Do kosmetyków ze śluzem ślimaka długo podchodziłam z lekkim dystansem. W koreańskiej pielęgnacji mucyna od dawna jest jednym z tych składników, które regularnie pojawiają się w kremach i esencjach. Gdy więc zobaczyłam w Hebe COSRX Advanced Snail 92 All in One Cream na promocji, uznałam, że to dobry moment, żeby w końcu sprawdzić go na własnej skórze.
Cena zdecydowanie pomogła mi podjąć decyzję. Krem o pojemności 100 g kosztował mnie 54,89 zł zamiast regularnych 74,99 zł. Do tego na stronie Hebe widniało niemal 1000 opinii i bardzo wysoka ocena. To już taki poziom popularności, przy którym trudno nie zacząć się zastanawiać, co aż tak wyjątkowego jest w danym produkcie.
Zobacz także:
92% filtratu ze śluzu ślimaka robi tu całą robotę. To właśnie dla tego składnika kupiłam ten krem
Najważniejsza informacja znajduje się właściwie już w nazwie produktu. COSRX Snail 92 zawiera aż 92% filtratu wydzieliny ślimaka, czyli mucyny. To składnik mocno kojarzony z koreańską pielęgnacją, szczególnie z kosmetykami nastawionymi na nawilżenie, ukojenie i poprawę wyglądu osłabionej skóry.
Producent opisuje krem jako produkt, który ma pomagać nawilżać, zmiękczać i koić skórę, a także poprawiać jej elastyczność i zmniejszać widoczność drobnych zmarszczek. Ja osobiście zauważyłam, że po aplikacji cera robi się przyjemnie miękka i gładka, jakby jej powierzchnia została delikatnie „wypolerowana”. Formuła produktu jest żelowo-kremowa i daje skórze sporo komfortu, a jednocześnie nie mam poczucia, że na twarzy siedzi gruba warstwa kosmetyku.
fot. hebe.pl
Rano skóra wygląda na bardziej wypoczętą. Najbardziej lubię efekt „gładkiej tafli”
Od kremów przeznaczonych do pielęgnacji twarzy nie oczekuję cudów po jednej nocy. Ten jednak daje bardzo przyjemny efekt właściwie od razu po aplikacji. Cera jest bardziej miękka, lekko sprężysta i ma zdrowszy, bardziej świetlisty wygląd.
Najbardziej lubię używać go wieczorem, zwłaszcza kiedy skóra jest ściągnięta po całym dniu albo zaczyna wyglądać na przesuszoną. Rano zauważam, że jej powierzchnia jest przyjemnie wygładzona i mniej szorstka. To jest dla mnie efekt tzw. „glass skin”.
Nie tylko mucyna. W składzie znalazłam też kilka składników, które służą mojej skórze
Choć 92% filtratu ze śluzu ślimaka na etykiecie robi największe wrażenie, pozostała część składu też nie wygląda przypadkowo. W formule znajduje się między innymi betaina, która wspiera nawilżenie skóry, a także hialuronian sodu pomagający zatrzymać w niej wodę. Są też pantenol i alantoina, czyli składniki często wykorzystywane w kosmetykach kojących i pielęgnacji skóry wymagającej większego komfortu. Na liście znajdziemy również adenozynę. W kosmetykach przeciwstarzeniowych stosuje się ją między innymi ze względu na właściwości związane z poprawą wyglądu skóry i drobnych zmarszczek.
Konsystencja na początku może zaskoczyć. Po chwili zrozumiałam, dlaczego fanki K-beauty ją lubią
Przy pierwszym użyciu od razu zwróciłam uwagę na konsystencję. Nie jest to klasyczny „maślany" krem. Formuła jest bardziej żelowa i charakterystycznie elastyczna, co idealnie opisuje produkt oparty właśnie na mucynie. Na skórze rozprowadza się jednak łatwo. Wystarczy niewielka ilość, więc słoiczek o pojemności 100 g powinien starczyć na długo. Nie nakładam grubej warstwy. Wolę niewielką porcję kosmetyku dokładnie rozprowadzić po twarzy i dać jej chwilę na wchłonięcie.
Po aplikacji skóra nie jest dla mnie matowa. Zostaje na niej delikatny blask, który szczególnie dobrze wygląda następnego ranka. Jeśli ktoś lubi pielęgnację dającą efekt całkowicie suchego, pudrowego wykończenia, może potrzebować chwili, żeby przyzwyczaić się do takiej formuły. Ja akurat za tę „soczystość” ją polubiłam.
Szukasz ciekawych okazji urodowych? To również warto sprawdzić: Koleżanka zażartowała, że odmłodniałam w 1 noc, a to ten korektor. Moje cienie pod oczami w końcu mają godnego przeciwnika
Niemal 1000 opinii w Hebe nie wzięło się znikąd. Teraz sama rozumiem popularność tego słoiczka
Zanim wrzucę kosmetyk do koszyka, prawie zawsze zaglądam do opinii. W przypadku COSRX zrobiło na mnie wrażenie, że na stronie Hebe było ich już niemal tysiąc. Osoby, które zakupiły produkt, pisały m.in.:
Mój ulubiony krem na noc od dawna.
Stosuję każdego wieczoru, rano moja cera jest wypoczęta, napięta i jędrna.
Mój faworyt w ostatnim czasie. To już drugie opakowanie. Skóra jest gładka i nawilżona, nawet po długim i stresującym dniu rano nie widać zmęczenia. Ma lekką konsystencję i doskonale się wchłania.
Najważniejszy jest dla mnie fakt, że po kilku użyciach nie mam wrażenia, że kupiłam kosmetyk wyłącznie dlatego, że był viralem. Moja skóra rzeczywiście dobrze dogaduje się z jego żelowo-kremową formułą. Jest bardziej miękka, przyjemnie nawilżona i wygląda po nim na gładszą. Niepozorny słoiczek kremu COSRX robi na mojej skórze większe wrażenie niż niejeden krem pod bardziej „luksusowym szyldem”.
Obserwuj nas na Google







