Ten polarowy komplecik jest dokładnie taki, jaki powinien być. Miękki, ciepły, przyjemny w dotyku i od razu daje poczucie komfortu. Nie jest ciężki, nie przytłacza, nie sprawia wrażenia taniego. To raczej ten typ dresu, który zakładasz rano, robisz kawę, ogarniasz dom, siadasz na chwilę, a potem orientujesz się, że minęła połowa dnia i nawet nie przyszło ci do głowy, żeby się przebrać. I to jest dla mnie najlepsza rekomendacja. Jest tak delikatny i otulający, że stał się moim ulubionym rozwiązaniem na ostatnie chłody. Nie chcę go z siebie zdejmować.

Ten mięciutki komplecik z polaru znalazłam za grosze. Wyprzedaje się na pniu

Osobiście kocham bluzy z kapturem. Wybieram te z suwakiem. Dają mi większe pole do manewru, zarówno pod względem termicznym, jak i stylizacyjnym. Rozpinam je, kiedy w domu robi się cieplej. Kieszenie również muszą znaleźć się w moim dresie idealnym. Tak jest też w tym przypadku. Spodnie też są proste, ze ściągaczami i kieszeniami, nic wymyślnego, ale właśnie to w nich najlepsze. Całość wygląda swobodnie, ale nie byle jak. To nie jest strój, który nadaje się tylko na kanapę pod kocem. A ten kolor? Wisienka na torcie. Brudny, lekko przełamany róź to klasyka, która nigdy nie wychodzi z mody. 

Zobacz także:

 

Polarowy dres z Lidla zbiera dobre opinie. Klientki wiedzą, co wybierają

Zaskoczyło mnie też to, jak dobrze ten dres leży. Wiele kompletów polarowych wygląda super na wieszaku, a po założeniu tracą cały urok. Tutaj jest odwrotnie. Nic się nie ciągnie, nic nie odstaje, proporcje są naprawdę w porządku. I chyba nie tylko ja mam takie wrażenie, bo opinie mówią same za siebie. Ocena 4,4 na 5 gwiazdek i aż 78 procent osób pisze, że rozmiar pasuje idealnie. To się rzadko zdarza, zwłaszcza przy ubraniach typowo domowych.

Idealny do domu, na szybkie wyjście i na spokojny weekend. Otuli cię i ogrzeje

Kolor różowy jest bardzo spokojny, nie cukierkowy, raczej taki miękki i przyjemny dla oka. Fajnie przełamuje zimową szarość, ale nie męczy, nawet jeśli nosi się go kilka dni z rzędu. Doceniam też to, że materiał pochodzi z recyklingu, bo coraz częściej zwracam uwagę na takie detale przy codziennych zakupach.

To może cię zainteresować: Te arabskie perfumy to luksus zamknięty w złotym flakoniku. W Hebe zgarniesz za bezcen

Do tego dochodzi cena, bo 59,90 zł za dwuczęściowy, ciepły komplet to naprawdę dobra okazja. Nic dziwnego, że rozmiary znikają jeden po drugim. To jest dokładnie ten typ zakupu, o którym później mówisz koleżance przy kawie: weszłam tylko na chwilę i wyszłam z czymś, co noszę non stop. Jeśli szukasz dresu, który jest wygodny, ciepły i po prostu dobrze się nosi na co dzień, ten z Lidla jest jedną z tych perełek, które znikają szybciej, niż się wydaje.
Przy takich temperaturach, jakie mamy teraz za oknem, ten dres sprawdza się idealnie. Kiedy jest naprawdę zimno, a w domu ciągle czuć chłód od podłóg i okien, taki miękki polar robi ogromną różnicę. Daje to przyjemne ciepło od razu po założeniu, bez dokładania kolejnej warstwy ubrań. Właśnie na takie mroźne dni i wieczory jest w punkt.