspektywy nadal wygląda prosto i elegancko. Dla mnie to duży plus, bo w łazience łatwo przesadzić z liczbą wzorów.
Cena również jest przyjemnym zaskoczeniem. 19,99 zł to kwota, przy której mogę pozwolić sobie na zmianę bez większego planowania domowego budżetu. Na stronie widziałam także inną wersję kolorystyczną - czarną, więc można z łatwością dopasować kolor do wystroju.
Dywanik łazienkowy może zmienić charakter całego wnętrza. Ja wykorzystuję go jako miękki akcent przy prysznicu
Najprościej oczywiście położyć go bezpośrednio przed kabiną prysznicową albo wanną. Właśnie tam najbardziej doceniam miękką powierzchnię pod stopami, kiedy doskwiera mi chłód.
Dywanik może jednak pełnić również rolę dekoracyjną i tutaj zaczyna się najprzyjemniejsza część urządzania. Szary model zestawiłabym przede wszystkim z bielą, czernią i naturalnymi odcieniami drewna. Bardzo dobrze wygląda obok ciemnej szafki ze złotymi uchwytami i zielonkawych płytek. Jesienią dorzuciłabym do tego grube ręczniki w kolorze kremowym, beżowym albo zgaszonej zieleni.
To również może cię zainteresować: Aż chce się przejechać po nim dłonią. Wyrwałam w Action puchaty dywan z tuftowanym wzorem. Boski karmel, a tylko 5 dyszek
Taki dywanik ma jeszcze jedną zaletę. Gdy znudzi mi się jego ustawienie, mogę po prostu przenieść go w inne miejsce. Raz może leżeć przy prysznicu, innym razem przy wannie albo umywalce. Możliwości są praktycznie nieograniczone.

Obserwuj nas na Google







